KALENDARZ KAJTUSIA

KALENDARZ KAJTUSIA

Ucieka mi ten czas. Pędzi jak szalony. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak to się stało, że za niecały miesiąc będą pierwsze urodziny Kajtusia. Nadrabiam, gonię, żeby uzupełnić kalendarz Chłopczyka. Dziś kolejne miesiące. Poprzednie możesz zobaczyć tu i tu.


OSIEM MIESIĘCY



DZIEWIĘĆ MIESIĘCY


DZIESIĘĆ MIESIĘCY


JEDENAŚCIE MIESIĘCY

BUGABOO BEE 3 IDEALNY WÓZEK MNIEJSKI

BUGABOO BEE 3 IDEALNY WÓZEK MNIEJSKI

Ile gustów, tyle ideałów. Kiedyś ktoś mi powiedział, że jak zacznę używać wózek Bugaboo, to nie będę chciała już nigdy innego - coś w tym jest. W Bee jestem zakochana. Uwielbiam go,  jest zwinny, lekki, dla mnie bardzo ładny. Lubię wózki inne, nietuzinkowe, dla niektórych kosmiczne.  Opowiem Ci o wadach i zaletach tego nietaniego wózka. 



Zacznę może od tego, co mi nie odpowiadało. Nie są to może wady, które dyskwalifikują Bee na mojej liście, ale jednak są:

* brak podnóżka, kiedy dziecko jest przodem do prowadzącego - Kajtek jest jeszcze mały, więc nie było to jakoś bardzo kłopotliwe, jednak przy większych dzieciach może sprawiać problem - wiszące nogi, zwłaszcza podczas snu - problem znika, kiedy siedzisko jest przodem do kierunku jazdy,
* małe kółka - nie jest to w sumie wada, jeśli wózek ma być używany najczęściej w mieście, ale na moich drogach kółka nie zdały egzaminu,
* dość płytkie siedzisko,
* cena - nigdy nie zrozumiem, dlaczego wózki tyle kosztują.

Teraz mogę się już rozpływać nad moim faworytem. Ideał. Bije na głowę wszystkie dotychczasowe wózki, które miałam. Uwielbiam jego amortyzację. Uwielbiam to, jak się ugniata, pochyla. Mistrzostwo. Duży kosz na zakupy - łatwo dostępny, bo to też mega ważne . Ogromna budka, która bardzo dobrze zasłania malucha. Wiem, że niektórzy mają opory przed wózkami Bugaboo, bo dziecko siedzi bardzo nisko - przy moich 157 cm wzrostu, to ideał - nie muszę się schylać. M. ma 183 cm wzrostu i wózkiem też daje radę. Oczywiście regulowana wysokość rączki jest niezbędna. W wózku mieści się też Matylda, więc to zakup na kilka lat dla malucha.Gdybym tylko miała chodniki, ajjjj, gdybym tylko miała chodniki - niestety ich nie mam, więc spacer po moim osiedlu skończył się siarczystą wiązanką niezbyt cenzuralnych słów! Za to jazda po mieście, po chodnikach, po normalnych nawierzchniach, to marzenie. Piękny wózek, lekko się prowadzący, wygodny. Łatwo się składa i rozkłada, chociaż montowanie siedziska bywa trudne, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia. Aaa, najważniejsze jest to, że wózek mieści się do naprawdę małego bagażnika auta miejskiego, np. Toyota Aygo. Dziewczyny, jeśli nie ogranicza Was budżet, a szukacie fajnego wózka do miasta, to Bugaboo Bee 3 jest wózkiem wartym uwagi - do kupienia w 4 KIDS.












Edit.

Zwróciliście mi uwagę i bardzo dobrze, bo kompletnie o tym zapomniałam. Nie używaliśmy tej funkcji wózka, bo Kajto i tak siedzi po swojemu, ale warto o niej wspomnieć. Oparcie wózka i siedzisko ma możliwość rozciągnięcia - co jest mega pomocne przy większych dzieciach - wózek rośnie razem z dzieckiem. Kajtek mimo wszystko układał się tak, że pupa była nisko, więc nogi i tak delikatnie zwisały. Może to efekt tego, że do tej pory jeździł w siedzisku kubełkowym, a może nie potrafiłam go dobrze usadowić. Nie wiem. Najważniejsze, że Bugaboo dba o komfort dziecka.
ZNAJDŹ CHWILĘ - ZRÓB COŚ DLA SIEBIE

ZNAJDŹ CHWILĘ - ZRÓB COŚ DLA SIEBIE

Chwila dla mnie. Chwila na odpoczynek, na ciepłą herbatę, na ulubioną książkę, na sen... Każda z nas potrzebuje czegoś innego. Każda swój dzień planuje inaczej. Od kiedy Matylda poszła do przedszkola, postanowiłam, że każdego dnia znajdę dla siebie chociaż 15 minut. Chciałabym się zrelaksować, odpocząć. Bywa ciężko, bo Kajtek ma czasem swoje plany, bo trzeba wyprać, ugotować, praca - dom, dom - praca. Wiesz, jak jest. Jak już zorganizuję czas, jak jest tylko taka możliwość, to działam. Poza sprzątaniem, gotowaniem i zajmowaniem się dziećmi robię coś tylko dla siebie. Zobacz, co można zrobić w 15 minut. Zobacz, co można zrobić, żeby poczuć się lepiej.



Czytam.
Przeczytałam od początku września więcej książek niż przez ostatni rok. Zaczęłam od lekkiej lektury. Przeskoczyłam na poradniki. Napiszę dla Ciebie recenzję. Niebawem się pojawi. Czytam, kiedy usypiam Kajtka, kiedy karmię, kiedy zasypiam. Dla chcącego nic trudnego. Czytam z Matyldą o emocjach - WIELKA KSIĘGA UCZUĆ, czytam o złości, bo od zawsze mam z nią problem, czytam też o wychowaniu, bo to główny temat moich rozmyślań. Książki tak pachną, lubię ich zapach, a Ty?




Ćwiczę.
Tak, tak - ćwiczę. Ciało po dwóch porodach wymaga naprawy, skóra woła o pomoc. Choć nie zależy mi na idealnej sylwetce, to lubię czasem poćwiczyć. Lubię się zmęczyć i móc później odpocząć. Włączam muzykę i ćwiczę. Nie znam się na sprzęcie sportowym, nie chciałam wchodzić do sklepu i się kompromitować - znalazłam sklep sportowy online i zrobiłam zamówienie. Kupiłam hula hop, bo nigdy nie umiałam kręcić, po pierwszych próbach, po pierwszych 5 minutach miałam takie zakwasy, że nie mogłam się ruszać, śmiech powodował ból, ale dałam radę. Zamówiłam donuta - piłka, która ułatwia utrzymywanie równowagi, to głównie z myślą o Matyldzie, bo mamy trochę problemów ruchowych, ale sama też korzystam, bo dzięki ćwiczeniom zmniejszył się mój ból pleców. No i krążek obrotowy, to przyrząd, który znam od dziecka. Mój masuje mi stopy, pomaga pracować nad talią, a o to głównie mi chodzi. Tak wygląda moja domowa siłownia. Można? Można!


No i moje ulubione. Wsadziłam kilka kwiatków. Zrobiłam świecznik. Dopieszczam dom. Kombinuję, szukam, ustawiam, przestawiam. Wiesz, jak mnie jara każda nowa rzecz, każda zmiana. Mam swój cel i pomału do niego dążę. Już za chwilę, już za moment będzie idealnie. Lubię czuć się dobrze w miejscu, w którym żyję, chcę, żeby nasz dom, nasze wnętrza były z nami spójne, żeby nam odpowiadały pod każdym względem. Marzę o tym, żeby nawet najmniejsza śrubka była dla nas idealna. Perfekcjonizm bywa trudny, ale końcowe efekty wszystko wynagradzają.
JAK ZROBIĆ ŚWIECZNIK W 15 MINUT

JAK ZROBIĆ ŚWIECZNIK W 15 MINUT

Instagram, to piękne miejsce. Lubię tam być, lubię przeglądać. Czasem trafię na takie profile, które zaczynam obserwować po zobaczeniu pierwszego zdjęcia. Do Karoliny trafiłam przypadkiem, coś przeglądałam, czegoś szukałam. Przepadłam, bo to bardzo inspirujące miejsce. Pierwszy komentarz zostawiłam pod TYM zdjęciem. Dlaczego? A no dlatego, że moja sklejka nadal czeka, jak to ładnie określiła Karolina "nabiera mocy urzędowej". Ale tu ładnie, to blog Karoliny - inspiruje, pokazuje - koniecznie zobacz. I mnie zainspirowała do zrobienia świecznika, nie jest na pewno tak efektowny jak Karoliny, ale od czegoś trzeba zacząć. Pokażę Ci dziś, jak zrobić świecznik w 15 minut. No i najważniejsze, nie potrzebujesz zbyt wielkich umiejętności. Do dzieła.



Czego potrzebujemy?

* wolnego czasu, dosłowni chwili
* odrobiny zapału
* drewna
* farby + wałek/pędzel
* kleju
* mufki
* świeczki




Moje narzędzia dość wysłużone, bo remontowe - w ciągłym użyciu. Nie mogłam otworzyć puszki z farbą, dlatego jest taka powyginana, tubka kleju posklejana tak, że nie mogłam jej odkręcić - ale nie poddałam się. Na rynienkę do farby zawsze zakładam woreczek, żeby później jej nie myć. Dobra - wszystko gotowe, mogę działać. Zaczynam od pomalowania drewnianych podkładek - nakładałam dwie warstwy, stąd 15 minut, a nie 5. :-) Palcem nakładam klej na zakończenie mufki, przyklejam na suchą podkładkę. Chwilę odczekałam. Włożyłam świeczkę (tu też miałam problem, bo białe świeczki wyparowały, dlatego są dwie różowe). Zrobiłam dwa świeczniki, każdy inny, bo na inną ilość świeczek. Gotowe. Jest cudny. Bardzo mi się podoba, totalnie trafia w mój gust. Dziękuję Karolina. <3




Jak Ci się podoba? Lubisz takie proste pomysły?
PRZEPRASZAM

PRZEPRASZAM


Przepraszam. Przepraszam każde z Was. Przepraszam, bo wiem, że może być inaczej - wszystko zależy tylko od nas. Nie wiem, czy to przepraszam kiedyś będzie coś dla Was znaczyć, czy to przepraszam będzie dla Was tak ważne, jak jest dla mnie. Liczę na to, że jednak tak będzie.

Przepraszam Córeczko. Przepraszam za to, że bywam wściekła, że za dużo mówię, że krzyczę. Tak bardzo tego nie chcę. Staram się, robię wiele, ale zmęczenie często bierze górę. Przepraszam, że nie jestem tylko dla Ciebie, że musisz czekać, aż ten mały gargamel zje swoją porcje, że musisz czekać, aż zmienię pieluchę. Przepraszam, że nie mam siły na zabawę, że czasem nie ma obiadu, a na kolację zjadasz parówki. Przepraszam, że nie śpiewam z Tobą i nie tańczę jak dawniej - obiecuję poprawę. Przepraszam, że kiedy wychodzimy przed dom, to błagam, żebyś zajęła się sobą, bo to jedyna chwila, kiedy mogę usiąść bez Kajtka na ręku. Przepraszam, że herbata nie jest tak ciepła jak lubisz, a lody nie są tak zimne. Przepraszam za moje oznaki słabości. Przepraszam za te kilka klapsów, które Ci dałam - nie radziłam sobie sama ze sobą, pokazałam jaka jestem słaba. Przepraszam. Przepraszam za każde "yhy", które mówię na odczepne. Przepraszam za brak czasu. Przepraszam, że tego czasu tylko dla nas jest tak mało, że ciągle musisz się mną dzielić. Przepraszam za każde "uważaj", za każde "nie skacz, nie biegaj". Przepraszam, że często uciszam. Przepraszam, że patrzę na ten świat ze swojej perspektywy. Przepraszam, że tak rzadko staję się dzieckiem. Przepraszam, że nie doceniam tak jak powinnam. Przepraszam, że nie cieszyłam się, kiedy byłaś maleńka, że nie widziałam tego, co wniosłaś do naszego życia. Przepraszam za wszystko. Przyznaję, nie zawsze jestem taka jak bym chciała, ale staram się. Każdego dnia walczę ze sobą, żeby być lepszą dla Ciebie, dla Was. 

Synku Malutki, Ciebie również przepraszam. Przepraszam, że kiedy się pojawiłeś, to bardziej myślałam o Twojej siostrze niż o Tobie. Ty byłeś przy mnie, Ona była daleko - tęskniłam. Przepraszam, że czasem płaczesz zbyt długo, że wykorzystuję Twoją cierpliwość. Przepraszam, że nigdy nie będziesz mnie miał tylko dla siebie. Przepraszam, że czasem okazuję Ci swoją słabość w nocy, kiedy budzisz się siódmy już raz. Przepraszam, że jestem nerwowa, że nie zarażam Cię spokojem. Przepraszam, że zamiast Cię nosić i tulić, wkładam do łóżeczka i daję zabawki. Przepraszam, że ubieram Ci ubranka po siostrze. Przepraszam, że zabraniam, że ostrzegam, że nie pozwalam na wszystko. Przepraszam, że w głowię układam scenariusz Twojego dzieciństwa. Przepraszam, że nie poświęcam Ci tyle czasu, ile bym chciała. Przepraszam, że czasem potrzeby tej małej kury bywają ważniejsze. Przepraszam, że nie spaceruję z Tobą tyle, ile bym mogła, że nie pokazuje świata. Przepraszam, że zamiast się z Tobą bawić, biorę książkę do ręki i czytam. Przepraszam Chłopczyku, staram się i starać się będę. Przepraszam. 



Zjadają mnie wyrzuty sumienia. Pewnie jak każdą matkę. Tylko mi się wydaje, że jestem najgorszą matką świata, że nie zasługuję na swoje dzieci. I wtedy słyszę ten równomierny oddech, te małe łapki czuję na szyi. Wtedy słyszę:"mamo, to był fajny dzień, lubię być z Tobą, uwielbiam, kiedy jesteśmy razem, jestem taką Twoją malutką dziewczynką" - miód na zdruzgotane serce matki. Jesteście wyjątkowi, jesteście moim szczęściem - kocham Was!
MAM CIĘ NA OKU - NIANIA ELEKTRONICZNA

MAM CIĘ NA OKU - NIANIA ELEKTRONICZNA

Elektroniczna niania. Urządzenie, które kiedyś wydawało mi się zupełnie niepotrzebne. Niby po co mi na czterdziestu metrach niania. Myślałam tak wtedy, kiedy Matylda była maleńka. Dziś zdanie zmieniłam. Ba, teraz jestem pewna, że na tych czterdziestu metrach niania byłaby niezbędna. To bardzo przydatne urządzenie - mega pomocne, ułatwia życie. 


Kładziesz maluszka spać. Idziesz wziąć prysznic, jak tylko odkręcasz kurek, to wydaje Ci się, że dziecko płacze - lecisz sprawdzić. Wracasz, odkręcasz kurek i znów. Lecisz, sprawdzasz. Ufff..., cisza. Odkręcasz kurek i ... Kiedy już wejdziesz pod ten prysznic, kiedy już odkręcisz wodę, to dzieciątko postanowi się rozpłakać, prysznic trwał 5 minut. Dziecko się obudziło, usypiasz od nowa. Dziecko złe, Ty wściekła - wiadomo. Pod prysznic już nie wracasz, wieczór słaby. Znam to, znam to tak bardzo, że aż chce mi się śmiać. Miałam tak samo, kiedy Mati była mała. Teraz jest inaczej. Teraz opływam w luksusach.

Moja kąpiel, mój prysznic wygląda zupełnie inaczej.

Usypiam dzieciaki.Włączam nianię D-link EyeOn Baby, uruchamiam aplikację w telefonie i o nic się nie martwię. Wchodzę do łazienki, odkręcam kurek i delektuję się chwilą dla mnie. Zerkam co jakiś czas na telefon, ale nie muszę, bo przecież wszystko słyszę. Wchodzę pod prysznic bez stresu, bez nerwów. Korzystam. Wiesz, jaki to komfort? Nie umiem tego nawet opisać, bo jest tak wyjątkowo, tak dobrze, że chyba nie znajdę odpowiednich słów. Ups..., słyszę, że Chłopczyk się przebudził, ale spokojnie, przecież go widzę, słyszę, On słyszy mnie - mogę coś do Niego powiedzieć, uspokoić, mogę zdalnie włączyć kołysankę. Uwielbiam, to urządzenie. Wierz mi na słowo.

Inna sytuacja. Jest ciepły, letni wieczór. mamy ochotę wyjść przed dom, a że nasze dzieci chodzą spać dość wcześnie, to mamy problem, bo Maluchy śpią u góry, a na dworze nie będziemy nic słyszeć. Aaaa, przecież to żaden problem - mamy nianię. Włączamy, wychodzimy i spędzamy czas razem. Niania dba o wszystko. Na ekranie aplikacji widzę swoje dziecko - jest też rejestr ruchu i płaczu, więc mogę zerknąć, czy wcześniej coś się działo. Widzę też temperaturę w pokoju dziecka. No ideał.

Poza tym, że kamera sama w sobie jest bardzo prosta i intuicyjna, to dodatkowo jest zgrabna i ładna. Ma wymienne obudowy, więc mogę zdecydować, jaki chcę kolor - niebieski albo różowy. Wielostopniowe mocowanie, które pozwala na odpowiednie ustawienie, żeby podglądać malucha. Mogę ją zabrać wszędzie i mieć oko na dziecko. Mogę nagrywać i zachować na pamiątkę to, co dla mnie najważniejsze. Podświetlenie led działa jak lampka. Różnorodność ustawień sprosta nawet najbardziej wymagającym. Warta każdych pieniędzy, ułatwia, pomaga. Nie wyobrażam sobie życia bez niej, czy to w domu, czy w maleńkim mieszkaniu.






MAM PLAN

MAM PLAN

Koniec wakacji. Koniec laby. Z jednej strony się cieszę, że szkoła i to wszystko jeszcze przed nami, z drugiej zaś sama bym chętnie wróciła do czasów szkolnych. To była beztroska, której się wtedy nie doceniało. Wagary, usprawiedliwienia, autobus, który nie dojechał... Fajnie było. Początek roku szkolnego, to dobry moment na nowy plan. Trochę zmian i u nas. Pokażę Wam trochę nowości. Przedstawię fajnych ludzi. Opowiem o fajnych miejscach. Będzie się działo.


Kilka nowych zakładek. Pierwsza z nich jest już aktywna - RECENZJE - nazwa mówi sama za siebie - wózki, akcesoria dla dzieci - wszystko to z czego można korzystać przy dzieciach. Będą to moje spostrzeżenia i moje opinie. Druga zakładka, to babskie pogaduchy, w sumie niekoniecznie babskie, ale pogaduchy - tu przedstawię Wam samych fajnych ludzi. Będziecie mogli wypić z nami wirtualną kawę. Dajcie mi chwilę. Ostatnia nowa zakładka, to trochę dla dzieci, trochę dla nas - miejsca, które warto zobaczyć, odwiedzić. Zbliża się jesień/zima, wiec spacery i place zabaw pójdą w odstawkę, będziemy szukać magicznych miejsc dla całych rodzin. Nie mogę się doczekać.

Dam Wam się lepiej poznać. Opowiem o sobie. O swoim życiu. O tym jak było i jak jest teraz. Tak sobie pomyślałam, że jeśli jest coś o co chcielibyście mnie zapytać, to piszcie śmiało - postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania, nawet te trudne. Piszę dla Was, w głównej mierze, to Wy tworzycie to miejsce, więc będzie fajnie móc się bliżej poznać. Po drugie, może są tematy, które chcielibyście, żebym poruszyła, może coś Was interesuje, może coś chcielibyście zobaczyć - dawajcie znać. Razem będzie nam łatwiej i raźniej.

Mam nadzieję, że będziecie z nami, że docenicie wszystko, co robię, bo robię to też z myślą o Was. Powiedźcie, co u Was, jak początek roku? Są tu mamy, których dzieci debiutowały w szkole/przedszkolu/żłobku - jak było? Ile macie dzieci? W jakim są wieku? Piszcie w komentarzach.
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger