TAKI TROCHĘ NOWY POCZĄTEK

TAKI TROCHĘ NOWY POCZĄTEK

Powroty są trudne, ale jeszcze trudniejsze jest zaczynanie od nowa, podejmowanie decyzji, wychodzenie ze swojej strefy komfortu. Do tego wpisu siadałam już kilka razy, kilka razy pisałam wstęp, kilka razy zastanawiałam się, co mam powiedzieć, jak wrócić, jak się wytłumaczyć. Doszłam jednak do wniosku, że wrócę, jak będę gotowa i to chyba jest właśnie ten moment. To jest ta chwila, kiedy chcę pożegnać stare i przywitać nowe, bo głęboko wierzę, że to nowe będzie lepsze, piękniejsze, spokojniejsze, choć na pewno trudniejsze.


Kiedy szukałam zdjęcia, które pasowałoby do tego, co mam do powiedzenia, to chciałam czegoś w stylu "nowy rok, nowa ja" i nagle trafiam na fotografię idealną, nagle widzę brudną kartkę, dwie kostki czekolady, od której ponoć są pryszcze i kawę, która jak nic innego jest symbolem nowego dnia.  Przemawia do mnie to wszystko tak bardzo, że powinnam na tym zakończyć swoją wypowiedź, ale wiem, że znowu zostawiłabym Cię z niczym, a sama nie mogłabym się kolejny raz zmobilizować, żeby wrócić z opowieścią o naszym nowym początku.

Nowy początek. Tak. Może jesteś w gronie tych osób, które już wiedzą, co się wydarzyło, bo na Insta Stories coś tam wspominałam. Jeśli nie, to już wszystko tłumaczę. W życzeniach Noworocznych pisałam, że był huk i petarda i że nadal ją słyszę. Tak jest, ale nie żałuję, bo choć wystrzeliła pod koniec listopada, to jej odłamki dalej prowadzą mnie w dobrym kierunku. Tak czuję. Konkrety. Czasem tak w życiu bywa, że trzeba podjąć decyzje, a dojrzewanie do podjęcia tej decyzji jest najtrudniejsze, później już się dzieje samo. U mnie tak właśnie było. Nadszedł dzień, kiedy wszystko, co mnie otaczało zrobiło się obce, nijakie i zupełnie nie dla mnie. Stąd decyzja o wyprowadzce. Zamieszkałam z dziećmi sama. Zmieniliśmy zupełnie adres i próbujemy się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jest dobrze. Kiedyś pewnie opowiem o tym więcej, ale to jeszcze nie ten moment. Musisz być cierpliwa. Powiem tylko tyle, jeśli w głowie kiełkuje Ci myśl, że nie jesteś w odpowiednim miejscu z odpowiednim człowiekiem, to pewnie tak jest, ale zanim podejmiesz decyzje, to podlewaj, dbaj i staraj się, bo to nasionko potrzebuje opieki, a Ty musisz być pewna, że wyrośnie z niego piękna i dorodna roślina, a nie mały, stłamszony i nikomu niepotrzebny kwiat.  Bądź tym nasionkiem, z którego wyrośnie wszystko, co najlepsze.

Gdybym miała napisać podsumowanie ostatniego roku, to napisałabym zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Zadziało się tak dużo, tak wiele odmieniło, że ciężko jest mi to samej ogarnąć. Najważniejsze jednak jest to, że każda ze zmian, czy to tych wewnętrznych, czy zewnętrznych na razie przynosi same pozytywne rzeczy. Kiedy zaczniesz zmiany od siebie, to reszta zacznie się zmieniać jakby z automatu - kreska po kresce, kropka po kropce... Wierzę w to! Trzeba lubić siebie, żeby chcieć być ze sobą samym do końca życia, wtedy na horyzoncie zostaną sami fajni ludzie, potrzebni i Ci, dla których jesteśmy ważni. Nie unikniemy rozczarowań, ale nauczymy się je szybciej rozpoznawać, dostrzegać i eliminować. Ten rok to pasmo rozczarowań, zaczarowań, wlotów i upadków, to pasmo niepowodzeń i wielki odkryć. To nie był dobry rok, ale jestem przekonana, że to jaki będzie kolejny w dużej mierze zależy ode mnie. Nie robię postanowień, nie planuję - chociaż gdzieś podświadomie czuję, że powinnam, bo ten nowy rok ma w sobie coś magicznego. To taka nowa kartka, tylko trochę poplamiona kawą i czekoladą.

Niech Nowy Rok przyniesie nam same zmiany, niech nas kopie w dobrym kierunku, niech będzie nam przychylny - nich będzie nasz!
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger