KOBIECOŚĆ W CIĄŻY I PO PORODZIE

Naogląda się kobieta reklam. Napatrzy na uśmiechnięte buzie mam. Piękne, zadbane, nigdy w dresie, zawsze w szpilkach. W głowie stworzy sobie idealny obraz, a później zderza się z rzeczywistością. Chwila moment i poczucie własnej wartości na poziomie -1. Nie chce siebie takiej, nie akceptuje, nie lubi, ale z drugiej strony nie ma siły, żeby zrobić coś dla siebie. Tak, wiem - 10 minut na pomalowanie paznokci można zawsze wygospodarować, ale ja po całym dniu z dzieckiem wolę jednak odpocząć. Po ciąży z Mati obiecałam sobie, że w kolejnej ciąży i po porodzie będzie inaczej, lepiej. Jak? Plan macie poniżej. 


Powiem tak. Moja samoocena pozostawia wiele do życzenia, ale staram się, każdego dnia się staram. Wiem, że najważniejsze, to poukładać sobie wszystko w głowie. Wiele trzeba zrozumieć, dużo poświęcić, ale najważniejsze, to trzeba chcieć. Ekspertem nie jestem, uczyć Was nie będę, ale mogę pokazać swoją przemianę - Ci, którzy mnie znają na pewno potwierdzą Choć może teraz nie najłatwiejszy przede mną czas, to jednak walczę. Samo to, że pokazuję Wam swoje zdjęcia, jest dla mnie ogromnym sukcesm - od czegoś trzeba zacząć.



Zrozumiałam, że żeby lepiej czuć się ze sobą, to zwyczajnie muszę o siebie dbać. Być dla siebie dobrą i małymi gestami poprawiać sobie nastrój. Początek ciąży, to nie czas, kiedy mogłabym to robić. Najlepszą przyjaciółką w moim wypadku była toaleta, a z łóżka prawie nie wychodziłam - tak było w ciąży z Mati. Teraz, choć tyle czasu w łazience nie spędzałam, to pierwsze 3 miesiące były naprawdę ciężkie. Kiedy nadszedł ten "złoty okres" ciąży postanowiłam wziąć się za siebie. Lubię mieć cel, określać sobie czas, jestem zadaniowa. Moim punktem odniesienia był wyjazd na See Bloggers, a okazało się, że to właśnie po tym spotkaniu dostałam największego kopa. Zrozumiałam, że wszystko zależy ode mnie, zaczęłam działać. Tak po babsku działać. Stworzyłam sobie plan i odhaczałam kolejne punkty. Zaczęłam od strony "estetycznej". Włosy, paznokcie, ciało, twarz - odkryłam, że to działa, że wystarczą małe rzeczy, żeby czuć się lepiej.


1. PAT&RUB - orzeźwiający krem do rąk - dostałam go na którymś ze spotkań blogowych - pachnie nieziemsko, ręce są po nim mega nawilżone.
2. Kupiłam bidon ze słomką w TK MAXX, po pierwsze dlatego, że picie 4 litrów wody, okazało się łatwiejsze, kiedy mogłam ją odmierzać, po drugie, kiedy leżałam po I porodzie w szpitalu, to potłukłam dwa kubki, więc teraz biorę bidon.
3. Kupiłam też kobiecą koszulę nocną - ładną, bez misiaków i serduszek. Bawełnianą. Świetnie sprawdzi się też po porodzie do karmienia. Moją wynalazłam na allegro.
4. PAT&RUB - relaksujący balsam do ciała - skoro pachnie trawą cytrynową, to na pewno relaksuje, fajnie wygładza skórę. 
5. Kojec MOTHERHOOD - to mój hit. Będę wychwalać go zawsze i wszędzie. Żałuję, że w ciąży z Mati nie miałam takiej poduchy. Noce stały się lepsze. Nie budzę się z bólem kręgosłupa. Brzuch ma podparcie, jest mega wygodnie. Na pewno po porodzie tak szybko nie odłożę go na bok. Koleżanka ostatnio najlepiej go zarekomendowała: "mój J. jest zazdrosny o kojec, bo częściej się przytulam do poduchy, niż do niego" - Drogi J. wybacz żonie, albo zabierz jej kojec i sam sprawdź, jak się dobrze śpi :-).
6. TOŁPA - balsam na zmęczone nogi - chłodzi, a po takich upałach, jakie mieliśmy, to najlepsze, co mogę powiedzieć.
7. BIAŁY JELEŃ - emulsja do higieny intymnej, hipoalergiczna z kozim mlekiem. Łagodna z fajną konsystencją.
8. Paznokcie robię sobie sama - przecież po to kupiłam zestaw do hybrydy - post TU - od tamtego czasu nabrałam już dużej wprawy.
9. Zainwestowałam w porządną bieliznę, obecnie najfajniejsza jaką mam jest z ESOTIQ.

Teraz z racji braku czasu i totalnego przemęczenia wygląda to trochę inaczej, ale staram się jak mogę, żeby zadbać o swoje samopoczucie. Kilka razy w tygodniu robię dla siebie małe rzeczy, czasem wystarczy długa kąpiel, czasem masaż, a czasem odrobiną luksusu jest długi sen - korzystam póki mogę, póki mam taką możliwość. Po porodzie mam zamiar kontynuować swoje rytuały. Oczywiście pozwolę sobie na odpoczynek, na dres i czas na regenerację, ale później hops do góry i działamy, bo moje samopoczucie przekłada się na relacje z M., często odbija się na Matyldzie, a przecież nie będzie łatwiej. Nowa rzeczywistość przed nami, nowe wyzwania, ale wiem, że dam radę, wiem, bo pomału odzyskuję wiarę w siebie, poznaję swoją wartość. Długa droga przede mną, ale zrozumiałam, że to czas na zmiany. To TA chwila.


Dziewczyny, bądźcie dla siebie dobre. Dbajcie o siebie. Małymi rzeczami możecie wiele zdziałać. Uśmiech na Waszych twarzach, to najlepsza nagroda dla waszych najbliższych.
Panowie, Wy zaś dbajcie o swoje Kobiety, bo codziennie wykonują ogrom pracy.

4 komentarze:

  1. Ojj tak! Potwierdzam zdecydowanie Babo, ze zaszla w Tobie ogromna przemiana i wiem, ze to jeszcze nie koniec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj ze zmęczenia nie czuję tej zmiany, ale to się zmieni - wiem :-*

      Usuń
  2. A ja zawie od strony bardzo zadbanej i uśmiechnietej babeczki. Wiem że w ciąży ciężko jest o siebie dbać ale byłam świadkiem jak potrafiłaś malować sobie paznokcie wię i ja biorę się za siebie. To Ty jesteś moją inspiracją, ponieważ jeśli Ty możesz to ja również. Dzieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działaj Izula, działaj :-) Wiesz, że można, więc do dzieła :-*

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger