POTRZEBOWAŁAM PIĘCIU MIESIĘCY

Nadchodzi wieczór. Domowa krzątanina. M. spędza czas z Matyldą. Ja zajmuję się Kajtkiem, szykujemy się pomału do spania. Matylda zostaje z Tatą na dole, ja idę wykąpać Młodego. Odwracam się jeszcze na schodach, żeby zrobić Mati "pa pa", powiedzieć dobranoc i nagle jak grom z jasnego nieba spada na mnie ta fala miłości. Cząstkę mojego serca mam na ręku, cząstkę na kanapie, pozostała jego część jeździ na hulajnodze. Jest dobrze. 


Każdego dnia uczę się żyć na nowo. Każdego dnia chcę od życia więcej. Jest bardzo ciężko, ale widzisz, już pojawia się światełko w tunelu. Zaczynam dostrzegać małe rzeczy, zaczynam cieszyć się z tego, co najważniejsze. Kiedy uderza mnie fala miłości, kiedy szczęściem są małe łapki na twarzy, kiedy mam więcej cierpliwości, kiedy nie krzyczę, a rozmawiam, kiedy czytam, a nie włączam bajkę, to wiem, że to jest to, że tego mi trzeba. Odzyskuję siebie, odzyskuję wiarę w siebie, w ludzi. Jest ciężko, czasem nawet bardzo, wiem, że chwile zwątpienia jeszcze nadejdą - wiem, ale chcę walczyć, bo chcę być lepsza dla siebie, chce być lepszą matką, lepszą kobietą. 

Wchodzę do tego pokoju, w którym śpimy na jednym łóżku - ja, Matylda i Kajtek - patrzę na Nich i wiem, że nic więcej do szczęścia mi nie jest potrzebne, bo mam ICH. Mam rodzinę.

Kilka dni temu bawiliśmy się na kanapie - dzieci i ja. Kajtek gryzł gryzaczek, a Mati prowadziła ze mną dyskusję. Nic nowego, Ona ciągle mówi, śpiewa, krzyczy. Zawsze ma coś do powiedzenia. Tym razem było inaczej, bo śmiałyśmy się jak dawniej, wtedy przytuliła się do mnie tak bardzo, że czułam ją każdym centymetrem swojego ciała - to był coś wyjątkowego. Takie chwile zapisuję w pamięci, te chwile chcę zapamiętać. Jest dobrze. 

Wiesz, że mnie wciąż śmieszy, jak mówię: "dzieci, jestem mamą, mój syn albo córka" - chyba to do mnie nie dociera :-).







5 miesięcy zajęło mi dojście do siebie po porodzie. 5 miesięcy potrzebowałam, żeby dotarło do mnie, jakie wielkie mam szczęście. 5 miesięcy, które dały mi tak w kość, że byłam pewna, że bez psychologa a nawet psychiatry się nie obejdzie. Po TYM wpisie wciąż dostaję mnóstwo wiadomości, bo okazuje się, że wiele kobiet nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości z drugim dzieckiem. Nie dam Ci konkretnego przepisu, bo każda z nas musi przepracować to sama. Każda z nas musi odbić się od dna, żeby więcej widzieć, zrozumieć, czuć... Ten moment nadejdzie sam. Prędzej czy później, ale nadejdzie - Ty odnajdziesz się w nowym świecie, a pierwsze dziecko zrozumie o co w tym wszystkim chodzi - będzie wyjątkowo. Wiem jedynie, że im wcześniej zaczniesz zauważać otaczający Cię świat, tym dla Ciebie lepiej. Powodzenia Dziewczyny!

10 komentarzy:

  1. Pięknie napisane to co czasem trudno ubrac w słowa. Miłość w tej czystej postaci, a także wewnętrzny spokój jaki zaczynasz osiągać. Dzieki za prawdę, bo nigdy nie jest łatwo ale zawsze patrząc na te zdjęcia bede wiedziała że warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trudno mi powiedzieć, jak potrzebny był mi ten spokój - długa droga jeszcze przede mną, ale idę w dobrym kierunku :-*

      Usuń
  2. Aż też mam chęć zmian, tak się dobrze czyta ☺ zaczyna od książki 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynaj, działaj - trzymam kciuki :-)

      Usuń
  3. Jedno dziecko w domu to rewolucja. Kiedy rodzi się drugie niby wiemy czego się spodziewać ale trzeba nauczyć się dzielić swoją miłość na dwoje,ja niby o tym wiem, a często się łapie na tym,że zloszcze się na Nadie, a chwilę potem jest mi przykro bo wiem,że ona robi to z czystej zazdrości bo brakuje jej uwagi rodziców jaką miała gdy była sama. Za to uwielbiamy chwilę gdy z ml od zostaje tata a my możemy iść na podwórko albo nawet przejechać się do sklepu. Także rozumiem cię i twoje obawy. Głowa do góry i idziemy do przodu. Kiedyś jeszcze zatesknimy za tym co się wokół nas teraz dzieje,kiedy dzieci dorosna i pozamykaja się w swoich pokojach bo przeciez co ta matka wie o życiu hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tęsknie za zapachem noworodka, mimo że Kajetan jest jeszcze malutki. Tęsknie za małymi łapkami Matyldy, a przecież nadal ma je małe - dzieci są cudem, ciężkim cudem, ale nim są :-)

      Usuń
  4. Ja jestem mamą od 8 lat, a podwójną od 4 i wciąż czasami nie mogę w to wierzyć ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw uczymy się bycia mamą dla jednego dziecka, potem z czasem dla drugiego, a jak Bozia da to i dla trzeciego lub czwartego.... Ale za każdym razem uczymy się na nowo i bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby to takie oczywiste, ale nigdy nikt mi tego nie powiedział, nigdy od nikogo tego nie słyszałam..., dziś sama to wiem i uczę się tej sztuki każdego dnia :-*

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger