CZY WIDZISZ TO, CO MASZ OBOK?

Widzę i wiem, że ten dziwny czas zmienił nas wszystkich. Jesteśmy daleko od siebie, a tak naprawdę bliżej niż kiedykolwiek. Ludzie, którzy są dla nas najważniejsi, teraz są doceniani sto razy bardziej. Tych, których nie chcemy w naszych życia, odsunęliśmy jeszcze dalej, bo szkoda życia na toksyczne relacje. Mamy czas na przemyślenia, mam czas na różne emocje. Boimy się, tęsknimy i czujemy się zagubieni. Dla mnie ostatni tydzień, ostatnie dni, to jakby podróż w sam środek mojej głowy. To jakby otwarcie wszystkich szuflad wypełnionych wspomnieniami. To też kilka lat mojego życia, które teraz wróciło ze zdwojoną siłą. Dużo myślę, sporo płaczę, zadaję pytania, odpowiadam, błądzę i znajduję drogę. Najważniejsze jednak jest to, że widzę światełko w tunelu.



Przepracowywałam przez ostatnie dni kilka aspektów swojego życia. Jednym z nich są dzieci, relacje z nimi, jakościowy czas spędzony z nimi i wiele innych. To, że każda z nas kocha swoje dzieci najbardziej na świecie, to jest oczywiste. To,że kochamy je tak samo bardzo, jak mamy je ochotę wystrzelić w kosmos, to też wiadomo. Są jednak rzeczy, o których nie myślimy, nad którymi się nie skupiamy. 

Powiedz szczerze. Umiesz sobie wyobrazić, że dziś ostatni raz kładziesz swoje dziecko do snu? Dziś, kiedy robisz to jak maszyna, jak automat? Dziś, kiedy nie myślisz o tym, że to jest OSTATNI RAZ. Ostatni raz, bo jutro dziecko stwierdzi, ze chce zasypiać z książką, którą sobie sam przeczyta.

Albo. Czy jesteś przygotowana na to, że jutro budzisz się rano i nie masz tego wszystkiego, co masz dzisiaj? Na pewno nie jesteś, bo to totalna abstrakcja. Pisze o skrajnościach, ale czasami, żeby dotrzeć, trzeba sobie uświadomić, że nic nie jest nam dane na zawsze. Jesteś dzisiaj zdrowa? A skąd pewność, że jutro też będziesz? My wczoraj rano chcieliśmy dla odmiany pojechać do maka, nie odpaliło nam auto, a przecież zawsze odpalało. Widzisz te małe buźki, które czują zawód i smutek, bo obiecałaś, bo się cieszyły, a tu niestety - trzeba naprawić samochód. To są małe rzeczy, małe sprawy, ale tak jest ze wszystkim. Z życiem, ze szczęściem, ze zdrowiem, z miłością, z dziećmi. Absolutnie ze wszystkim. Czas ucieka, a my ciągle na coś czekamy. Nie czekajmy, działajmy. Doceniajmy. Cieszmy się. 

Piszę o mega prostych sprawach, ale to właśnie te rzeczy jest najtrudniej dostrzec, bo ciągle skupiamy się na czymś innym. Wiem, że jak tylko spojrzysz na wszystko szerzej, jak dostrzeżesz to, co najistotniejsze, to zrozumiesz o czym mówię. Zwolnij, proszę. Skup się na tym, co dobre. Na tym, co masz. I doceń. Każdą chwilę, każdy dzień. Wszystko. Z małych rzeczy zbudowany jest świat. 




Nauczyłam się cieszyć czasem spędzonym tylko z Kają. Kiedy dzieciaki jadą do swojego taty, to ja zawsze czuję pustkę. Czasem moja pustka  jest tak wielka, że absolutnie nie umiem funkcjonować. Teraz już tak nie jest. Teraz cieszę się chwilą sam na sam z Kają. Teraz cieszę się, kiedy jestem mamą jakby jednego dziecka, choć serce dalej jest podzielone i jego część zawsze jedzie z dziećmi. Nieocenione jest to zmniejszenie odpowiedzialności, kiedy zajmuję się tylko jednym dzieckiem. Doceniam. Korzystam i cieszę się. Bardzo chcę, żeby już zawsze tak było. 


Nasz zestaw do wózka - Coco Bird - jednorożce górą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger