BLOG

BLOG

Mój blog, moje miejsce w sieci. Pamiętam, kiedy pisałam pierwszy post i wydawało mi się, że jestem jedną z niewielu, a im bardziej zagłębiałam się w ten cały blogowy świat, tym szerzej otwierałam oczy, bo takich jak ja było tysiące. Jestem mini blogerką, pisać zaczęłam, żeby wywalić z siebie wszystkie nagromadzone emocje, kiedy pojawiała się możliwość otrzymania jakichś rzeczy w zamian za wpis, byłam zaskoczona i podekscytowana, bo posty pisały się same, a ja dodatkowo mogłam sprawić przyjemność dzieciakom. Wiesz, trzeba się wyróżniać, żeby się wybić, żeby się utrzymać. Potrzebna jest charyzma, systematyczność i wiele innych cech. Pomijam już pomysł, wiedzę, czy umiejętności, bo nad tym można popracować albo wynająć firmy, które się tym zajmą. Serio, teraz można wszystko. 


Ostatnio znajoma poprosiła mnie o podpowiedź, bo chciałaby zacząć pisać. Pierwsza moja myśl - jaki masz pomysł, co chcesz przekazać, jaką chcesz opowiedzieć historię. Później pomyślałam, chcesz pisać, to pisz - od czegoś trzeba zacząć i to jest chyba podstawa. Pomysł, czy idea zmienia się z czasem, a jeśli chcesz mieć swoje miejsce ze swoimi przemyśleniami, to po prostu pisz. Innej rady nie ma. 

Codziennie na blogowego maila dostaję wiadomości typu: "zapłać tyle i tyle, a my zrobimy wszystko za Ciebie - Twój blog będzie znany" - tylko czy mi zależy na sławie? Nie. Czy zarabiam na blogu? Tak, wpadają mi czasem jakieś dodatkowe pieniądze, ale nie są to kokosy. To raczej miły dodatek, dzięki któremu mogę sobie coś kupić ponad stan. Wiem, że znajdą się tacy, którzy zaraz mnie zlinczują, bo psuję rynek, ale żadna z tych osób nie była w moich butach i nie musi podejmować takich decyzji jak ja, więc niech każde z nas robi tak, jak uważa. 

Wspomniałam już, że są firmy, które zrobią wszystko za nas. Nie zrobią wszystkiego, bo jak ktoś, robi coś za kogoś, to mój blog nie byłby moim - bo nie pisałabym go ja, a ja tak nie chcę. Chcę być w porządku, dlatego piszę sama i teksty również wymyślam sama. Mimo to przebicie się w takiej ilości blogów jest mega trudne, dlatego postanowiłam zainteresować się tematem pozycjonowania. Przeszukałam internet, trafiłam w różne miejsca, zobaczyłam różne oferty. AFTERWEB, to firma, która w prosty i przystępny sposób opowiedziała mi jak całe to pozycjonowanie wygląda, co zrobić, żeby być na tych pierwszych stronach w wyszukiwarce, jak pisać i czym się kierować. Co prawda jestem maleńkim blogiem z niewielką liczbą wyświetleń, ale wiem po jakich słowach ludzie trafiają do mnie, wiem, co Was czytelników interesuje i teraz wiem też, jak ważne jest to pozycjonowanie. 

Nie martw się, blog się nie zmieni. Nadal będę sobą. Chwilowo, testowo wygląda to wszystko trochę inaczej, ale już niebawem wrócą emocjonujące posty i co najważniejsze - systematyczność. Mam nadzieję, że mimo wszystko ze mną będziesz. 
CZY MOJE DZIECI SĄ OCHRZCZONE?

CZY MOJE DZIECI SĄ OCHRZCZONE?

Tak. Są. Ja również jestem ochrzczona. I nie ma dla mnie znaczenia, jaką Ty podejmujesz decyzję. Chrzcisz, to twoja sprawa, nie chrzcisz - mi się z tego tłumaczyć nie musisz. szanuję każdą decyzję. Chociaż szczerze mówiąc przez chwilę zaczęłam zastanawiać się, czy skoro nie żyję zgodnie z zasadami, jakie są nam narzucone przez wiarę, to powinnam dzieci chrzcić. Zdecydowałam jednak, że skoro jesteśmy wierzący, to dzieci będą żyły również w zgodzie z naszą wiarą. Powiesz, ale Ty nie masz ślubu, więc jeden z Sakramentów pominęłaś. Owszem nie mam ślubu i póki co nie planuję. Nie chciałam, żeby dzieci były powodem, dla którego będę brała ślub. Ślub dla mnie jest czymś wielkim, wyjątkowym, to wielka deklaracja, a na to każdy musi być gotowy, ale o tym napiszę innym razem. 


Najzabawniejsze jest to, że każde z dzieciaków swój Chrzest Święty miało w innym miejscu - Matylda w Elblągu, Kajetan w Baninie, a Kaja we Frednowach - za każdym razem mieszkaliśmy w innym miejscu. Więcej. Najgorsze jest to, że to raczej nie jest nasz ostatni przystanek i miejsce zamieszkania jeszcze zmienimy, także będziemy jeździć po akty chrztu za każdym razem, kiedy będą potrzebne. 

Jedno moje dzieci mają wspólne. W prezencie każde z nich dostało srebrne obrazki na pamiątkę - te, które podlinkowałam są przykładowe. Każde z Maluchów ma swojego Anioła Stróża, który zerka z obrazka, wiem, że to tylko symbol, a ja nie jestem za bardzo sentymentalna, ale nie mogę swoich przekonań przerzucać na dzieci, bo może kiedyś dla nich te obrazki będą czymś ważnym, wyjątkowym. Nasze obrazki są specjalnie dla moich dzieci, bo mają grawer z imieniem, są zapakowane w oryginalne pudełka i schowane do szafy, żebym mogła je w przyszłości przekazać dzieciakom. Kupując taki prezent warto jest zwrócić uwagę, czy obrazek jest uniwersalny - czy można go powiesić na ścianie, postawić na półce, a może jest formą kartki z życzeniami. Wybór obrazków jest tak wielki, że naprawdę ciężko się zdecydować - ja, wybrałabym prosty, bo im mniej, tym więcej - lubię minimalizm. Piszę tu o Sakramencie Chrztu Świętego, ale takie srebrne obrazki będą świetnym prezentem na różne okazje. Pomyśl o wierzącej cioci, która taki obrazek będzie traktowała jak Ty swoją ulubioną torebkę. Znam osoby, które zawsze mają przy sobie coś, co jest związane z wiarą. Dla Ciebie, to może być dziwne, a dla takiej osoby to normalność, jak portfel w torebce. Czasem sobie myślę, że te czasy, kiedy wiara miała większe znaczenie były zdecydowanie lepsze, bo było jakoś łatwiej. Masz w niedzielę, spowiedź, pozostałe sakramenty, to było bardziej wyniosłe, podchodziło się do tego z większą powagą. Wiem, że dużo zależy od nas samych, od tego, jaki też dajemy przykład dzieciom, ale też uważam, że lepiej, jeśli jesteśmy wobec dzieci w porządku i nie zmuszamy ich do czegoś, czego sami nie robimy. Mam na myśli modlitwę, czy niedzielne nabożeństwo. Na wsi jest inaczej, na wsi wiara ma większe znaczenie - są jakieś zasady, są przyzwyczajenia. Teraz pomyślałam, że jeśli obrazek uważasz za zbędny bibelot, to proponuję pamiątkowy album z obrazkiem, do środka Rodzice będą mogli włożyć zdjęcia z Chrztu swojego dziecka. 

Nie pokażę Ci wielu zdjęć z uroczystości Kai, bo są schowane tylko dla nas. Nie mam potrzeby dzielenia się nimi, ale możesz zobaczyć na dwóch poniższych, że Kaja miała zwykłą, skromną białą sukienkę, Matyldzia miała taką samą. Kajetan miał problem z wysiedzeniem w Kościele, ale namówił Wujka i po wszystkim poszli na lody. Uprzedzam pytania, bo na pierwszym zdjęciu możecie zobaczyć lampki do wina - alkoholu na uroczystościach dziecięcych nie uznaję, ale lampka wina do obiadu nie jest niczym złym - tak to u nas wygląda. Zawsze. Chrzest, urodziny, Komunia, to nie miejsce na alkohol, to uroczystość dla dziecka i niech to ono najbardziej skorzysta. 




My wierzymy, moje dzieci przez nas również, a czy będzie tak w przyszłości, to nie wiem. Uszanuję każda decyzję swoich dzieci. jeśli uznają, że nie wierzą, a sakramenty nie są im do niczego potrzebne, to to również postaram się zrozumieć. Czasem wydaje mi się, że dzieci są biedne, bo podejmuje się za nie wszystkie decyzje, kiedy one same nie mają jeszcze prawa głosu, ale z drugiej strony, tak jest nasz świat skonstruowany i dobrze, bo życie bez jakichkolwiek zasad byłoby totalnie bez sensu. 

Znacie historie o tym, że dziecko po przyjęciu Sakramentu Chrztu Świętego nagle się zmieniło? Zrobiło się grzeczne, bo "został wygnany diabełek"? Z doświadczenia nie znam żadnej takiej historii, ale z opowieści już tak. także ciężko mi się do tego odnieść. Chrzciliście swoje dzieci? Jaki macie do tego stosunek?
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger