JEST TROCHĘ TAK, JAKBYM MIAŁA SWÓJ POKÓJ

JEST TROCHĘ TAK, JAKBYM MIAŁA SWÓJ POKÓJ

Kilka miesięcy temu Matylda zapytała mnie, kiedy znów będzie miała swój pokój. Przyzwyczajona od maleńkości do swojego miejsca po przeprowadzce musiała dzielić pokój z Bratem. Nie tylko pokój, bo nawet łóżko mieli wspólne. Pytanie o własny pokój pojawiało się na tyle często, że poważnie zaczęłam rozważać zmianę mieszkania, jednak warunki finansowe w tamtym czasie kompletnie nam na to nie pozwalały. Mimo to postawiłam sobie za cel, że pokój dzieciaków zorganizuję tak, żeby każde z nich czuło się w nim jak najlepiej. 


Zorganizowanie przestrzeni na zaledwie ośmiu metrach kwadratowych jest sporym wyzwaniem, ale jak wiesz - nie ma rzeczy niemożliwych. Zaczęłam od zmiany koloru ścian. Po pierwsze dlatego, że były zniszczone, źle przyklejona tapeta, która odklejała się przy najmniejszym dotknięciu, po drugie były fioletowe - kolor pomniejszał i tak małe pomieszczenie, a poza tym estetycznie kompletnie do nas nie pasowały. Ściany są białe- najpiękniejsze, uniwersalne i minimalistyczne. Kolejne były rolety - mamy słoneczne mieszkanie, więc są one koniecznością - mieliśmy pomarańczowe, które pokoju nie zaciemniały prawie wcale, stąd decyzja o roletach zaciemniających - miałam, uwielbiałam i nie wyobrażam sobie innych. Noc jest nocą, a nie półmrokiem. Później łóżka- nie chciałam piętrowego, bo po pierwsze byłaby wieczna walka o to, kto ma spać u góry, po drugie nadal nie byłoby "dwóch pokoików" w jednym pomieszczeniu, dlatego dwa łóżka były koniecznością. Duże dla Mati, bo miałam materac, mniejsze dla Kajetana, żeby nie zabierać przestrzeni - istotna była wysokość łóżka, żeby zmieściły się pod spodem pudła z zabawkami. Podzielonymi zabawkami. Na koniec zostały dodatki. Stare ramki, pierwsze litery imion dzieciaków, pamiątki, kilka obrazków, girlanda i od razu zrobiło się przytulniej. Planujemy jeszcze zrobić małe biurko dla dwójki, które będzie na miejscu tego białego stoliczka, żeby i Kajetan i Matylda mogli jednocześnie tworzyć swoje arcydzieła. Jest prosto, skromnie i uniwersalnie. 



Choć dzieciaki zawsze miały oddzielne pokoje, to bawiły się przeważnie w jednym. Także miejsce do zabawy nie stanowiło większego problemu. Mimo to pomieszane zabawki Kajetana i Matyldy stawały się bardzo często powodem do kłótni. Możliwość podzielenia pokoju na pół i ustawienia po każdej ze stron rzeczy dzieciaków okazała się strzałem w dziesiątkę. Każdy ma swoje, podzielone, postawione, oddzielone. Wspólne są tylko książki, bo jakoś o nie się dzieciaki nie kłócą. Pokój jest mały, ale spokojnie spełnia swoją funkcję. Jest miejsce do spania, do tworzenia, do zabawy, czyli jest miejsce do wszystkiego. Dzieciaki są naprawdę zadowolone, a ja? Ja się jaram, kiedy słyszę:

"Mamusiu, jest trochę tak, jakby każde z nas miało swój pokój". <3
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger