COŚ DLA MAŁYCH, COŚ DLA DUŻYCH. KOSMETYKI DLA KAŻDEGO

COŚ DLA MAŁYCH, COŚ DLA DUŻYCH. KOSMETYKI DLA KAŻDEGO

W tym roku Święta będą inne. Trudne. Pandemia wszystkim krzyżuje plany. Wywiera na nas presję odpowiedzialności, zwiększania świadomości, ale też inaczej odczuwamy bliskość z rodziną. Widzimy, kto jest ważny, a kogo w naszym życiu nie potrzebujemy. Na początku wszyscy się śmiali, że będzie więcej rozwodów, teraz śmeszków jest już coraz mniej, bo ludzie faktycznie źle znoszą siedzenie w domu. Większość z nas te Święta spędzi w swoich domach, w swoim towarzystwie, będzie inaczej, ale chyba każdy z nas dołoży wszelkich starań, żeby mimo wszystko ten czas był wyjątkowy. Wyjątkowy może być klimat, wyjątkowy może być zapach, ale wyjątkowe mogą też być prezenty. Dzieci cieszą się z zabawek, wiadomo, ale są też takie dzieci, które mają wszystko i zabawki nie robią na nich wrażenia. Jest też młodzież, prawie dorośli ludzie, którzy mają sprecyzowane wymagania, często nie na naszą kieszeń, ale chcemy ich obdarować czymś, co sprawi im przyjemność - mam kilka pomysłów, które na pewno się sprawdzą. No i są też nasi mężczyźni, którzy czasem wiedzą, co chcą, a czasem chcą być zaskakiwani. Mam to szczęście, że Dominik ma wiele zainteresowań i zawsze trafię z prezentem. Poza tym sam mi podpowiada, co by mu się przydało. No i nieskromnie mówiąc, ja po prostu umiem i lubię robić prezenty. Uważnie słucham, koduję, a później słyszę: "wow, pamiętałaś". Mega to miłe. Dla osób, które z robieniem prezentów nie mają tak łatwo jak ja, mam mały poradnik prezentowy z kilkoma fajnymi pomysłami. 


Mężczyźni. Duże dzieci. Ucieszą się z konsoli, nowego gadżetu, sprzętu do ćwiczeń. Kiedy facet ma pasję, to jest zdecydowanie łatwiej. Mi się trafił taki Egzemplarz, który cieszy się absolutnie ze wszystkiego. Wiem, mam mega łatwo, bo zawsze coś wymyślę. Jak nie ubrania, to kosmetyki, jak nie kosmetyki, to książki czy płyty. Druga sprawa, że poprosiłam kiedyś Dominika o zrobienie listy jego wymarzonych prezentów - są tam i te mega drogie, i te, które można kupić zawsze. Ja zrobiłam taką samą listę. Fajna to sprawa, bo można uniknąć tych totalnie niechcianych prezentów. Dzięki temu dowiedziałam się, że muszę odłożyć trochę grosza, bo mój mężczyzna ma też takie marzenia, na które muszę trochę oszczędzać. W tym roku ze względu na pandemię postanowiłam, że prezent będzie większy niż zwykle, bo zwyczajnie ten rok jest inny i sama potrzebuję małej odskoczni. Wiem, że prezent, to tylko rzecz, że nie muszę być wylewna, jednak w tej chwili mam ochotę na zrobienie czegoś innego i tak też zamierzam zrobić. Dodatkiem do prezentu standardowo będą skarpetki, bo jak to tak Święta bez skarpetek? No nie, muszą być. Co roku są. Dołożę też fajny kosmetyk, nie wiem jeszcze dokładnie jaki, ale na pewno wybiorę coś z poniższej listy, bo są to rzeczy, które Dominik używa i na pewno będzie zadowolony. Co wybrałam? No popatrz, same perełki.
1. Zestaw Biotherm - kosmetyki w kosmetyczce, fajny i porządny zestaw dla każdego mężczyzny. Ja wiem, że facet, to jeden kosmetyk do wszystkiego, ale jak wskażesz mu drogę, pokażesz, że można inaczej, to na pewno to doceni. I może najpierw będzie się sprzeciwiał, ale z czasem zrozumie i doceni. Wiem, co mówię.
2. Woda toaletowa Guess - delikatny zapach, który będzie odpowiadał większości mężczyzn. Kupiłam go kiedyś okazyjnie, ale nie w tak fajnej cenie jak ta z mojego linku. Promocja mega, a jak nie będzie odpowiadał Twojemu Wybrankowi, to zawsze możesz przekazać dalej. 
3. Zestaw z kosmetyczką Bvlgari - woda toaletowa i balsam po goleniu. Ładny, dobrze pachnie, ekstra wygląda i praktyczny, bo ta kosmetyczka przyda się jeszcze wiele razy.
4. Woda toalteowa Carolina Herrera - zapach, który skradł moje serce lata temu. Drzewo sandałowe robi robotę, jest dość trudny, jeśli tak mogę napisać o perfumach. Ile ja się naszukałam tej nuty, która siedziała gdzieś tam z tyłu mojej głowy, to wiem tylko ja, ale jak już na niego trafiłam, to wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby mój mężczyzna również pokochał ten zapach. 
5. Maszynka do golenia Gillette - tu chyba nie ma co mówić, każdy facet potrzebuje maszynki, a ta ma dodatkowo wkłady, więc wystarczy na pewno na długo. 
6. Woda toaletowa Diesel - uwielbiam ten zapach. Nuty tak się komponują ze skórą Dominika, że trudno zapomnieć ten zapach. Dla mnie istny obłęd. 
7. Woda toaletowa Hugo Boss - używałam damskiej wersji tego zapachu, bardzo byłam ciekawa, jak pachnie wersja męska. No powiem Ci, że pachnie, dobrze pachnie.


Wyznaję taką zasadę, że prezent ma się podobać osobie obdarowanej, to mój priorytet, dlatego wybierając prezent dla kogoś nie spinam się nad składami, nie próbuję przemówić, że ten kosmetyk jest lepszy, albo to jedzenie ma fajniejszy skład. Znam osoby, które używają tych samych marek od lat i nie ma opcji, żeby cokolwiek zmienili. Znam też osoby, które uważają, ze im droższe tym lepsze, a dzięki temu podnoszą swój standard życia. Nie przekonuję. Niech każdy żyje własnym życiem. Niech każdy ma swoje przyzwyczajenia. Owszem, jeśli zostaję poproszona o zdanie, to zawsze się wypowiadam i mówię, dlaczego wybieram to, a nie to, ale co faktycznie zostanie kupione, to decyzja osoby, z którą rozmawiam. Stąd decyzja, że rzeczy, które kupuję dla kogoś mają być tymi wybranymi dla moich bliskich, nie dla mnie. Druga sprawa. Umówmy się - ja mam specyficzny gust. Może tak. W małej miejscowości moje wybory często zostają odbierane jako dziwne. I nie chodzi tu tylko o mnie, ale też o moje poglądy, czy o dobra materialne, jakie mam - wózek Kai, samochód, którym jeździłam, czy zdanie na temat wychowania dzieciaków. To, co podoba się mi, odpowiada mi, a nie wszystkim. Dlatego tak ważne jest dostosowanie wyborów do oczekiwań naszych bliskich. 


Młodzież. Dzieci. Dziewczynki. Chłopcy. Pytam. Często pytam o małe i duże marzenia. Słucham i próbuję spełniać. Wiadomo, że czasem jest trudno dogodzić, bo dzieci w dzisiejszych czasach mają wszystko, ale zdarzają się takie małe rzeczy, o które nikt nie pyta, o których nikt nie wie. Czasem wystarczy zadać tylko pytanie pomocnicze, przeanalizować, pokazać i wspólnie można wymyślić wspaniały prezent. Jeśli chodzi o maluszki, to tu zawsze pytam rodziców. I powiem Ci tak - wolę dostać pięć paczek pampersów, niż kolejne ubranka, których nie ubiorę. Zabawki? I tak walają się po kątach. Kosmetyki? Owszem, ale po uzgodnieniu z rodzicem. czasem kosmetyki są drogie, więc tym bardziej fajny prezent. Chwila dla prawie dorosłej dziewczyny? No jasne! Świeczki, kule ko kąpieli, to wszystko uczy, że warto myśleć o sobie. Poniżej moja lista prezentów, które chętnie bym otrzymała dla moich dzieciaków - czasem jako dodatek, a czasem jako prezent główny. 


1. Dla małej modnisi - zestaw pomadek - moja Matylda byłaby zachwycona. Kolorowe, trzy różne, no bomba.
2. Szczotka jedna z naszych wielu - Matylda nadal ma problemy z kołtunami, ale Tangle Teezer daje radę. 
3. Relaksująca kąpiel, bomby musujące wyglądają tak, że chce się je zjeść - pachną też obłędnie. Sprawdzone info, serio.
4. Jak wanna i kąpiel, to świeczka - mała dama będzie zachwycona. Polecam koniecznie Yankee. Pachną tak, że zmysły przenoszą Cię do krainy snów.
5. No i tak wirusowo, żeby nie było, że zapomniałam w jakim okresie żyjemy - żel do dezynfekcji i maseczki - dla chłopca i dla dziewczynki.
6. Która z dziewczynek nie lubi LOL - ja takiej nie znam, u każdej nadchodzi moment, kiedy LOL robi się ekstra, a pomalowane paznokcie są szczytem marzeń. 


Mam nadzieję, że coś z mojej listy trafi i do Waszych gustów. Są to rzeczy, które ja wybrałabym dla moich bliskich, część już mam i będę czekać na reakcje. Wierzę, że sprawię przyjemność w te dziwne Święta. 

GDYBY MIKOŁAJ NIE POTRZEBOWAŁ PODPOWIEDZI?

GDYBY MIKOŁAJ NIE POTRZEBOWAŁ PODPOWIEDZI?

Święta już blisko. Zaraz się zacznie: "co Ci kupić na święta?" - dla mnie najgorsze pytanie na świecie. Serio, nienawidzę na nie odpowiadać, bo ja albo wszystko mam, albo niczego nie potrzebuję. Biżuterii praktycznie nie nosze, ubrania kuuję sama - zawsze! Nienawidzę niepotrzebnych bibelotów, które się kurzą. Generalnie mam tak, że jesli czegoś potrzebuję, to sobie kupuję, tyle. Mój partner ma przekichane, bo wiesz, ja bardzo bym chciała, żeby mnie zaskoczył i zrobił coś wyjątkowego, ale robienie mi niespodzianek, to chyba rzecz niemożliwa - mam radar, zawsze wiem, gdy coś się święci. A gdyby Mikołaj nie potrzebował podpowiedzi? No, nie - ze mną się to nie uda, dlatego tworzę moją kosmetyczną listę prezentową. Dlaczego kosmetyczną? Uznałam, że kosmetyki będą najlepszym pomysłem, bo zawsze się przydadzą! Nie chcę czegoś, co będzie leżało w szafie. Drogi Mikołaju, poproszę coś z mojej listy, na pewno będę zadowolona. 


Uwielbiam praktyczne prezenty, powtarzam to od zawsze. Nie lubię prezentów świątecznych dla całej rodziny, albo co gorsza - facet dostaje skarpety, a kobieta miskę do kuchni. Prezent dla kobiety ma być prezentem dla kobiety, a nie dla całej rodziny, do tego z przeznaczeniem do kuchni. Jeśli same tak decydujecie, to w porządku, nic mi do tego, ale kiedy słyszę:"co chcesz na święta, może zestaw naczyń?", to od razu mówię, że nie ma potrzeby, że dziękuję, że czekolada wystarczy. Kurde! Gary kupię sobie sama, jakie będę chciała i kiedy będę potrzebowała. Tyle.

Podzieliłam wpis na trzy kategorie - ciało, twarz, makijaż i na końcu pokażę Ci mój ulubiony zapach. Wszystkie kosmetyki, które znajdziesz we wpisie są do kupienia w ELNINO, znajdziesz tam nie tylko kosmetyki dla kobiet, zaopatrzysz tam też swojego starego, a nawet dzieciaki.


CIAŁO - na pewno masz swoje ulubione peelingi, albo balsam, który kochasz ponad wszystko, a może masz swój jeden jedyny krem, którego nigdy nie zdradzasz? Powiem Ci szczerze, że kiedyś nie przywiązywałam wagi do tego, jakich kosmetyków używam - dziś jestem bardziej świadoma. Wolę jeden porządny balsam, niż trzy różne, z których i tak nie jestem zadowolona. 


1. Mój ulubiony zestaw Ziaja - obłędny zapach, jakby jadła pianki, których nie lubię, ale zapach uwielbiam. W zestawie jest krem do rąk, mydło, peeling oraz galaretka do kąpieli. Kupuję trochę oczami, kolor peelingu jest totalnie mój, dlatego go kupiłam, okazał się strzałem w dziesiątkę.
2. Peeling Dermacol - tu niestety też najpierw zapach - siostra mnie zaraziła - wszystko co arbuzowe jest dla mnie. Kocham.
3. Mam problem z przesuszonymi dłońmi, kiedy byliśmy na kwarantannie poprosiłam siostrę, żeby kupiła mi jakiś krem w aptece, zależało mi, żeby był z mocznikiem. Przywiozła mi ten Ziaja, jest tani, świetnie sobie radzi i doskonale nawilża. Naprawdę polecam.
4. Nawilżający krem do stóp, to coś czego nie może zabraknąć w mojej pielęgnacji, zwłaszcza teraz zimą. Tego kremu CeraVe dostał próbkę podczas którychś zakupów w aptece, powiem tylko tyle miazga.
5. Lubię takie wynalazki. Znowu Ziaja, mam bardzo dobre zdanie na temat tej firmy, bardzo chętnie kupuję. Fajne uczucie, kiedy myjesz się galaretką, którą najchętniej byś zjadła.
6. Zestaw olejków Kneipp do kąpieli, ale my stosujemy je też do masażu, są świetne i bardzo fajnie nawilżają. 


MAKIJAŻ - tu nie pokażę Ci pewnie nowinek, bo jednak maluję się bardzo rzadko, ale mam kilka swoich ulubionych kosmetyków, większość dostałam od koleżanek, bo ja to jednak jestem ignorantką w tym temacie.


1. To mój luksus, nie mam zbyt wielu kosmetyków, które kosztują więcej niż 50 zł - nie mam, bo rzadko się maluję i szkoda mi kasy. Szybciej minie data ważności, niż ja kosmetyk zużyję. Jednak, kiedy ma się dobre koleżanki, to i kosmetyki miewa się dobre - dziękuję Magda, dzięki Tobie mogłam sobie pozwolić na odrobinę luksusu i racja mój kolor jest i ciepły i zimny, świetnie się prezentuje. Mam odcień 999 - Dior.
2. Róże do policzków - aż 8 kolorów - paletka Makeup Revolution odpowiada mi dlatego, że jest taka różnorodna.
3. Kredka do brwi Makeup Revolution ze szczoteczką, kiedy już się pomaluje, to lubię delikatnie podkreślić brwi.
4. Czasem rozświetlacz, czasem bronzer, to zależy, od sytuacji, średnio znam się na konturowaniu, ale ciągle się uczę, więc może przyjdzie moment, kiedy wszystko połączę. Zobaczymy. Rozświetlacz Dermacol bardzo mi odpowiada kolorystycznie, bo nie jest żółty.
5. Mam cerę z tendencją do przetłuszczania się, dlatego bardzo lubię pudry transparentne, nie dają koloru, a jednak świetnie wykańczają makijaż. Lubię delikatny, matowy makijaż. Ten z Makeup Revolution spełnia moje oczekiwania.
6. Rzadko używam ciężkich podkładów, wolę kremy - ten jest BB z Collistar, bardzo go lubię, bo kryje tak jak lubię i nie obciąża skóry.
7. Jak już się pomaluję, to makijaż trzeba zmyć, więc ten zestaw Collistar z tuszem i kredką jest czymś z czego każda z nas będzie zadowolona. mam ten zestaw od roku i jest naprawdę fajny,
8. I pomadka, której używam chyba najczęściej. Jest matowa i naprawdę bardzo wytrzymała. Mam odcień z numerkiem 640 L'Oreal , dla mnie kolor idealny. Bardzo pasuje do mojego koloru ust i mocno się nie wyróżnia.


TWARZ - tu od pewnego czasu zapoznaje się z tematem, poznaję sposoby pielęgnacji, testuję kosmetyki, widzę, co się sprawdza, a co jednak jest bez sensu, wciąż się uczę, więc nie nazwę się specjalistą, ale wiem dużo więcej niż wiedziałam rok temu. I teraz sobie myślę, ze jeśli w prezencie dostałabym zestaw moich ulubionych kosmetyków do twarzy, to byłabym mega zadowolona, dlatego że na bank je zużyję.


1. Maseczka L'Oreal - dla mnie koniecznie oczyszczająca. Używałam tej może dwa razy, póki co jest naprawdę fajna, chociaż wiadomo, że najwięcej będę mogła powiedzieć za jakiś czas.
2. Tonik rozjaśniający Ren, to mój ulubieniec - nie umiem sobie wyobrazić, że nie nałożę na twarz rano toniku. Fajnie ściąga mi skórę, ale nie wysusza, co jest mega istotne.
3. Peeling z kwasami, zaczynałam od mniejszego stężenia, teraz już jest ok to. Oczywiście nie zapominajmy o nawilżaniu, bo nasza skóra się o to upomni. Miałam wcześniej inne serum, teraz używam tego z Revolution - jestem zadowolona. Nigdy nie miałam takiej fajnej skóry twarzy, jaką mam teraz.
4. Tego serum z Revox nie używam codziennie, używam go raz na jakiś czas - chociaż wiem, że pewnie powinnam stosować inaczej, to jednak nie mam aż tylu przebarwień, żeby było konieczne w mojej codziennej pielęgnacji. Witamina C, to mistrz świata dla naszej skóry - bardzo niedoceniany mistrz. 
5. I dla mnie najważniejsze - stosuję dwa razy dziennie - żel oczyszczający do mycia twarzy od SebaMed - jest świetny. Skórę mam wygładzoną. wyraźnie oczyszczoną, a na tym najbardziej mi zależy.


ULUBIONY ZAPACH BVLGARI OMNIA - chyba każda z nas taki ma. Lubię na zimę inny i na lato też inny - chociaż miewam też okresy, kiedy zapachy działają mi na nerwy i nie używam wcale. No i mam tak, że jak mi jakiś zapach odpowiada, to będę go używała tak długo, aż mi się znudzi. 




To jest mój jeden jedyny. Jest specyficzny, nie pasuje każdemu, mi jednak odpowiada idealnie. Dostałam go od koleżanki, wybierała na czuja, powiedziała dokładnie tak: "jakoś mi ten zapach do Ciebie pasował" - mam go od dobrych 4 lat i póki co, nie wyobrażam sobie, żebym pachniała inaczej. Jest niby delikatny, niby rześki, a jednak bardzo aromatyczny. Taki mój, totalnie mój. 


Nie będę Wam ściemniała, że używam samych najlepszych kosmetyków, nie będę wymyślała, że wszystko, co najdroższe jest w mojej kosmetyczce. Używam kosmetyków, na które mnie stać, które odpowiadają mi i mojej kieszeni. Nie będę czarowała, że wszystkie te kosmetyki są najlepsze i nie znajdziecie niczego lepszego. Na pewno znajdziecie, na pewno znajdziecie najlepsze dla Was, to jest istotne, żeby zawsze dobierać kosmetyki pod siebie. Chociaż uważam, że większość z mojej listy będzie bardzo uniwersalna i przyda się Wam, Waszym Siostrom, czy Mamom. W domu na półce mam również inne kosmetyki, bo czasem coś mnie skusi, żeby kupić, albo chcę coś bardzo wypróbować. Mimo to uważam, ze najważniejsza jest pielęgnacja, do tego fajna dieta i dużo wody, a skóra i ciała i twarzy robi się zupełnie inna. Ja o swoją skórę twarzy dbam od maja, uwierz mi na słowo, zmiana jest ogromna. owszem zmagam się jeszcze z jakimiś przebarwieniami, naturalnie wciąż pojawiają się jakieś parszywe krosty, ale teraz doskonale wiem, jak sobie z nimi radzić. Powiem Ci jeszcze coś ważnego, bo zaraz mi pewnie zarzucisz, że składy niektórych z tych kosmetyków są słabe. Od kiedy jestem mamą, to najbardziej dbam o swoje dzieci, ja używam tego, co mi odpowiada. Dzieci mają dobrą dietę. Dzieci mają dobre kosmetyki, a mama? Mama jak to mama, kiedy ma czas, to myśli, kiedy tego czasu jest mnie, to cieszy się, że ma szampon i żel do mycia. Taka jest prawda. Smutna, ale prawdziwa. Chociaż z drugiej strony - czy smutna? Chyba nie do końca, bo tej jest prawdziwe życie, najważniejsze, żeby w tym wszystkim odnaleźć swoją normalność.

Drogi Mikołaju, nie wiem, czy byłam na tyle grzeczna, żeby chcieć czegokolwiek. Z resztą, Ty przecież doskonale wiesz, że ja wszystko mam, a tego czego nie mam, to mieć po prostu nie mogę. Nad całą resztą pracuję każdego dnia. Pracuję też nad sobą, a efekty, które widzę, są dla mnie najlepszym prezentem, bo to inwestycja we mnie, w nas, więc Mikołaju, Ty się nie stresuj, jakoś to będzie. Każdy dzień przybliża nas do celu - są dni gorsze i lepsze, a jedyne czego naprawdę nam potrzeba, to spokój. A kiedy nie ma spokoju, to myśl razem ze mną, że "wszystko mija, nawet najdłuższa żmija". O i tyle chciałam do Ciebie - Mikołaju. Spełniaj życzenia moich dzieci, bo ich radość jest najlepszym prezentem.

WIEŚ TO STAN UMYSŁU, TU SIĘ ŻYJE INACZEJ

WIEŚ TO STAN UMYSŁU, TU SIĘ ŻYJE INACZEJ

Pamiętam moment, kiedy wyprowadzałam się z mojej rodzinnej miejscowości, największym zaskoczeniem w nowej rzeczywistości było to, że sąsiedzi w bloku nie mówią sobie "dzień dobry", że nikt z nikim nie żyje tak jak na wsi, że każdy zamyka się w czterech ścianach i żyje sam ze sobą. Szybko się do tego przyzwyczaiłam i muszę przyznać, że bardzo mi to odpowiadało. Po latach życia na wsi, gdzie każdy wie lepiej, co się w Twoim życiu dzieje, bardzo potrzebowałam zmiany. Zapierałam się, że nigdy na wieś nie wrócę. Nie, nie i jeszcze raz nie. Aż tu nagle życie zdecydowało za mnie, a ja z podkulonym ogonem pytałam Mamę, czy znajdzie miejsce dla mnie i dzieciaków u siebie. Wróciłam. Wieś i życie tutaj stało się naszą codziennością. I choć minęły już dwa lata, to ja dalej mam problem z dostosowaniem się. Jak się żyje na wsi? Inaczej. Czy gorzej, czy lepiej, to każdy musi sam ocenić. Pokażę Ci dzisiaj kilka aspektów, które musisz wziąć pod uwagę, kiedy mieszkasz na wsi. Dla jasności, nie pisze o wsi, która jest noclegownią przy dużym mieście, piszę o takiej wsi z mentalnością wiejską, o dobrych i złych stronach i o tym, na co trzeba brać poprawkę, żeby nie zwariować. 


Zacznę może od tej dobrej strony, bo to nie jest tak, że mieszkanie w zamkniętym środowisku, to jakaś kara i jest tragicznie. Mieszkanie na wsi ma swoje plusy i minusy. 

Poznaj 7 faktów o tym, jak się żyje na wsi

1. Wieś, to ludzie - ludzie, to relacje. Z każdym jest inna, ale możesz być pewny, że mieszkając na wsi zawsze, absolutnie zawsze otrzymasz pomoc. Kiedy potrzebujesz wsparcia, kiedy potrzebujesz pomocy, to sąsiedzi na pewno przy Tobie będą. Jedni z dobrego serca, inni z ciekawości, ale nie jest to ważne. Ważny jest efekt końcowy. 

2. Podwórko, świeże powietrze, ogródki - to jest MISTRZOSTWO świata. Uwielbiam to, że od samego rana, kiedy tylko mam ochotę mogę siedzieć na działce, czy na ławce przy domu. Masz ochotę na pomidora, zawsze ktoś ma w szklarni. Chcesz bukszpan, o tu sąsiadka ma krzaczek. Dobry kurczak, a za płotem - niedługo będą do kupienia. Jajka od wiejskich kur, na pewno u kogoś dostaniesz. Zdrowsze jedzenie, tańsze życie. 

3. Ludzie, którzy wiedzą o Tobie więcej niż Ty sam, jak trudno mi było znów do tego przywyknąć, że na wsi każdy o każdym ma dużo do powiedzenia. Jak trudno nabrać dystansu i nie stać się babą, która chodzi i klepie głupoty, bo jednak środowisko zobowiązuje. Wiem, że dla większości moich sąsiadów jestem kosmitką, bo żyję własnym życiem, bo uwielbiam moje cztery ściany, bo mamy zasady i wg niż żyjemy. Jesteśmy, kiedy chcemy być. Pokazujemy i dajemy tylko tyle, ile uważamy za stosowne.

4. Teorie spiskowe, jak tylko się coś wydarzy, to możesz być pewny, że powstanie z tego niezła historia. Śmieszne jest to, że jedno małe wydarzenie staje się tutaj historią do opowiadania wszystkim dookoła. Każdy coś dopowie, każdy wrtąci kilka zdań i powstają takie bajki, że Disney by nie napisał takiego scenariusza. 

5. Osoby, które żyją życiem innych. Wiedzą, co jesz, o której jesz. Swoich błędów nie widzą, a Twoje największe osiągnięcia tak zdeptają, że będziesz przepraszać, że Ci się udało. W każdej wsi jest baba, która roznosi ploty, która pieprzy takie głupoty, że brak słów. Nakręci temat, powie tu, powie tam, a później odwraca kota ogonem tak, żeby się tylko oczyścić. Ostatnio np.dowiedziałam się, że coś powiedziałam, ale od osoby, która mnie wprost zapytała, czy tak było. Jak zbierałam szczękę z podłogi, to wiem tylko ja. Wszyscy się znamy, lubimy mniej lub bardziej - wystarczy napisać, zapytać, cokolwiek - i sprawa wyjaśniona. No, ale nie, lepiej nakręcić temat, jak w polityce - przekierować myślenie. 

7. Małe sklepiki, brak dostępu do niektórych produktów, bo zwyczajnie nie każdy na wsi je kupuje - do tego nie przywykłam, nie przyzwyczaiłam się i już chyba nie przyzwyczaję. Do dużego miasta ze sklepami, do których chodziłam mam daleko, więc zakupy najczęściej robię przez internet - ja mam większy wybór, dzieciaki radochę, że są pudełka, można rozpakowywać. Sklep ze zdrową żywnością, to miejsce do którego zaglądam najczęściej - po pierwsze dlatego, że jak się do czegoś przyzwyczaję, to nie lubię zmieniać, a po drugie dlatego, że zawsze znajdę produkty, które mnie interesują. 




8. Kocham wieś i wiem, że to jest moje miejsce i choć teraz, kiedy dzieci są małe, to wolałabym mieszkać w mieście, to wiem, że starość spędzę na wsi. Nie wyobrażam sobie mieszkania w bloku w mieście bez dostępu do ogródka. Tak samo jak teraz nie wyobrażam sobie wożenia dzieci na zajęcia dodatkowe każdego dnia do miasta. No dramat. Chociaż wiem, że się da. 

Gdzie jest Wasze miejsce? Wolicie miasto czy wieś? Potwierdzicie, że ludzie na wsi żyją inaczej?
GDYBY RAZ W MIESIĄCU ZROBIĆ COŚ TYLKO DLA SIEBIE

GDYBY RAZ W MIESIĄCU ZROBIĆ COŚ TYLKO DLA SIEBIE

Każda z nas, która jest mamą doskonale wie, jak trudno jest wygospodarować chwilę tylko dla siebie. Łatwiej jest, kiedy dzieciaki są już starsze, trochę się same sobą zajmą, nie potrzebują mamy do wszystkiego. Przyszła mi dziś do głowy taka myśl, że bycie mamą w naszych czasach jest bardzo wyczerpujące, ale z drugiej strony może też być fajne, miłe i przyjemne - tylko potrzeba wprawy. Wprawy w odpoczywaniu. Wprawy w ogarnianiu czasu. Wprawy w robieniu minimum. Wprawy we wszystkim. W teorii jestem mistrzem, gorzej jest, jeśli chodzi o praktykę. Jest mi trudniej, bo uwielbiam mieć porządek. Więcej, ja uwielbiam mieć swój porządek - swój jest tu słowem klucz. Nie jest łatwo i łatwo nie będzie, ale małymi krokami można dojść do wszystkiego. 



Każda z nas lubi coś innego. Dla każdej z nas coś innego będzie tym upragnionym. Jedna z nas pójdzie na masaż. Inna posprząta chatę. Jeszcze inna dzięki drobiazgowi, który doceni jej codzienny trud będzie czuła, że ma moc. Musisz znaleźć swój sposób na odpoczynek, chwilę relaksu i to, co sprawi, że będziesz szczęśliwa, spełniona i gotowa na kolejne dni. 

Gdybym dzisiaj mogła zrobić coś tylko dla siebie, gdybym była spokojna, że dzieci są w dobrych rękach, że nikt za mną nie tęskni, że są najedzone, zadowolone i szczęśliwe, to najpierw bym posprzątała mieszkanie - jak kiedyś. Później ogarnęłabym siebie - też jak kiedyś. Na koniec wypiłabym lampkę wina w tym wysprzątanym pokoju i cieszyła się, że chociaż przez 15 minut jest tak, jak lubię. Włączyłabym serial, poleżała chwilę, a później ochoczo przygotowałabym się na tą długo wyczekiwaną randkę, która byłaby najbardziej nudna i przewidywalna, bo zaplanowana sto lat temu. Jedynym niby zaskoczeniem byłby prezent, który wybrałabym sobie sama w Murrano, bo przecież ja najlepiej wiem, czego chcę i co mi się podoba. Tak serio, to zawsze chcę niespodzianki, ale kiedy już ktoś próbuje mnie zaskoczyć, to jestem niezadowolona, więc po co się wysilać, jak łatwiej jest kupić coś, co mi się przyda. Nienawidzę niepraktycznych prezentów, albo takich, które leżą w szafie, bo wiem, że czegoś w życiu nie ubiorę, czy nie dotknę. No dobra, a co dalej? Dostałam prezent niespodziankę. Teraz szampan, kolacja. Mogłabym iść do kina albo na koncert. I pewnie już zaraz bym chciała wracać do dzieci, ale gdybym nie musiała, to rano śniadanie i wtedy, to już na bank do dzieci. 

Na koniec. Tak zupełnie serio, to powiem Ci tylko, że na wszystko przyjdzie czas. I Ty i ja odzyskamy siebie trochę bardziej, niech tylko dzieci trochę podrosną, niech będą trochę bardziej samodzielne. Wiem, że dziś wydaje Ci się to zupełnie nierealne, ale taki czas nadejdzie szybciej niż się spodziewasz. Bycie mamą, to piękna przygoda, ale trudna jak nic innego. Kiedy tylko poczujesz, że nadchodzi moment krytyczny, to zaopiekuj się sobą, bo w tym całym rozgardiaszu, to właśnie mama, która jest z dziećmi w domu potrzebuje najwięcej chwil tylko dla siebie.
JESTEM MAMĄ, NIE MAM KIEDY

JESTEM MAMĄ, NIE MAM KIEDY

Wymówka za wymówką - tu nie mam czasu, tu nie wiem jak, po co, nie potrzebuje, chciałabym, ale... To taki standard dla zasiedziałej w domu mamy. Z każdym kolejnym dniem jest zdecydowanie trudniej wrócić do siebie, na rynek pracy, do życia. Przestrzeń wypełniona pieluchami, zaspokajaniem potrzeb małych ludzi - ciężko jest wygospodarować chwilę dla siebie. A gdzie moje potrzeby? Gdzie miejsce na mój rozwój? Bardzo trudno pogodzić to wszystko z opieką nad dziećmi i ogarnianiem domu, ale jestem pewna, ze każda z nas jest mistrzynią organizacji i jeśli bardzo czegoś chce, to znajdzie czas na wszystko. Dość wymówek, pora działać. Owszem, czasami trzeba coś odpuścić - sprzątanie czy super obiad, ale warto. Na końcu okaże się, że warto. Dzieci najedzą się kanapką, dom się nie zawali bez odkurzania, a łóżko niepościelone, wieczorem będzie wybawieniem. Jestem mamą, nie mam kiedy - zmień na - jestem mamą, zawsze znajdę chwilę.


Żyjemy w czasach, kiedy psychoterapie, testy osobowości, pomoc w odnalezieniu się na rynku pracy są na wyciągnięcie ręki. Chwilowo jest trudniej z powodu pandemii, ale pomału i systematycznie wszystko wraca do normy. Mamy jednak książki, internet, różne platformy, które wychodzą na przeciw naszym oczekiwaniom. Ja, poza książkami, które staram się coraz częściej brać do ręki, z dużą ochotą przeglądam internet w poszukiwaniu miejsc, które umożliwią mi poznanie siebie. Takim sposobem trafiłam na narzędzie diagnostyczne do badania osobowości PERSO.IN. Kiedy porozmawiałam z Panią Patrycją jedną z trenerek, która jest psychologiem, to wiedziałam, że bardzo chcę skorzystać z możliwości wykonania tego testu.

Technicznie wygląda to tak, że dodajemy do koszyka wybrany przez nas pakiet - wypełniamy test, otrzymujemy raport i mamy dwie możliwości - możemy sami przeanalizować opis testu, albo umawiamy się z wybranym trenerem i w czasie jednogodzinnej sesji omawiamy całość. Powiem Ci szczerze, że dla mamy, która siedzi w domu i cały jej czas, to dzieci - taka rozmowa jest wyzwaniem, ale też bardzo pozytywnym doświadczeniem, bo wychodzimy trochę ze swojej strefy komfortu, a to wszystko są pierwsze kroki do dużych zmian.






Czego się dowiedziałam o sobie? Badanych jest 5 obszarów - ludzie, doświadczenia, obowiązki, stymulatory i trudności. Kiedy omawiałam test z Panią Patrycją, to największą frajdę miałam, kiedy okazywało się, że coś, co ja widzę jako moją wadę, mogę w bardzo łatwy sposób obrócić na cechę, która przyda mi się w życiu. Więcej. Opis całego testu jest też fajną formą pokazania się swojej rodzinie, partnerowi, mężowi z zupełnie innej strony -  zwłaszcza, kiedy znacie się mało, a życie jednak Was połączyło. To duże ułatwienie w zaprezentowaniu siebie z tej dobrej i z tej nieco gorszej strony. Zobaczyłam też, jakie są moje mocne strony, nad czym powinnam popracować, a co jest zupełnie nie dla mnie. 33 strony, które mówią tylko o mnie - bardzo dobrym krokiem jest wykonanie tego testu, kiedy chcemy zmian, kiedy jesteśmy na rozdrożu i nie wiemy, w którą stronę iść. Wykonanie testu pozwala też na ulepszenie kontaktów z innymi, komunikacja robi się łatwiejsza, a do Ciebie dociera, że nikt nie jest wróżką i żeby komuś coś przekazać, trzeba rozmawiać. Nic więcej. Uświadamiasz sobie również, że z pewnych osób i rzeczy powinnaś zrezygnować, a dla innych powinnaś się zbliżyć. Odkrywasz, że Ci, którzy są dookoła Ciebie niekoniecznie mają dobre zamiary. Fajnym doświadczenie było też to, że widzisz jaką masz postawę wobec innych ludzi, albo jak otwarta jestem na inne doświadczenia, czy jak reaguje na trudne sytuacje i emocje. Wiem, co jest moją mocną stroną, wiem, nad czym powinnam pracować. Po wykonaniu testu, po analizie, po poukładaniu sobie wszystkiego w głowie poczułam chęć do działania. Myślę, że to dobry moment i warto wykorzystać możliwości, które pojawiają sie w naszym życiu. W mojej głowie pojawiło się sporo nowych pomysłów. Myślę, że z czasem wszystko poukłada się na tyle, żebym mogła wrócić na odpowiednie tory.
RODZYNKI W CZEKOLADZIE

RODZYNKI W CZEKOLADZIE

Mijają dni, tygodnie, niedługo miesiące. Dla nas czas się zatrzymał. Żyjemy w zwolnionym tempie, czekając, aż się obudzimy. Niestety, nie budzimy się. Sen jest rzeczywistością. Dookoła życie toczy się dalej, nic się nie zatrzymało. Pamiętam, jak w wolnej chwili weszłam na fb i zobaczyłam uśmiechnięte buzie - tu lody, tam szczęście, gdzie indziej trochę złości. Wściekłam się na ten cały internet, bo mocno dotarło do mnie, że prawdziwe życie jest tu, nie tam. Że prawdziwe emocje są tu, nie tam. Że tam jest koloryzowanie, a tu jest potworny ból. Trochę się obraziłam i nabrałam jeszcze większego dystansu.



Niech ten internet choć trochę będzie prawdziwy, niech pokazuje prawdziwe życie. Wiele razy przekonałam się też, jak bardzo pomaga mi pisanie. Jak ułatwia poukładanie myśli. Zapisane, powiedzmy, że przepracowane. Wiem, że byłabyś ze mnie dumna i z ochotą przeczytałabyś każde moje słowo. Jak rok temu, kiedy pisałam o Tobie w Dniu Mamy

Mamo, zawsze dzwoniłaś w dniu dziecka, składałaś mi życzenia. Mówiłaś, że dla Ciebie zawsze będę dzieckiem. W tym roku cisza huczała mi w uszach jak nigdy. Łapie się na tym, że chcę do Ciebie zadzwonić, chcę napisać, sprawdzam, czy jesteś aktywna na messengerze. Po chwili dociera do mnie, że nie będziesz aktywna już nigdy.

Jeszcze chwilę temu wierzyłam. Działałam. Jeszcze chwilę temu łapałam się każdej opcji, bo bardzo chciałam Ci pomóc. Wiedziałam, że nie mogę zrobić zbyt wiele, bo widziałam, jak gaśniesz. Do odejścia najbliższego człowieka na świecie nie da się przygotować. Bezradność, która towarzyszy od rana do wieczora tak bardzo boli, tak bardzo wyniszcza, że nadchodzi taki moment, kiedy wiesz, że cierpienie i strach powinno się już skończyć. Mimo wszystko żadna chwila nie jest odpowiednia. Rozmowy z lekarzem i słowa:"przekierujcie myślenie i po prostu bądźcie". To jest koszmar, kiedy chcesz, a nie możesz. Jesteś, ale natura nie pozwala Ci tylko być. W końcu dociera do Ciebie, że BYCIE jest jedyną rzeczą, którą możesz zrobić. I wtedy jesteś. Jesteś tak bardzo, że aż boli.

To wszystko jest jak film. Byłam, widziałam, ale po każdym otwarciu oczu próbuje sobie przypomnieć, czy to wszystko miało miejsce. Działałam jak w amoku. Nie przetrawiłam, nie poukładałam, nie dociera do mnie, że Ciebie już z nami nie ma. Czuję się, jakby mi serce pękło, jakbym straciła część siebie. Wiem, że nauka życia bez Ciebie potrwa bardzo długo. Wiem też, że Twoje odejście odbije się na mnie za jakiś czas, kiedy wszystkie blokady puszczą. Dlatego staram się już dziś zaopiekować się sobą i swoimi maluchami, bo one też czują, też płaczą, też tęsknią.

Kiedy zapytałaś: "co dziś tak dużo gości?", odetchnęłam, bo wiedziałam, że nie jesteś świadoma tego, co się dzieje. My wiedzieliśmy. Każda chwila, kiedy odzyskiwałaś świadomość była tak cenna, jak żadna inna. Wiem, że chciałaś, żebyśmy byli razem, przy Tobie. Wiem, że na tym najbardziej Ci zależało. I ten środowy wieczór, kiedy wspominaliśmy stare czasy przy Tobie, a Ty pytałaś o swoją niunię… Wciąż słyszę te słowa, widzę Twoje oczy. Dziękuję, że jesteś naszą Mamą, że to właśnie na Ciebie trafiliśmy. Dziękuję za opiekę, serce, miłość. Za wartości, zasady. Za otwarte ramiona i czas nam poświęcony. Jestem też trochę zła, bo przecież tyle życia przed nami, a Ciebie już nie ma. Miałaś być, widzieć, wspierać. Wiem, że czuwasz i już zawsze będziesz.

Każda relacja jest inna. Z każdym rodzicem ma się inne relacje. Czasem tęskni się tak, że rozrywa serce, a czasem ta tęsknota jest mniejsza. Nie wiem, jak to jest stracić kogoś bliskiego – tatę, bliską babcię, czy siostrę. Wiem, jak to jest stracić Mamę. Wiem też, że każdy z nas cierpi, że przeżywa. Nie będę umniejszać, czy porównywać, bo każde odejście jest inne. Ja, czuję się jak bezpański pies, bo mama, to dom, a dom bez mamy… Bardzo to trudne, kiedy wstajesz rano i nie możesz iść, zadzwonić. Kiedy wiesz, że już nigdy.

Przeglądając Twoje rzeczy, znalazłam wszystkie listy, które do Ciebie pisałam. Ile razy Cię w nich przepraszałam, ile razy tłumaczyłam swoje zachowania, ile razy próbowałam zrozumieć swoje emocje. Dziękuję, że je zatrzymałaś, dziękuję, że mogłam je znów przeczytać. Teraz, kiedy sama jestem mamą.

Tak bardzo chciałabym usłyszeć Twój głos, poczuć znów Twoje ciepłe policzki, wściekać się na Ciebie, bo przyszła 15 raz w ciągu kilku godzin, albo żebyś powiedziała: "daj mi Matyldę na noc, wyśpisz się, odpoczniesz". Już nikt nigdy nie zrozumie mnie tak jak Ty, kiedy krzyczałam, że chcę iść do pracy, już nikt nie będzie wiedział tak, jak Ty wiedziałaś. Czasem wystarczyło mrugnięcie okiem i każda z nas wiedziała. To takie magiczne porozumienie. Dziękuję za wieź, którą z Tobą stworzyłam. Dziękuję, że zawsze byłaś. Tęsknie i tęsknić nie przestanę. Po prostu nauczę się żyć bez Twoich skrzydeł, bo jak żyć bez Mamy? Normalnie? Zwyczajnie? Nie da się, bo w sercu jest taka pustka, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam.

Pozostawiłaś nam piękne wspomnienia. Będziemy je pielęgnować, rozmawiać o Tobie. Byłaś najlepszą Babcią na świecie, nie mogłabym sobie wymarzyć dla swoich Dzieci lepszej. Nie udawałaś, nie kłamałaś, kochałaś całą sobą. Ufałam Ci, wiedziałam, że zawsze mogę na Ciebie liczyć. Byłaś jedyną osobą, z którą bez obaw zostawiałam dzieci. Wściekałam się na te słodycze, które dawałaś dzieciakom, ale doceniałam bardzo, że szanujesz moje zdanie. Pozwalałaś mi wychowywać dzieci po swojemu, żyć tak jak chciałam. Nigdy nie narzucałaś swojego zdania, nie osaczałaś. Zawsze byłaś.

Bardzo tęsknimy, bardzo nam Ciebie brakuje, Mamo. Wierzę, że tak miało być, że jesteś szczęśliwa i ze spokojem spoglądasz na nas. Nie cierpisz. Nie męczysz się. Czuwasz. Zjadłam własnie pół paczki Twoich ulubionych rodzynek w czekoladzie, pachniały Tobą, smakowały jakoś bardziej. Dziękuję, że nauczyłaś mnie cieszyć się z małych rzeczy.

CZY WIDZISZ TO, CO MASZ OBOK?

CZY WIDZISZ TO, CO MASZ OBOK?

Widzę i wiem, że ten dziwny czas zmienił nas wszystkich. Jesteśmy daleko od siebie, a tak naprawdę bliżej niż kiedykolwiek. Ludzie, którzy są dla nas najważniejsi, teraz są doceniani sto razy bardziej. Tych, których nie chcemy w naszych życia, odsunęliśmy jeszcze dalej, bo szkoda życia na toksyczne relacje. Mamy czas na przemyślenia, mam czas na różne emocje. Boimy się, tęsknimy i czujemy się zagubieni. Dla mnie ostatni tydzień, ostatnie dni, to jakby podróż w sam środek mojej głowy. To jakby otwarcie wszystkich szuflad wypełnionych wspomnieniami. To też kilka lat mojego życia, które teraz wróciło ze zdwojoną siłą. Dużo myślę, sporo płaczę, zadaję pytania, odpowiadam, błądzę i znajduję drogę. Najważniejsze jednak jest to, że widzę światełko w tunelu.



Przepracowywałam przez ostatnie dni kilka aspektów swojego życia. Jednym z nich są dzieci, relacje z nimi, jakościowy czas spędzony z nimi i wiele innych. To, że każda z nas kocha swoje dzieci najbardziej na świecie, to jest oczywiste. To,że kochamy je tak samo bardzo, jak mamy je ochotę wystrzelić w kosmos, to też wiadomo. Są jednak rzeczy, o których nie myślimy, nad którymi się nie skupiamy. 

Powiedz szczerze. Umiesz sobie wyobrazić, że dziś ostatni raz kładziesz swoje dziecko do snu? Dziś, kiedy robisz to jak maszyna, jak automat? Dziś, kiedy nie myślisz o tym, że to jest OSTATNI RAZ. Ostatni raz, bo jutro dziecko stwierdzi, ze chce zasypiać z książką, którą sobie sam przeczyta.

Albo. Czy jesteś przygotowana na to, że jutro budzisz się rano i nie masz tego wszystkiego, co masz dzisiaj? Na pewno nie jesteś, bo to totalna abstrakcja. Pisze o skrajnościach, ale czasami, żeby dotrzeć, trzeba sobie uświadomić, że nic nie jest nam dane na zawsze. Jesteś dzisiaj zdrowa? A skąd pewność, że jutro też będziesz? My wczoraj rano chcieliśmy dla odmiany pojechać do maka, nie odpaliło nam auto, a przecież zawsze odpalało. Widzisz te małe buźki, które czują zawód i smutek, bo obiecałaś, bo się cieszyły, a tu niestety - trzeba naprawić samochód. To są małe rzeczy, małe sprawy, ale tak jest ze wszystkim. Z życiem, ze szczęściem, ze zdrowiem, z miłością, z dziećmi. Absolutnie ze wszystkim. Czas ucieka, a my ciągle na coś czekamy. Nie czekajmy, działajmy. Doceniajmy. Cieszmy się. 

Piszę o mega prostych sprawach, ale to właśnie te rzeczy jest najtrudniej dostrzec, bo ciągle skupiamy się na czymś innym. Wiem, że jak tylko spojrzysz na wszystko szerzej, jak dostrzeżesz to, co najistotniejsze, to zrozumiesz o czym mówię. Zwolnij, proszę. Skup się na tym, co dobre. Na tym, co masz. I doceń. Każdą chwilę, każdy dzień. Wszystko. Z małych rzeczy zbudowany jest świat. 




Nauczyłam się cieszyć czasem spędzonym tylko z Kają. Kiedy dzieciaki jadą do swojego taty, to ja zawsze czuję pustkę. Czasem moja pustka  jest tak wielka, że absolutnie nie umiem funkcjonować. Teraz już tak nie jest. Teraz cieszę się chwilą sam na sam z Kają. Teraz cieszę się, kiedy jestem mamą jakby jednego dziecka, choć serce dalej jest podzielone i jego część zawsze jedzie z dziećmi. Nieocenione jest to zmniejszenie odpowiedzialności, kiedy zajmuję się tylko jednym dzieckiem. Doceniam. Korzystam i cieszę się. Bardzo chcę, żeby już zawsze tak było. 


Nasz zestaw do wózka - Coco Bird - jednorożce górą.
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger