KAROLINA, DLACZEGO WYPROWADZIŁAŚ SIĘ Z DOMU?

Tytułowe pytanie, jest tym, które zadajesz mi najczęściej, od kiedy napisałam, że zmieniliśmy adres. I najpierw nie odpisywałam wcale na wiadomości, które moim zdaniem za bardzo naruszały moją prywatność, ale dziś jestem gotowa, żeby Ci odpowiedzieć i opowiedzieć o tym, co się wydarzyło.


Jeśli oczekujesz jakichś spektakularnych zwrotów akcji, to tu ich nie znajdziesz. Jeśli szukasz sensacji, bo liczysz na jakieś historie o biciu, piciu, czy zdradach, to też nic takiego się tu nie pojawi. Ot zwyczajne życie.

To w takim razie dlaczego wyprowadziłam się z domu

Po pierwsze dlatego, że dom nie był mój. Nie no żartuję, przecież wiem, że nie o to pytałaś. Chciałabym Ci opowiedzieć jakąś łzawą historię, bo tak byłoby najłatwiej, ale nie, nie opowiem, bo takiej historii nie ma. Jest zwyczajnie. Czasami dwoje ludzi, którzy spotkają się na swojej drodze nie do końca do siebie pasują, a wręcz powiedziałabym, że odbiegają od siebie pod każdym względem. Jedno lubi jajecznicę na maśle, drugie woli z boczkiem. Wiesz, co mam na myśli? Tak, dokładnie to, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. I ja dojrzałam. Dojrzałam na tyle, że po pięciu latach bycia tylko mama zrozumiałam, że nie tędy droga, że nie taki przykład chcę dawać swoim dzieciom, że pragnę pokazać i Matyldzie i Kajetanowi, że warto zawalczyć o siebie. Do końca życia nie zapomnę dnia, kiedy podjęłam decyzję o wyprowadzce. Poczułam, jakbym dostała jakiegoś olśnienia. Nagle zaczęło mi się chcieć. I choć moja wyprowadzka na początku nie była drogą bez powrotu, to kilka sytuacji, które miały miejsce zaraz po niej uświadomiły mi, że nie mogłam podjąć lepszej decyzji. Dla dzieci i dla siebie. 

Decyzji o rozstaniu nie podejmuje się w dziesięć minut. Taka decyzja musi być przemyślna, przeanalizowana i przełknięta. Musisz być pewna, czego chcesz i do czego dążysz. Życie nie zawaliło mi się na głowę w kilka chwil, kiepsko było przez długi czas, ale najistotniejsze dla mnie jest to, że dziś, kiedy staję przed lustrem, to mogę powiedzieć, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby dzieci miały pełną rodzinę. Nie udało się. Wiadomo, że nie marzyłam o tym, żeby Matylda i Kajetan wychowywali się w rodzinie, gdzie tata jest raz na jakiś czas, ale czasami życie decyduje za nas. 

Były dwie sytuacje, które pozwoliły mi zrozumieć, co jest ważne i w którym miejscu powinnam być. Rok temu byłam na weselu, na weselu, które dla mnie już zawsze będzie symboliczne. Tak się złożyło, że byłam tam sama i gdyby nie to, że spotkałam moją całą najbliższą rodzinę, to na pewno nie wybrałabym się sama. Poszłam też dlatego, że Pan Młody, to facet, z którym spędziłam całe dzieciństwo. Jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić, że miałoby mnie tam nie być. No musiałam świętować razem z nimi. Spędziłam cudowną noc - tańczyłam, śpiewałam, było wspaniale. Od rodziny w kółko słyszałam:"Karolina, jesteś taka jak dawniej" - to dodało mi skrzydeł. I wiesz co? Zatęskniłam za sobą. Zatęskniłam tak bardzo, że długo nie mogłam się odnaleźć w tej mojej domowej rzeczywistości. Myślami ciągle byłam gdzie indziej. Chwilę później doszło do strasznej tragedii w naszej rodzinie. I to chyba był moment, kiedy ja naprawdę zrozumiałam, że życie jest zbyt krótkie, żeby być nieszczęśliwym, żeby być smutnym, żeby nie widzieć kolorów.

Takie właśnie w dużym skrócie są powody mojej wyprowadzki. Wiem, że pewnie jesteś rozczarowana, bo nie wylałam wiadra pomyj, bo nie okazało się nic strasznego, ale wiem też, że takich kobiet jak ja jest bardzo dużo. I każda z nas potrzebuje wiedzieć, że nie robi nic złego, kiedy myśli o sobie, bo Twoja radość życia, jest również radością życia Twoich dzieci. Ja dla swoich zrobię wszystko, nauczę, pokażę, opowiem - będę. Będę nawet wtedy, kiedy nie będą potrafiły zrozumieć, dlaczego mama nie jest z tatą. 

Jan Paweł II powiedział: "jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko. Tylko załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie." Każda z nas powinna w to wierzyć, każda!

10 komentarzy:

  1. Umiesz o siebie zawalczyć! Gratulacje! To jest coś czego kobiety nie potrafią... widze do okola siebie nie jedną, nie dwie a dużą grupę, ktora nie jest szczęśliwa w swoim życiu, ale nie robią kompletnie nic żeby to zmienić. Płacząc i narzekając nic się nie zmieni, ktoś za kogoś też tego nie zrobi.. Dlatego Karolinko musisz świecić przykładem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę, jak umiem. Dziękuję za każde Twoje słowo.

      Usuń
  2. Jeśli człowiek ma się męczyć i czuć , że traci siebie, to powinien odejść.A czy Twój partner/mąż nie próbował odwiesc Cie od tej sytuacji abyś została Ty i dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? To generalnie dłuższa historia, ale tak, próbował, tylko takich prób w naszym wspólnym życiu było sporo, żadna nie przyniosła oczekiwanych efektów, dlatego uważam, że naprawdę do wszystkiego potrzebny jest czas.

      Usuń
  3. Powiem Ci że trafiłam tu pierwszy raz, ale pozytywnie zaskoczyłaś mnie odwaga, w czasach, kiedy kredyt hipoteczny łączy bardziej niż węzeł małżeński, nie jest to takie proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Co prawda ja zostałam praktycznie z niczym, bo dom nie był mój, ale to tylko rzeczy. Najważniejsze mam przy sobie - cały mój świat - DZIECI.

      Usuń
  4. Nawet nie wiesz jak bardzo rozumiem to co napisałaś. To nie jest miejsce i czas, żebym pisała o sobie, ale... rozumiem i wirtualnie ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak będziesz miała ochotę pogadać, to pisz. Wiem, że czasami wsparcie drugiego człowieka jest naprawdę potrzebne.

      Usuń
  5. Trudzia�� "masz jaja"

    OdpowiedzUsuń
  6. Poruszyła mnie Twoja, Wasza historia, na pewno będąc mamą trudniej podejmuje się takei decyzje, bo chce się pełnej rodziny dla dzieci, ale czasami odejście jest lepsze, niż tkwienie w schemtach które nas unieszczęśliwiają, powoli zabijają

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger