MOJE BLOGOWANIE

Piszę od ponad trzech lat, zaczęłam krótkim wpisem z powitaniem. Pisałam, uczyłam się, zmieniałam. Było kilka przełomów, kilka przemian. Zmiany pewnie będą już zawsze, bo lubię, kiedy coś się dzieje. Lubię zmieniać, przestawiać, odświeżać. Nowy szablon? Czemu nie! Logo? Owszem! Mam wtedy większą ochotę, żeby działać. 


Wyjaśnijmy sobie od razu, że to nie jest post poradnikowy. Nie znam się, wciąż się uczę. Każdego dnia odkrywam coś nowego. Gdyby nie blogowe koleżanki, to nie wiedziałabym większości rzeczy. Nie znam sposobu, nie wiem, jak się przebić, nie jestem specjalistką. Nie mam kasy na biznesplan i trochę jestem przerażona tym, jak ten nowy świat wygląda. Niech każdy idzie własną ścieżką.

Własna droga. Kiedy zrozumiałam, że każda z nas jest inna, że każda z nas ma inne potrzeby, inne aspiracje, to zrobiło mi się lżej. Przestałam się porównywać. Chętniej zaczęłam tu zaglądać, pisać. Poczułam, że bardziej mi się chce. Dotarło do mnie, że nie muszę być taka, jak wszyscy - o tym będziecie mogli przekonać się już niebawem. Pokaże więcej naszego prawdziwego życia.

Kiedy zaczynałam pisać, to myślałam, że to nic trudnego. Siadam, piszę i gotowe. Nic bardziej mylnego. Każdy tekst, każde zdjęcie, to normalna praca. Tym bardziej, jeśli wszystko robisz sama. Nie wiem, jak musi to funkcjonować u tych najbardziej popularnych blogerów. Szacun, serio!

Zaczynałam pisać i miałam nadzieję, że manna z nieba będzie sama leciała. Gówno prawda. Manny nie mam do dziś, ale nie, nie narzekam, bo dla mnie jest dobrze. Ściemniałabym, gdybym napisała, że nie myślałam o jakichś współpracach, że nie marzyłam o tych wszystkich gadżetach od firm. Marzyłam, ale dziś wiem, że żeby coś osiągnąć trzeba dużo dać od siebie, ogrom pracy, chęci i samozaparcia. Miałam parcie, teraz go nie mam. Zbyt wiele zrozumiałam. Powiem jeszcze jedno. Kiedy ja odpuściłam, to wszystko zaczęło się kręcić samo.

Nie będę popularna, ale czy to jest ważne? Jakiś czas temu myślałam, co zrobić, żeby się przebić, żeby wybić, żeby mieć więcej? Dzisiaj o tym nie myślę, a nawet powiem więcej - jest dobrze tak, jak jest. Owszem byłoby mega fajnie móc zrobić z bloga biznes, ale to nie jest mój czas jeszcze. Nie czuję presji. Mam fajnych czytelników. Małą, ale wierną grupkę. Każda wiadomość, każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota. Uwielbiam z Wami rozmawiać, pisać, polecać i radzić się. Uwielbiam być dla Was. I bardzo dziękuję, że i Wy jesteście.

Blog jest moim pamiętnikiem. Zaczęłam pisać, bo bałam się, że zwariuję po narodzinach Matyldy. To moja odskocznia, tu uciekałam w trudnych chwilach. Później dzieliłam się z Wami swoimi osiągnięciami, bo bardzo chciałam się zmienić i przypomnieć sobie, że jestem również kobietą. Jestem zupełnie inna osobą. ostatni rok, to same zmiany. Zmieniam się każdego dnia.

Dlaczego o tym piszę? Po zmianie szablonu przejrzałam też wszystkie wpisy na blogu, najpierw chciałam je usunąć, bo są szczerze mówiąc słabe, ale kiedy przemyślałam wszystko, to stwierdziłam, że właśnie dzięki tamtym wpisom dzisiaj jestem inna, dzięki tamtym wpisom lepiej piszę (wciąż nieidealnie), dzięki tamtym wpisom jestem tu, gdzie jestem.

Jestem malutkim blogiem, piszę ku pamięci, o swoich przeżyciach, przemyśleniach i tego nie chcę zmieniać. Chociaż szykuję też kilka zmian, to chcę, żeby blog był miejscem, do którego chętnie wracacie. Jesteście z mną?

15 komentarzy:

  1. Moja motywacja do założenia bloga, to przede wszystkim upamiętnienie tego co dla mnie najważniejsze w życiu:) Reszta przychodzi pomału sama:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo doceniam to, że zaczęłam pisać, kiedy Mati była mała - dziś mam wspaniałą pamiątkę.

      Usuń
  2. Mam dokładnie tak samo z tym usuwaniem wpisów, ale tak jak mówisz pokazują pewien progres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja usunęłam wcześniejszy blog i teraz żałuję.

      Usuń
    2. Nie usunę, też bym pewnie żałowała, a przecież to wtedy się zaczęło.

      Usuń
  3. Każda z nas ma swoją wizje i plan i to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba iść do przodu, robić swoje a wszystko przyjdzie samo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem w stanie czytać starych tekstów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak mnie nie pogieło, żeby czytać wszystkie, powiedzmy, że rzucałam okiem. Dzięki za pocieszenie!

      Usuń
  6. A ja nie prowadzę żadnego bloga, nie mam też twittera ani instagrama. Mam profil na facebooku a i tam nie mam czasem czasu zaglądać. Natomiast bardzo lubię Twojego bloga, może i rzadko komentuje ale czytam wszystkie wpisy. To taka moja odskocznia od dzieci i codziennych obowiązków. Jesteśmy trochę do siebie podobne:-) żałuję, że mieszkamy tak daleko od siebie - pewnie wypiłybyśmy niejedną kawę razem:-)
    Przesyłam gorące pozdrowienia z Holandii!!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo mi miło. Może będzie kiedyś okazja do wypicia wspólnej kawy, odzywaj się.

      Usuń
  7. Ja nie usuwam starych wpisów, to na nich się uczyłam :) Ja tam wole być mała i nie popularna niż znosić fakt, że ktoś mi czegoś zazdrości :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger