TY SIEDZISZ JESZCZE W DOMU?

Wraca M. wczoraj z pracy, jemy obiad, rozmawiamy.
Mówi: "K. pytał dzisiaj, dlaczego Ty jeszcze w domu siedzisz".
Pytam: "I co powiedziałeś?".
Odpowiada: "no, że Mati się zajmujesz".

"Siedzisz w domu" - działa na mnie jak płachta na byka, bo faktycznie siedzę, ale pracuję na kilka etatów jednocześnie i nikt tego nie widzi, bo przecież leżę i pachnę cały dzień.

Obiad codziennie zamawiam z restauracji.
Naczynia i sztućce kupujemy jednorazowe, żebym nie musiała zmywać.
Pralkę mam razem z suszarką. No i ta pralka ma dodatkowe ręce, bo sama dozuje sobie proszek i płyn, a do bębna pranie wskakuje samo.
Żelazko też mam takie, które samo wszystko obsługuje, wystarczy, że pomyślę, a pranie wyprasowane.
Odkurzacz sam się włącza i sprząta - niestety na Irobota mnie nie stać.
W ogóle nic kompletnie w domu nie robię.
Siedzę.

Matylda przebiera się sama.
Ba, obiad zjada sama, robi też sobie sama.
Taka już jest dorosła, że na spacer sama idzie, a - i ja na zakupy jej brać nie muszę.
Wiecie, że ubiera też się sama!?
No ideał normalnie.

Nie potrzebuję wdzięczności, ukłonów, podziękowań, ale nie chcę słyszeć, że przecież ja siedzę w domu, bo nie siedzę, nie leżę. Jestem sprzątaczką, pielęgniarką, nauczycielką, kucharką - jak każda kobieta będąca w domu z dzieckiem.

Mniej więcej od 4 miesiąca życia Matyldy powtarza się jedno pytanie: "kiedy wracasz do pracy?".
Najpierw spokojnie mówiłam, że korzystam z rocznego macierzyńskiego.
Później tłumaczyłam, że mam jeszcze kilka miesięcy urlopu wypoczynkowego uzbierane.
Teraz dostaje szału, jak słyszę temat pracy ( może i niektórzy pytają z czystej ciekawości, ale intencje można zrozumieć z samej rozmowy).
Chcę spędzić z naszą córką jak najwięcej czasu.
Chcę z Nią być i Ją wychowywać.

Nie zaglądajcie nam do portfela, bo my najlepiej wiemy, czy damy radę, czy nie. I owszem może nasz standard życia się troszkę obniży, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie w porównaniu z wychowywaniem maluszka przez rodziców.
I tak, czasem mam wątpliwości, bo może z dziećmi byłoby jej lepiej, ale nikt nie zastąpi małemu człowiekowi mamy i chcę z tego czasu korzystać jak najdłużej. Nasza portfel jest naszą sprawą!

****************************************************

Kochani, przypominam o konkursie :-)


Zapraszam do zabawy :-)

11 komentarzy:

  1. A ja chodzę do pracy i robię też te wszystkie rzeczy o których napisałaś :) Ale tak naprawdę to Ci zazdroszczę, że możesz z małą być w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego piszę, ze oklasków nie potrzebuję, bo inne mamy pracują i robią to, co ja :-D

      Usuń
  2. Niestety przyjęło się u nas uważać że kobieta musi pracować zawodowo,zajmować się domem i dziećmi i jeszcze najlepiej gdyby była zawsze uśmiechnięta i wypoczęta jak w reklamie. Cóż życie to nie tv i każda z nas ma inne potrzeby jedne chcą sie realizować zawodowo inne chcą zająć się dziećmi i wszyscy powinni uszanować te wybory. BTW praca w domu i wychowanie dziecka to tekże praca i w wielu krajach zachodnich jest opłacana przez państwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a u nas za groma nie chcą płacić :-P
      I ja mam czasem tak, że z chęcią wyszłabym z domu, zajęła się czymś innym, bo mimo wszystko jakieś swoje ambicje mam, ale i na to przyjdzie pora :-)

      Usuń
  3. I ja siedzę ;) I też pytają :D
    Fakt, że przy czwórce dzieci, ... to się dopiero człowiek nasiedzi ... a jak się wynudzi? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudzisz się codziennie, nic nie robisz przecież :-p
      Zabawa z dzieckiem, to sama przyjemność, prawda? :-D

      Usuń
    2. No baaa, przecież te zabawki same wskoczą po zabawie na miejsce, nie zdarzy się w międzyczasie przewijanie, szykowanie obiadu, pranie, składanie,prasowanie, ścieranie kurzy, mycie okien czy milion jeden innych rzeczy które trzeba zrobić. Dzieci przecież nie broją, nie hałasują, nie rozrzucają, nie wysypują, nie trzeba ich przewijać, karmić i myć... Wszystko robi się samo ;)

      Usuń
  4. Ja też siedzę, ale mieszkam daleko od rodziny, więc na co dzień nie muszę wysłuchiwać tych pytań. Choć u mnie w rodzinie większość kobiet siedziało w domu gdy dzieci były małe i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Ale jak czasem w żartach słyszę od męża, że co ja niby robiłam cały dzień to mnie krew zalewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja część rodziny jakoś mnie o to nie pyta i też są daleko :-D

      Usuń
  5. super napisałaś to.Ja tez uwielbiam być z dzieckiem-tak samo jak ciebie denerwuje mnie stwierdzenie siedzisz w domu-eh ludzie i ludziska-zazwyczaj mówią to Ci którzy sami dzieci nie mają

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger