GDAŃSK MOŻE BYĆ FAJNY

Uśmiech dzieci. Gwar. Radość. Rozbite kolana. Płacz. Słońce. Kłótnie. Przepychanki. Lody. Piesek spotkany po drodze. Drzemka. Pogaduchy. Miłość. Przyjaźń. Rodzina. Wczorajsza niedziela spędzona z przyjaciółmi, dziś ponownie z Mikołajem - wracam z dziećmi do domu, każde zmęczone, każde ziewające, ale szczęśliwe. Nagle Matylda mówi: "Mikołaj jest mój, Monia jest Twoja, Tata ma Pawła, a Kajtuś Maksiora, bo to nasza RODZINA, prawda mamo?" I choć faktycznie spokrewnieni nie jesteśmy, to dla siebie bliscy jak rodzina właśnie. Dobrze, że siebie mamy. Czasem na siebie warczymy, czasem śmiejemy do łez, czasem trzeba poklepać po ramieniu, a czasem dać kopniaka na rozpęd. Jest dobrze.


Gdańsk może być fajny. Z przyjaciółmi jest na pewno. Nigdy nie lubiłam Trójmiasta, nigdy do głowy by mi nie przyszło, że mogłabym tu zamieszkać, ale wiesz, jak jest. Wypowiedziałam zdanie w odpowiednim momencie, rach ciach i mieszkamy 5 km od Gdańska. Szczerze mówiąc, to do wczoraj byłam święcie przekonana, że właśnie w Gdańsku nie ma co robić. Że Trójmiasto, to Sopot nocą i Gdynia za dnia. O głupia ja! Myliłam się. Pojechaliśmy na Westerplatte, piękne miejsce - spokojne, zmusza do refleksji... Dzieci na tle "nigdy więcej wojny", to łza w moim oku... Zanim jednak dojechaliśmy na Westerplatte, trochę pobłądziliśmy i okazało się, że Gdańsk, to miejsce na spacer, to zieleń, to długie alejki. Bardzo chętnie poznam to miasto od tej drugiej strony, chętnie zwiedzę wszystkie zakątki, jestem pewna, że nudzić się nie będziemy. Gdańsku wybacz, że wątpiłam. 








Kajto ma nowy wózek. Wróciliśmy do korzeni, nie żałujemy, a właściwie, to jesteśmy miło zaskoczeni. Matyldy pierwszym wózkiem był właśnie Quinny Buzz, ostatnim Quinny Yezz - z każdego byliśmy mega zadowoleni, więc i tym razem postanowiliśmy postawić na jakość. Wybraliśmy model z edycji limitowanej Buzz Xtra Reworked Grey - czarna rama i moje ukochane szarości, to idealne połączenie. Nie będę pisać o specyfikacji wózka, bo możecie zerknąć na stronie, za to chętnie napiszę o naszych wrażeniach. Cztery pompowane koła, to najważniejszy plus dla nas, bo pewnie jeszcze długo nie doczekamy się normalnej drogi dojazdowej do domu. Powiększona buda, to największa zmiana w Buzzie. Model Matyldy miał budkę mniejszą, czasem bywało to kłopotliwe, za to teraz budka jest naprawdę duża. Brak regulacji podnóżka (była w starszym modelu) - teraz ciężko mi jeszcze stwierdzić, czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na samo użytkowanie, bo Kaj nie dosięga nóżkami, ale z tego, co czytałam, to nie jest to jakiś wielki problem - zobaczymy. Oczywiście standardowe dwie pozycje siedziska - tyłem i przodem - to idealne rozwiązanie. Kto zna Quinny choć trochę, to na pewno w głowie ma "skrzypiąca rama" - nasz używamy od 2 miesięcy, rama póki co nie skrzypi, nie jest też porysowana, ale pamiętajcie, że o każdy wózek trzeba dbać, trzeba go smarować, czyścić, w najmniejsze szczelinki dostaje się kurz, piasek, o to naprawdę można zadbać. W zestawie folia przeciwdeszczowa, uchwyt na parasolkę, adaptery do fotelika samochodowego. Ja dokupiłam również uchwyt na picie, niestety nie zrobiłam zdjęcia, ale to mega przydatna rzecz. Muszę być z Wami szczera, nie jestem odpowiednią osobą do recenzowania Wam tego modelu, bo jestem w nim zakochana po uszy, więc ani waga, ani wielkość, ani inne "minusy" nie zrobią na mnie wrażenia. Uwielbiam ten wózek, a ten model z tego roku pokochałam jeszcze bardziej. Fajny wózek z kubełkowym siedzeniem dla fajnych rodziców. ;-)








4 komentarze:

  1. Spokrewnieni faktycznie nie jesteśmy ale Rodzina jesteśmy zdecydowanie 😊 A juz za 3 tygodnie bedziemy sobie jeszcze bardziej bliscy 😉😉Przyjaźń naszych dzieci to już 3 pokolenie takiej przyjaźni: nasze mamy, my a teraz dzieci. Płacz przy każdym ich rozstaniu to najlepsze świadectwo tego ze lubią się bardzo mocno. Zdarzają się kłótnie i spory ale nikt nie jest idealny, najważniejsze ze każdy z nas to rozumie i wszystko wraca szybko do normy 😊😊😊😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak, jak być powinno - idealnie :-)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam że mieszkasz tak blisko. Ja przeprowadzając się do Gdyni myślałam, że właśnie Gdańsk jest fajny, wydawało mi się, że w Gdyni nic nie ma, ale każde miasto można polubić :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger