PO CO TO WSZYSTKO

W sobotę było spotkanie.
Idealne spotkanie.
Wyjątkowe.


Organizatorki MAMALA i MATKA - NIE - POLKA spisały się na szóstkę. 
Co to są za Dziewczyny - szalone. Ile mają energii! Emanują ciepłem i serdecznością. 
Podziwiam obydwie za wytrwałość, za chęci i zapał!
Dziękuję jeszcze raz <3
Dziękować będę jeszcze milion razy!

Na plakacie wszystkie uczestniczki:

Dziewczyny podpowiedziały, żeby zastanowić się nad tym, co nam daje blogowanie i po co jeździmy na spotkania blogerek.
Zastanawiałam się nad tym całą drogę z i do Inowrocławia. 
Najpierw sobie pomyślałam, że to takie oczywiste - piszę i jeżdżę. Później jednak zaczęłam wątpić.
Zagłębiłam się tak bardzo, że nawet zwątpiłam w całe moje blogowanie, ajjj...

Przed rozpoczęciem spotkania Alicja i Patrycja posadziły nas przed kamerą. Przed kamerą! O zgrozo! Ja się do tego nie nadaję. Nie moja bajka. Ile ja się napociłam, żeby usiąść i powiedzieć cokolwiek. 

Powiedziałam, że bloguję dla kasy :-p. Faktycznie, ja dla kasy mogę sobie blogować, chyba jak sama sobie zapłacę. Owszem, fajnie by było móc coś zarobić na blogu, ale za cienka jestem. Na spotkania jeżdżę zaś dla prezentów - tak rzekłam. Na pewno coś w tym jest. Kto nie lubi prezentów? Kto nie lubi niespodzianek? To miłe dodatki, ale i bez prezentów byłoby cudownie. Zwłaszcza w takim towarzystwie jak w sobotę.

Dzisiaj wiem, że powiedziałabym coś innego.
Blog jest moim światem, moim kawałkiem podłogi. Moją odskocznią. Tu mogę płakać i śmiać się, wtedy kiedy chcę. Mogę wylewać żółć, która czasem się nazbiera. Na początku miałam pisać, żeby się wyżyć emocjonalnie, ale z czasem zaczęłam cieszyć się macierzyństwem i blog stał się też pamiętnikiem.
Weteranką nie jestem. Mam tylko kilka spotkań blogerek za sobą, ale każde takie spotkanie daje kopa. Daje motywację. Pokazuje, że choć jesteśmy inne, to wszystkie wyjątkowe. 

Wiecie, dlaczego to spotkanie było inne?
A no dlatego, że nikt niczego od nas nie oczekiwał. Nikt nie zmuszał do pisania relacji, pokazywania prezentów. Dziewczyny wzięły wszystko na siebie. Dodatkowo na spotkaniu mógł być każdy - czy to ten poczytny, czy mniej oblegany - każdy. 

Poznałam cudowny smak nowej herbaty. Zapach jest tak obłędny, że chodzi za mną do teraz. 
Włoch opowiadający o herbatach BASILUR był uroczy. Zerknijcie koniecznie.
Dowiedziałam się w końcu, jak prasować len, jak go rozpoznać. Pani Małgosia z Lnianego Domu, pasjonatka - potrafi każdego zarazić miłością do lnu. Rzeczy, które szyje są wyjątkowe. Króliczki, worki, poszewki - mistrzostwo!
No i Patrycja - opowiadała o cudach w fotografii. Nad jej zdjęciami zachwycam się zawsze, żałuję tylko, że nie mieszkamy trochę bliżej siebie, bo na sesje umawiałabym się co chwilę. Uwielbiam jej oko, jej manierę. Po prostu czuję to, co robi.

Później były prezenty. Tort, kawa, obiad. Pysznie. Wszystko to w kawiarni Jawa i Sen - byłam tam kolejny już raz, miejsce wyjątkowe. Chce się tam wracać.

Dziewczyny, padam przed Wami na kolana i dziękuję, dziękuję, dziękuję!

6 komentarzy:

  1. Ech aż żałuję że nic nie wiedziałam bo wybrałabym się z Tobą :-) Kurczę to chyba ja jestem za cienka w uszach do tego blogowania bo nawet nie docierają do mnie informacje o jakichś fajnych spotkaniach na które można by się wybrać :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, spokojnie - ja też się dowiedziałam przez przypadek :-)

      Usuń
  2. Długo się zastanawiałam, czy się nie zgłosić na to spotkanie ale jednak Inowrocław to trochę daleko :) Może następnym razem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola,następnym razem się zgłaszaj-pojedziemy razem :-D

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger