FLOATING - KAŻDY POWINIEN TO PRZEŻYĆ CHOCIAŻ RAZ W ŻYCIU

Czujesz się przemęczona, zestresowana, czujesz, że nie masz już sił? W takim razie doczytaj mój post do końca. Jakiś czas temu M. mówi, ze znalazł dla mnie odpowiednie miejsce na odpoczynek - pokazał mi stronę Endorfii - delikatnie mówiąc powiedziałam mu, żeby się puknął w głowę, bo przecież ja w życiu nie dam się zamknąć w żadnej kabinie.


Widzisz te drzwi za mną? To właśnie ta kabina, ale od początku. Dlaczego się zdecydowałam? I czym jest w ogóle floating? Jaki ma na nas wpływ? I jak się czułam po jednej sesji? Dlaczego uważam, że każdy człowiek powinien choć raz w życiu tego spróbować? I co będę dawała swoim przyjaciołom w prezencie urodzinowym?

Czym jest floating?

Floating to lewitacja, polega na unoszeniu się na wodzie, na odcięciu większości bodźców, które do nas docierają. Pozwala to na osiągnięcie w krótkim czasie stanu głębokiego relaksu. Woda ma stałą temperaturę około 35 stopni, dzięki czemu mamy wrażenie połączenia z wodą. Głębokie zasolenie solą Epsom powoduje unoszenie się na wodzie bez jakiegokolwiek wysiłku. W kabinie nie jest ani za ciepło, ani za zimno, jest ciemno i cicho - dzięki temu odpoczywamy. Floating, a właściwie jedna godzina sesji odpowiada czterem godzinom regenerującego snu. Rozluźnienie mięśni, relaks, odpoczynek, to klucz do szczęśliwego życia. W kabinie jest przycisk do włączania delikatnego światła led oraz przycisk alarmowy.

Dlaczego się zdecydowałam? 

Siedzę z dziećmi w domu. Ciągły hałas, ciągły stres, wieczne zmęczenie. W nocy wstaję do Kajetana, w dzień przez ostatnie tygodnie jestem z dwójką maluchów sama, bo Matylda ciągle przeziębiona. Bywa mega ciężko, wiesz o czym mówię. Ugotuj obiad, wyprasuj, podaj picie, wyjdź na spacer - głowa momentami mi pękała, a czasami miałam wrażenie, że jeśli przez chwilę nie posiedzę w ciszy, to zwariuję. Poprosiłam M., żeby wziął wolne, chciałam wyjść z domu, odpocząć i wtedy znów usłyszałam:"idź do tej wody". Kurcze, może spróbuję. Napisałam, umówiłam się i poszłam. Bałam się jak przed jakimś egzaminem.

Jak było? Jak się czułam?

Moja sesja trwała godzinę, przez pierwsze 15 minut słyszałam relaksującą muzykę, później była zupełna cisza. Bałam się, że będzie mi zimno, nie było - temperatura była odpowiednia. Po pierwszych 5 minutach chciałam uciec, bo było nudno. Nie umiałam się wyciszyć, nie mogłam zrozumieć, dlaczego jest tak nudno. Przerażała mnie ta ciemność i cisza. Później zrobiło się błogo, dobrze, przyjemnie. Korzystałam z tej ciszy, chwilami zapadałam się w taki stan, jakbym zasypiała. Próbuję do czegoś porównać swoje odczucia i chyba najlepiej to opiszę mówiąc, że czułam się jakbym leżała na łódce na środku oceanu - było ciepło, miło i mega spokojnie - falowałam. Po wszystkim byłam taka zafascynowana, że nie wiedziałam do końca, co czuję, co myśleć i co powiedzieć. Już dawno nie czułam się taka zrelaksowana. Pan Paweł - właściciel Endorfii przed sesją wszystko rzetelnie wyjaśnił, odpowiedział na moje pytania, a po wszystkim kazał się wyciszyć - tak, tak - miałam totalny słowotok.





Tym wpisem chciałam powiedzieć, że moi przyjaciele nie będą ode mnie dostawać materialnych prezentów. Będą odpoczywać i doznawać takich odczuć jak moje. Zapewnię tym sobie szczęśliwych i zrelaksowanych najbliższych. Przyjemne z pożytecznym. Każdy człowiek powinien mieć możliwość odcięcia się od wszystkich bodźców. W normalnym życiu nie mamy szansy na jednoczesną ciszę, ciemność i brak jakiegokolwiek dotyku. To jakaś magia - nie czuć nic, nie widzieć, nie słyszeć. Koniecznie zajrzyj - ENDORFIA FLOATING.



Jest jeszcze jedno, czego nie mogę pominąć. Po wejściu do kamienicy, po przekroczeniu progu Endorfii byłam tak zafascynowana deskami na podłodze, surowym wystrojem, rzeźbionym stoliczkiem, że nie mogłam się skupić na niczym innym. Podziwiałam każdą deskę, na której wyrysowana jest historia, co to jest za miejsce, aż trudno mi to opisać. Jest pięknie! 

17 komentarzy:

  1. Czaaaad na maksa. Nawet o.czyms takim nie slyszalam. Z reszta,,.u nas to takich miejsc nie ma nawet

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka Janusz7 lutego 2017 21:52

    Nigdy o tym nie słyszałam. Na samą myśl, że miała bym być zamknięta w jakiejś kabinie przeraziła mnie. Ale po przeczytaniu do końca myślę, że to mogło by być całkiem przyjemne doświadczenie. Może i ja się kiedyś skuszę na taki relaks. Było by fajnie tak się odprężyć, uwielbiam unosić się na wodzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to było mega przeżycie. :-)

      Usuń
  3. Ojej mi by się też przydał taki relaks. Wiem jak to jest mieć dwójkę w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dzieci potrafią wykończyć!

      Usuń
  4. WOW, ale rewelacja! Nie znałam takiej formy relaksu, ale... sama bym chętnie skorzystała! Podsyłam link mężowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To mogloby być coś dla mnie bo narzekam na brak snu. Jaki to jest koszt?

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze słyszę, nigdy wcześniej się z floatingiem nie spotkałam - ale sądząc z Twojego opisu chętnie bym z takiego zabiegu skorzystała i byłby on dla mnie bardzo wskazany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, ale zachęciło mnie to - głównie to, że godzina odpowiada 4 godzinom snu i odpowiednia temperatura wody. Cena też niewygórowana - sprawdziłam na stronie którą podajesz ;) Szkoda tylko ,ze w Gdańsku, ciekawe czy koło mnie też jest coś takiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena moim zdaniem jest odpowiednia do samopoczucia po zabiegu - rewelacja.

      Usuń
  8. Dla mnie to zupełna nowość. Ale zaciekawiłas mnie niesamowicie. Ja też tak chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężowi pokaż, zaraz Walentynki, później Dzień Kobiet.

      Usuń
  9. Ja mam taki floating podczas biegania, ale... tylko wtedy, kiedy nie mam w głowie, że coś trzeba zrobić zaraz po bieganiu.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger