A DLACZEGO TY JESTEŚ SAMA MAMO?

Z pozoru zwykły dzień. Normalny poranek, chociaż wstawało się nieco trudniej niż zwykle. Normalne afery. Fochy i krzyki. A bo nie te buty, a to chciałam być pierwsza, nie idę do przedszkola, nie pożegnam się z Kajtkiem, nie przychodź po mnie do przedszkola. Kawa, papieros, szybki makijaż. Wychodzimy. Codzienność. Zwykłe rozterki. Obowiązki. Powrót do domu, buziaki, powitania. Spacer, huśtawki, patyki przyniesione pod drzwi. Nic nadzwyczajnego. 


Idziemy na spacer, korzystamy z pierwszych promieni słońca. Idę i zastanawiam się, czy może kupić przyczepkę do roweru, żeby móc jeździć razem. Największą moją bolączką okazuje się to, czy dam radę ciągnąć dwa szkraby sama... Jestem trochę nieobecna. Odpływam myślami. Też masz takie dni, że niby wszystko ok, a jednak błądzisz myślami gdzieś daleko. To właśnie taki dzień. 

Idziemy na huśtawki. Śmiejemy się. Bujamy. Dosiada się do mnie i Kajetana Matylda. Jakoś podświadomie czuję, że zaraz o coś zapyta, że zaraz coś powie. Tylko czekam. I nagle słyszę:

A DLACZEGO TY JESTEŚ SAMA MAMO?

W pierwszej chwili odpowiadam, że przecież nie jestem sama. Przecież mam Was, przecież są przyjaciele, rodzina, znajomi. Przecież zawsze ktoś jest. Nie jestem sama Matyldziu. Odpowiadam z nadzieją, że taka informacja wystarczy Młodej, że nie będzie drążyć tematu, ale jej małe oczka pokazują mi, że nie o to pytała, że to nie na to pytanie miałam odpowiedzieć. Mówię coś plącząc słowa, bo zasycha mi w gardle, oczy robią się coraz bardziej szkliste, ale trzymam się. Trzymam się, bo muszę, bo to małe serduszko nie chce tego widzieć, nie chce tego słyszeć... W sumie to sama nie wiem, co konkretnie odpowiedziałam, ale to Mati wystarczyło, bo więcej nie pytała. 

Nie wiem, jak to jest, że Matylda intuicyjnie wyczuwa moje nastroje. Nie wiem, jak to działa, że w najmniej oczekiwanym momencie zada mi takie pyta, które rozwali mi cały dzień. Uwielbiam tą dziecięcą logikę, uwielbiam to proste myślenie, tą szczerość, te najprawdziwsze emocje. Uwielbiam, ale i boję się tych pytań, bo często jestem zmuszona do analizowania, myślenia i zastanawiania się nad czymś, co w tej chwili jest tematem tabu. Tak było właśnie teraz. 

Kochana Córeczko, jestem sama, bo Wy jesteście dla mnie najważniejsi, bo dbam o Was i o Wasze szczęście, bo nie chcę serwować Wam jeszcze większego stresu przyprowadzając do domu kogoś nieodpowiedniego. Kochana Córeczko, jestem sama, bo jestem tchórzem, bo się boje, bo nie wiem, czy potrafię zaufać, bo boję się, że ktoś mnie skrzywdzi, bo nie chcę przyznać się sama przed sobą, że jestem samotna, że potrzebuje bliskości, czułości. Kochana Córeczko, jestem sama, bo łatwiej jest mi założyć maskę i uciec. Kochana Córeczko, już trochę przywykłam do tego, że jestem sama, że radzę sobie sama, że worki ze śmieciami noszę sama, że poranki spędzam sama, że kawę wypijam sama, że dbam o siebie sama. Przywykłam, że nie mam o kogo się troszczyć, że nie mam o kogo dbać, że nie mam kim się zaopiekować... Smutne to bardzo i tylko dlatego, że swoim pytaniem zmusiłaś mnie do przemyśleń, to zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. Zapytasz pewnie, co dalej? Nie wiem Kochanie. Nie mam pojęcia, co dalej. Nie wiem, co robić, w którą stronę iść. Liczę na to, że życie samo wszystko poukłada. Liczę na to, że jeszcze będzie pięknie. Czy jestem gotowa na to nowe życie? Nie wiem. Wiem jedynie, że nigdy nie ma dobrego momentu, dobrego miejsca, a życie zaskakuje nas w najmniej oczekiwanym momencie - jak Ty mnie - swoim pytaniem. 

10 komentarzy:

  1. Karolina, bardzo dużo smutku między słowami. Może warto odpuścić lęki, może warto zaryzykować. I.

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana Ty moja - jaka sama??? Przecież masz mnie! i jeszcze tyle innych ludzi dookoła! Facet? Czasem się przydaje, ale jakby problemów więcej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wiem, ale czasem brakuje właśnie tych problemów. :-)

      Usuń
  3. Czas z całą pewnością wszystko poukłada! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie trwa wiecznie. Ten stan też nie będzie trwał wiecznie. Obiecuję! Samotność to bardzo trudne uczucie i tu nie chodzi o to, że nie ma się znajomych, przyjaciół bo oni są... Ale chodzi o samotność innego wymiaru... Rozumiem strach, wątpliwości i beznadzieję... Pustka nie do wypełnienia jeśli nie będzie tego czegoś czyli kogoś. Pamiętaj po burzy zawsze wychodzi słoneczko. Już niedługo, nawet się nie obejrzysz, a będzie ta równowaga. Trzymam ogromnie kciuki i tule wirtualnie �� Angelika K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie może przecież wiecznie trwać. :-p

      Usuń
  5. Partner/ka idealna :)11 kwietnia 2018 22:34

    Przecież jestem Ja! I dobrze wiesz, że gdybym miała siusiaka to byłaby z Nas świetna para! :D ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może operacja załatwi sprawę? Dzieci już mamy - panna z dwójką dzieci - to ma sens. :-D

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger