PRZYPADEK

Zwykły poranek. Odwożę Matyldę do przedszkola, to jeden z tych dni, kiedy nie jest chora. Wszystko idzie jak po maśle. Szybko, sprawnie. Wysiadamy z auta. Razem z nami idzie mama z córeczką. Dziewczynka nie jest zbyt zadowolona z faktu, że musi się rozstać z mamą. Podpowiadam Mati, że może zachęcić jakoś dziewczynkę, sama też zagaduję. Świnka Peppa, Księżniczka Zosia - wiadomo, obydwie mamy córki. Odprowadzam Matyldę do sali. Dziewczynka tuli się chwilę do mamy i też maszeruje do dzieci. Tak to się w sumie zaczęło.


Wracam po południu po Matyldę i od progu słyszę: "Blanka..., Blanka..., Blanka...". Panie chwalą Mati za opiekuńczość, mama Blanki jest uśmiechnięta, bo jak się okazuje, to początek przygody z przedszkolem, więc Dziewczynka nie czuje się jeszcze zbyt pewnie. Razem odprowadzamy, razem odbieramy. Buzie się nie zamykają, szczególnie moja. Dziewczynki wpadają sobie co rano w ramiona. Uśmiechnięte lecą do sali, często zapominając o buziaku dla mam. Jest dobrze. Mam wrażenie, że Matylda odnalazła się w przedszkolu, że zupełnie inaczej zaczyna dzień, inaczej funkcjonuje - idzie tam po coś, tak czuję. 

Życie zaskakuje. Czysty przypadek. Dwie dzielne dziewczynki. Przyjaźń, która narodziła się w kilka chwil. Nie wiem, czy Matylda z Blanką będą się przyjaźnić już zawsze, nie wiem też, czy kiedyś będą chciały ze sobą w ogóle rozmawiać. Nie jest to dla mnie istotne, bo najważniejsze jest to, czego będą chciały one. Dzisiaj się lubią. Dzisiaj świata poza sobą nie widzą. I to się liczy, to ma sens. Mimo nieporozumień, mimo fochów i jednego ugryzienia w paluszek (moja córka jest wampirem!) obydwie lgną do siebie. Płaczą za sobą, tęsknią, laurki rysują. Jaram się tą ich fascynacją, bo fajnie jest patrzeć, kiedy rodzi się taka pierwsza kobieca przyjaźń.

Nie szukam przyjaciół, znajomości. Nie chcę spotykać się z ludźmi na siłę. Mam blisko siebie dwie najbliższe przyjaciółki, nie widujemy się każdego dnia, bo mamy obowiązki, ale wiem, że są. Co prawda może nie na wyciągnięcie ręki, ale sama świadomość, że są daje kopa. W nowym miejscu są też nowi sąsiedzi, ale nie chcę się zmuszać do znajomości z nimi tylko dlatego, że obok siebie mieszkamy. Wiesz, jak jest - albo Ci ktoś pasuje, albo nie. Nic na siłę. Owszem brakowało mi kogoś do plotek, do wypicia herbaty, ale nie chciałam, żeby ten ktoś był przysłowiową zapchajdziurą. Dlatego się nie spinałam. 

Nie o tym miał być ten post. Jak zwykle zboczyłam z toru. Post miał być o przypadku. O przypadkowej kobiecie. Przypadkowej dziewczynce. Przypadkowym dniu. I przypadkowej znajomości. Post tak naprawdę miał być o Mamie Blanki. Bo wiesz, czasem kogoś spotkasz i wiesz, że wszystko zadziała, że to właśnie ta osoba, ten czas. Skąd wiesz, że to właśnie to? No wiesz, po prostu. Gadasz, rozmawiasz, a jak nie rozmawiasz, to i tak wiesz. Czujesz to i już. Mamo Blanki, dziękuję za rosół dostarczony pod same drzwi, dziękuję za bluzę, którą kocham nad życie. Dziękuję za Blankę i za każdą "kurwę" wysłaną w wiadomości, bo przy dzieciach się nie przeklina. Dziękuję za Twoje słabsze dni i za to, że ja mogę pojęczeć, że mnie wysłuchasz, a jak nie wysłuchasz, to że mogę wysłać swój poemat do Ciebie i zawsze, absolutnie zawsze cokolwiek odpiszesz. Dziękuje za Twoją mądrość, każde dobre i złe słowo. Fajnie, że jesteś. Przypadek? Nie sądzę.

Chcę Ci Droga Czytelniczko tym postem powiedzieć, że wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Nie szukaj znajomości na siłę, nie udawaj, nie dostosowuj się. Bądź sobą. Wiele razy powtarzałam, że zaszła w ostatnim roku we mnie ogromna zmiana, ale największym sukcesem jest chyba to, że potrafię odizolować się od ludzi, którzy wysysają ze mnie za dużo. Kiedyś chciałam być z ludźmi, teraz chcę być z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. Czy to dorosłość?

11 komentarzy:

  1. Znam osobiście Mamę Blanki ;-) Pięknie to napisałaś :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Simply connection 🙂🙂🙂

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny początek przyjaźni i to w wersji mama i córka :)
    Zawsze możecie sobie we 4 zrobić jakiś fajny wypad czy do kina czy do spa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super to napisałaś :) Też chcę taką mamę Blanki i mam nadzieję, że się taka zjawi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację nie warto spotykać się z kimś na siłę. Ja od dawna tego nie robię. Fajnie mieć kogoś takiego �� Zawsze można, gdzieś razem wyjść czy coś zaplanować ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można milczeć wspólnie, można myśleć tylko o sobie i już jest fajnie.

      Usuń
  6. Czasami takie przyjaźnie od przedszkola trwają całe życie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger