SUKIENKA IDEALNA

Jakiś czas temu mówię do M., że poszłabym na jakieś wesele. Tak dawno nigdzie nie byłam, nikt nie brał ślubu, nie było żadnych uroczystości. Wypowiedziałam te słowa chyba w odpowiednim momencie, bo miesiąc później dostaliśmy zaproszenie, ależ się ucieszyłam.

Zaczęłam od razu snuć plany odnośnie naszej garderoby.
M. - wiadomo - garnitur, a że na co dzień nosi go do pracy, to w szafie mamy ich kilka. Problemu nie ma.
Ja - ja sobie coś wymyślę z czasem, jak zawsze gdzieś na szarym końcu. Ostatecznie moja sukienka przyjechała 2 dni przed weselem :-D.

Matylda - dla niej to pierwsza taka impreza. Chciałam, żeby było jej wygodnie, ale też bardzo chciałam, żeby wyglądała wyjątkowo. Myślałam, że oszaleje przeglądając te wszystkie koronki i tiule. Nic, kompletnie nic mi się nie podobało. Wszystko jakieś takie bezpłciowe. Pomyślałam, że może trzeba jej coś uszyć, oczywiście nie brałam pod uwagę tego, że uszyję ja, bo to dla mnie to zbyt skomplikowane. Jednak kiedy trafiłam w jakiejś gazecie na sukienkę idealną, to nie mogłam przestać o niej myśleć. Kiecka była w wersji dorosłej, znalazłam podobną w wersji dziecięcej - podpytałam o materiał, kupiłam i zaczęłam kombinować.

Materiał dotarł. Decyzja zapadła - szyję sama. Zaczęłam czytać o wszywaniu zamka krytego - okazuje się, że można sobie ułatwić tę trudną sztukę, wystarczy kupić stopkę do właśnie takiego zamka - wszycie zajęło mi dosłownie 2 minuty - chwała temu, kto to wymyślił. Kontrafałdy też przestały być mi obce. Po uszyciu sukienki dowiedziałam się, że jest jeszcze specjalna igła z zaokrąglonym czubkiem, żeby materiał się nie zaciągał. Dopiero teraz widzę, jakie mam braki i jak wiele muszę się jeszcze nauczyć - wszystko przede mną.

To efekt moich dwóch tygodni pracy. Wylanego potu i łez bezsilności. Nooo i bez ku... też się nie obyło. Istne szaleństwo. Koszt, to około 50 zł ze wszystkim.


Najpierw uszyłam dół sukienki, obliczyłam ilość materiału, ilość kontrafałd - zszyłam i zabrałam się za górę. Tu nie było już tak łatwo. Wszycie zamka, to pikuś, gorsze okazało się wykrojenie materiału tak, żeby bluzeczka była obcisła bez żadnych dodatkowych zaszewek, zakładek. Wykroje były 3, udany dopiero ostatni. Zszyłam dwie części i okazało się, że jest krzywo, więc zaczęłam pruć, pozaciągałam materiał - wyłam przy tym strasznie. Zszyłam porządnie, prosto - sukienka za krótka... Wariatkowo! Doszyłam kawalątek materiału, obszyłam koronką i było idealnie. Sukienkę schowam na pamiątkę dla Matyldy, może kiedyś będzie ze mnie dumna. Ja z siebie jestem. Na weselu też słyszałam tylko same pochwały - nikt mi nie chciał uwierzyć, że uszyłam ją sama. Oczywiście krawcowa znalazłaby wiele mankamentów, ale szyję tylko dla siebie, a mi pewne niedociągnięcia nie przeszkadzają.



Na poprawiny uszyłam czarną spódniczkę z koła. Młoda miała iść w poniższym zestawie, ale ostatecznie była w tej spódniczce i białej bluzeczce na krótki rękaw. Prostota sama w sobie - lubię takie zestawy.


Jak Wam się podobają obydwie stylizacje?
Mój faworyt, to oczywiście sukienka, ale ze spódniczki też jestem zadowolona.

Wybaczcie za marną jakość zdjęć sukienki na Mati, ale jakoś nie pomyśleliśmy nawet o tym, żeby robić zdjęcia.

4 komentarze:

  1. No, no, no! Ale cudności uszyłaś! Jestem pod wrażeniem! No i zazdroszczę talentu! Ja an maszynie to co najwyżej cosik zszyję lub przeszyję, ale sama za uszycie czegokolwiek bym sie nie zabrała, bo szycie to nie mój konik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pewnego momentu maszynę miałam tylko do podkładania spodni, później zaczęłam kombinować i tak ooo, efekty widać. Krawcowa na pewno miałaby mi sporo do zarzucenia, ale ja jestem zadowolona. Działaj i szyj :-*

      Usuń
  2. Super! Ja to sie zabieram za naukę szycia jak sójka za morze! Czas coś z tym zrobić. A jak sprawa wód?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wykorzystuję metodę prób i błędów, chociaż nie ukrywam, że gdybym tylko miała możliwość, to chętnie zrobiłabym kurs, może nadejdzie taki dzień :-).
      Wód jest mało, ale piję. Dzidziuś raczej zdrowy, choć pewność będziemy mieli po porodzie, ale wszystko wskazuje, że jest ok. Częściej musimy Go obserwować. Dbać o siebie i odpoczywać.

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger