RODZYNKI W CZEKOLADZIE

Mijają dni, tygodnie, niedługo miesiące. Dla nas czas się zatrzymał. Żyjemy w zwolnionym tempie, czekając, aż się obudzimy. Niestety, nie budzimy się. Sen jest rzeczywistością. Dookoła życie toczy się dalej, nic się nie zatrzymało. Pamiętam, jak w wolnej chwili weszłam na fb i zobaczyłam uśmiechnięte buzie - tu lody, tam szczęście, gdzie indziej trochę złości. Wściekłam się na ten cały internet, bo mocno dotarło do mnie, że prawdziwe życie jest tu, nie tam. Że prawdziwe emocje są tu, nie tam. Że tam jest koloryzowanie, a tu jest potworny ból. Trochę się obraziłam i nabrałam jeszcze większego dystansu.



Niech ten internet choć trochę będzie prawdziwy, niech pokazuje prawdziwe życie. Wiele razy przekonałam się też, jak bardzo pomaga mi pisanie. Jak ułatwia poukładanie myśli. Zapisane, powiedzmy, że przepracowane. Wiem, że byłabyś ze mnie dumna i z ochotą przeczytałabyś każde moje słowo. Jak rok temu, kiedy pisałam o Tobie w Dniu Mamy

Mamo, zawsze dzwoniłaś w dniu dziecka, składałaś mi życzenia. Mówiłaś, że dla Ciebie zawsze będę dzieckiem. W tym roku cisza huczała mi w uszach jak nigdy. Łapie się na tym, że chcę do Ciebie zadzwonić, chcę napisać, sprawdzam, czy jesteś aktywna na messengerze. Po chwili dociera do mnie, że nie będziesz aktywna już nigdy.

Jeszcze chwilę temu wierzyłam. Działałam. Jeszcze chwilę temu łapałam się każdej opcji, bo bardzo chciałam Ci pomóc. Wiedziałam, że nie mogę zrobić zbyt wiele, bo widziałam, jak gaśniesz. Do odejścia najbliższego człowieka na świecie nie da się przygotować. Bezradność, która towarzyszy od rana do wieczora tak bardzo boli, tak bardzo wyniszcza, że nadchodzi taki moment, kiedy wiesz, że cierpienie i strach powinno się już skończyć. Mimo wszystko żadna chwila nie jest odpowiednia. Rozmowy z lekarzem i słowa:"przekierujcie myślenie i po prostu bądźcie". To jest koszmar, kiedy chcesz, a nie możesz. Jesteś, ale natura nie pozwala Ci tylko być. W końcu dociera do Ciebie, że BYCIE jest jedyną rzeczą, którą możesz zrobić. I wtedy jesteś. Jesteś tak bardzo, że aż boli.

To wszystko jest jak film. Byłam, widziałam, ale po każdym otwarciu oczu próbuje sobie przypomnieć, czy to wszystko miało miejsce. Działałam jak w amoku. Nie przetrawiłam, nie poukładałam, nie dociera do mnie, że Ciebie już z nami nie ma. Czuję się, jakby mi serce pękło, jakbym straciła część siebie. Wiem, że nauka życia bez Ciebie potrwa bardzo długo. Wiem też, że Twoje odejście odbije się na mnie za jakiś czas, kiedy wszystkie blokady puszczą. Dlatego staram się już dziś zaopiekować się sobą i swoimi maluchami, bo one też czują, też płaczą, też tęsknią.

Kiedy zapytałaś: "co dziś tak dużo gości?", odetchnęłam, bo wiedziałam, że nie jesteś świadoma tego, co się dzieje. My wiedzieliśmy. Każda chwila, kiedy odzyskiwałaś świadomość była tak cenna, jak żadna inna. Wiem, że chciałaś, żebyśmy byli razem, przy Tobie. Wiem, że na tym najbardziej Ci zależało. I ten środowy wieczór, kiedy wspominaliśmy stare czasy przy Tobie, a Ty pytałaś o swoją niunię… Wciąż słyszę te słowa, widzę Twoje oczy. Dziękuję, że jesteś naszą Mamą, że to właśnie na Ciebie trafiliśmy. Dziękuję za opiekę, serce, miłość. Za wartości, zasady. Za otwarte ramiona i czas nam poświęcony. Jestem też trochę zła, bo przecież tyle życia przed nami, a Ciebie już nie ma. Miałaś być, widzieć, wspierać. Wiem, że czuwasz i już zawsze będziesz.

Każda relacja jest inna. Z każdym rodzicem ma się inne relacje. Czasem tęskni się tak, że rozrywa serce, a czasem ta tęsknota jest mniejsza. Nie wiem, jak to jest stracić kogoś bliskiego – tatę, bliską babcię, czy siostrę. Wiem, jak to jest stracić Mamę. Wiem też, że każdy z nas cierpi, że przeżywa. Nie będę umniejszać, czy porównywać, bo każde odejście jest inne. Ja, czuję się jak bezpański pies, bo mama, to dom, a dom bez mamy… Bardzo to trudne, kiedy wstajesz rano i nie możesz iść, zadzwonić. Kiedy wiesz, że już nigdy.

Przeglądając Twoje rzeczy, znalazłam wszystkie listy, które do Ciebie pisałam. Ile razy Cię w nich przepraszałam, ile razy tłumaczyłam swoje zachowania, ile razy próbowałam zrozumieć swoje emocje. Dziękuję, że je zatrzymałaś, dziękuję, że mogłam je znów przeczytać. Teraz, kiedy sama jestem mamą.

Tak bardzo chciałabym usłyszeć Twój głos, poczuć znów Twoje ciepłe policzki, wściekać się na Ciebie, bo przyszła 15 raz w ciągu kilku godzin, albo żebyś powiedziała: "daj mi Matyldę na noc, wyśpisz się, odpoczniesz". Już nikt nigdy nie zrozumie mnie tak jak Ty, kiedy krzyczałam, że chcę iść do pracy, już nikt nie będzie wiedział tak, jak Ty wiedziałaś. Czasem wystarczyło mrugnięcie okiem i każda z nas wiedziała. To takie magiczne porozumienie. Dziękuję za wieź, którą z Tobą stworzyłam. Dziękuję, że zawsze byłaś. Tęsknie i tęsknić nie przestanę. Po prostu nauczę się żyć bez Twoich skrzydeł, bo jak żyć bez Mamy? Normalnie? Zwyczajnie? Nie da się, bo w sercu jest taka pustka, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam.

Pozostawiłaś nam piękne wspomnienia. Będziemy je pielęgnować, rozmawiać o Tobie. Byłaś najlepszą Babcią na świecie, nie mogłabym sobie wymarzyć dla swoich Dzieci lepszej. Nie udawałaś, nie kłamałaś, kochałaś całą sobą. Ufałam Ci, wiedziałam, że zawsze mogę na Ciebie liczyć. Byłaś jedyną osobą, z którą bez obaw zostawiałam dzieci. Wściekałam się na te słodycze, które dawałaś dzieciakom, ale doceniałam bardzo, że szanujesz moje zdanie. Pozwalałaś mi wychowywać dzieci po swojemu, żyć tak jak chciałam. Nigdy nie narzucałaś swojego zdania, nie osaczałaś. Zawsze byłaś.

Bardzo tęsknimy, bardzo nam Ciebie brakuje, Mamo. Wierzę, że tak miało być, że jesteś szczęśliwa i ze spokojem spoglądasz na nas. Nie cierpisz. Nie męczysz się. Czuwasz. Zjadłam własnie pół paczki Twoich ulubionych rodzynek w czekoladzie, pachniały Tobą, smakowały jakoś bardziej. Dziękuję, że nauczyłaś mnie cieszyć się z małych rzeczy.

11 komentarzy:

  1. Angelika Klinowska16 czerwca 2020 21:22

    A łzy płyną po mych policzkach... ja miałam takiego Anioła w postaci mojej babci... babcia odeszła od nas, ode mnie 4,5 roku temu.. 22 grudnia dwa dni przed wigilią i w wigilię babcię żegnaliśmy... już żadne święta nie są i nie będą dla mnie takie same. Tęsknię.. tak bardzo tęsknię... czas nie leczy ran,, czas przyzwyczaja... nie mogę Cię oszukiwać, że jest inaczej za bardzo Cię szanuję. Na pocieszenie mogę Ci tylko powiedzieć, że warto żyć tymi wspaniałymi wspomnieniami, dzięki nim czuć obecność naszej kochanej osoby..

    A w styczniu pochowałam mojego młodszego brata, którego zawsze broniłam na podwórku, któremu zawsze pomagałam, a tym razem nie mogłam... nie mogłam ale byłam przez te 3 tygodnie, które umierał tak często jak mogłam... to takie trudne.. tak boli...

    tulę Cię Karolino bardzo mocno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Brat i Babcia na pewno teraz czuwają. Wiem, że to mało znaczące gadanie, ale jakoś to poukładanym. Jakoś.

      Usuń
  2. Czytam Twoje myśli i czuję się jakbym to ja napisała. Karolina u nas minęło 6 miesięcy i jest inaczej, ale czy łatwiej... ? Hmmm, już nigdy nie będzie tak samo :(. Ściskam Cię mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, bardzo często o Tobie myślę. Teraz, kiedy Cię spotkam, to Cię po prostu mocno przytulę.

      Usuń
  3. Przeczytałam, boli mnie każda część, płaczę...a przecież to Ty się z tym mierzysz krucha dziewczynko....Tak bardzo rozumiem to, co napisałaś. Tak bardzo podobną mam relację ze swoją mamą i nie wyobrażam sobie, co czujesz.... Karolinko, tulę do serca♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź z Mamą Marta jak najwięcej, nawet, kiedy się wsciekasz. Ja dziś te chwile złości wspominam zupełnie inaczej. Dziękuję Kochana. ❤️

      Usuń
  4. Karolina jestem z Tobą 😍

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne słowa ❤ mama napewno była z Ciebie dumna . Troszkę rozumiem co czujesz:( 8 lat temu straciłam moja kochana siostrę byłam z nią od początku kiedy dowiedziała się że ma tego cholernego raka . A teraz mija rok od śmierci mojej kochanej babci która zesłał Nam Anioł. Tule mocno cała Twoja rodzinę ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolinko nie wiem co napisać. Przeczytałam każde słowo ze łzami na policzkach. Twoja mama na pewno była i jest z Ciebie dumna. Tulę Cię mocno, choć wirtualnie. Moje ciepłe myśli są z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny tekst:(
    stracilam mame w wieku 17 lat. Dziś mam 31. 7 lat mi zajęło pogodzenie się z tym . Już nigdy nie będzie tak samo ,będzie inaczej Ale też pięknie:*
    Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger