INTERNET JEST DUŻY, ALE NIESTETY NIE JEST DLA KAŻDEGO

Tytuł posta trochę przewrotny, bo przecież każdy z nas może decydować o sobie. Internet, to nieograniczony dostęp do wszystkiego, dosłownie. Mimo to trzeba pamiętać, że internet, to nie tylko nasz komputer, to też informacje, które czytamy, które udostępniamy, to zdjęcia, słowa, często nasze myśli. Internet wiele pamięta, czasem więcej niż nam się wydaje, bo przecież są treści archiwalne, ale nie o tym dziś. Skąd w ogóle ten post? Dlaczego o tym piszę? Już Ci tłumaczę. Po opublikowaniu wpisu o tym, jak wyglądała nasza kwarantanna, jak Dominik przechodził Covid i jak to wyglądało z mojej perspektywy, otrzymałam wiadomość, która w skrócie brzmiała: "dałaś się zmanipulować, wirusa nie ma, a ty wierzysz w każdą głupotę, którą przeczytasz w internecie". Z uśmiechem na twarzy odpisałam, że dostaję za to gruby hajs i nikt nie zmieni mojego zdania. Serio? Może nie jestem w tym internecie nie wiadomo jak długo, na pewno brakuje mi wiedzy, ale umiem rozpoznać, co jest zwykłym fałszem, od tego, co jest poparte badaniami naukowymi. 


Najpierw miałam nie poruszać tego tematu, bo i tak nie przekonam nikogo, kto ma tylko jeden punkt widzenia. Teraz jednak pomyślałam, że przerażające jest to, że są ludzie, którzy wierzą we wszystko, co widzą na fejsbuku, co zobaczą na jakichś filmikach, które najczęściej są stare i kompletnie niezwiązane z obecną sytuacją. Są ludzie, którzy wierzą Pani Zdzisi, która coś napisała w internecie, zamiast zaufać specjalistom? Bez żadnych dowodów, potwierdzeń? Gdzie w tym wszystkim nauka? Gdzie lata badań? 

Pandemia. Rok 2020 pięknie zweryfikował znajomości. Określił ludzi, dramatycznie nas podzielił, pokazał na jakim poziomie jest społeczeństwo. Najbardziej dobija jednak fakt, że nie potrafimy rozmawiać, bo przecież zdania możemy mieć różne. Możemy myśleć inaczej, ale kiedy pojawia się temat wirusa i szczepień, to zaczynają się takie dyskusje, które nierzadko kończą się trzaskaniem drzwiami. Za wszelką cenę każdy chce być mądrzejszy i chce udowodnić swoją rację. W takiej sytuacji najłatwiej zadać pytanie o źródło wiedzy i temat się ucina, bo: "ktoś, gdzieś wrzucił na fejsbuku i ja to widziałam i tam tak powiedzieli..." - no także zakończmy temat, bo ta rozmowa do niczego dobrego nie prowadzi. Marzy mi się, żeby każdy szanował drugiego człowieka i to, że może myśleć inaczej, żeby nie było obrzucania błotem, wyśmiewania się i odsuwania od siebie jeszcze bardziej, bo chyba wspólnie powinno nam zależeć na tym, żeby wrócić do normalności, żeby w końcu żyć tak jak dawniej - na pewno inaczej, bo nie da się już żyć tak jak kiedyś.

Są też rozmowy na poziomie. Rozmowa z sobą bardzo inteligentną, oczytaną i mającą pojęcie na wiele tematów, ale akurat tematem szczepień i Covidu była średnio zainteresowana. Przeczytała gdzieś o powikłaniach po szczepionce - gorączka, ból w miejscu szczepienia - i jak generalnie staram się nie wchodzić w dyskusje na ten temat, tak wtedy wyjątkowo się odezwałam. Prawie się pokłóciliśmy, bo podniosłam trochę głos, ta osoba źle to odebrał (myślała, że na siłę chcę ją przekonać do zaszczepienia się - choć tak, uważam, że powinniśmy się zaszczepić!). Powiedziałam wtedy, ze przecież to są możliwe objawy po szczepieniach, że dzieci mają gorączki, że mają zaczerwienienia, że smaruje się miejsce wkłucia, że podaje się środki przeciwbólowe i z tego nikt nie robi tragedii. Trochę nie kumam tego całego oburzenia w momencie, kiedy na temat samej szczepionki ma się znikomą wiedzę. Wystarczy poszperać, poszukać badań naukowych, poświęcić chwilę, żeby później móc się wypowiadać i mieć argumenty.

Może temat Covidu zakończę tak  - z faktami się nie dyskutuje, one są i koniec. Drugą sprawą jest to, jak Polska, jak rząd z pandemią sobie nie radzi...

Wiesz, jak czasem patrzę, co ludzie wypisują w internecie, na co sobie pozwalają, to zastanawiam się, kto siedzi po drugiej stronie. Obrażanie, wyzwiska, brak podstawowej wiedzy. Serio? Swoją frustrację trzeba wywalać przez internet? Ja choć nie biegam, to bym pobiegała, żeby mi głupoty do głowy nie przychodziły. Dlatego uważam, że są ludzie, którzy bardzo dobrze robią nie zakładając kont na portalach społecznościowych - internet nie jest dla każdego.

I to nie jest tak, że internet to zło wcielone i w ogóle powinniśmy przestać z niego korzystać. Wręcz przeciwnie. To niesamowite źródło wiedzy, perspektyw, w obecnych czasach możliwość kontakt z najbliższymi. Byłabym hipokrytką, gdybym Tobie pisała, że internet jest do bani, a sama korzystała z tego, co mi daje. Poza tym przecież ja sama tu piszę, sama udostępniam jakieś treści, czasem zarabiam, więc po prostu internet jest potrzebny, jest świetny, ale trzeba umieć dostosować treści, trzeba umieć przesiewać informacje i często kierować się swoim rozsądkiem.

3 komentarze:

  1. Idealnie w punkt. Dobrze napisane, zgadzam sie z tobą w 100% ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do samych kwestii technicznych internetu, to powiem Wam szczerze, że w roku na rok wszystko zdecydowanie bardziej się rozwija i pojawiają się nowe możliwości. Ja na przykład teraz zmieniam internet i mam tyle wariantów, że kompletnie nie wiem, na co się zdecydować. Ale kusi mnie oferta https://fiberlink.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja w pełni się z tym zgadzam. Obecnie, korzystając z internetu należy być ostrożnym, gdyż można paść ofiarą oszustów.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger