CZAPKI Z GŁÓW?

Temperatura nas rozpieszcza - jest gorąco.
Wręcz duszno.
Słonko tak grzeje, że każdy spacer jest wyzwaniem.
Wychodzimy z samego rana i późnym popołudniem, żeby Matylda nie roztopiła się w wózku.
W związku z temperaturą, promieniami słonecznymi zaczęłam się zastanawiać, co z ochroną główki dziecka? Od zawsze wiadome było, że karczek i główka powinna być osłonięta, ale jak, ale czym?

Czapki? Dajcie spokój, przecież się Młoda w niej ugotuje.
Kapelusiki? Jakoś nie robią na mnie wrażenia.
Chustki - nie znalazłam odpowiedniej.
I nie wiem, stanęłam w miejscu. Osłaniam Matyldę budką od wózka.

Zaczęłam grzebać w internecie. Zaczęłam szukać.
Coś na główce dziecko powinno mieć.
Coś cienkiego i przewiewnego.
Coś, co oddycha. Coś, co szybko wyschnie, jak się Młode spoci.
Dobrze, jeśli będzie miało daszek albo rondo, żeby ochronić większą część ciałka, a także oczy.
Materiał z jakiego powinno być wykonane nakrycie głowy, to najlepiej cienka bawełna, len albo jedwab - czyli materiał naturalny. Odrzucamy wszystkie materiały sztuczne, grubą bawełnę i co ciekawe kapelusze słomkowe (skóra w nich nie oddycha). Czapeczka powinna być luźna, nie powinna za bardzo przylegać.

Matylda jeździ na spacery w wózku, nie wytrzymuje ostatnio zbyt długo, więc nie mamy też problemu z przegrzaniem. Na głowie nie ma nic, jedynie ozdobną opaskę, ale jak już będzie wychodziła z wózka, to okryć będę czymś musiała łepetynkę. Tylko czym? Jak nic mi się nie podoba. Nie znalazłam nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby mnie zainteresować. Nie lubię kapelusików, ale może gdybym znalazła coś ciekawego, to bym się przekonała.

Może macie jakieś sprawdzone sklepy?
Może jest coś godnego polecenia?
Będę bardzo wdzięczna :-)

8 komentarzy:

  1. Ewelina Pawlak23 maja 2014 21:15

    Ja teraz używam czapeczki od Ciebie tej granatowej. Bartuś się w niej ani nie poci ani nic. Jest z bawełny więc naturalny materiał. Od teściowej dostał na chrzest piękną czpulinkę, ale co z tego jak taka sztuczna, że po spacerze miał całą mokrą głowę. A na szyję nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina Pawlak23 maja 2014 21:16

      Czapulinkę miało być

      Usuń
  2. A my mamy bialą chusteczkę wiazaną z daszkiem dodatkowo.w chusteczce sa dziureczki w tamtym.roku kupilam w Maii na Bałuckiego ale może.zajedz do Kwiatkowskiego bo ostatnio sporo nakryć na główki się.tam pojawilo :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W H&M zawsze były w dziale niemowlęcym takie fajne czapki, które można było rozwinąć i zrobić ,,szal" na szyje. Świetne na plaże.
    My mieliśmy taką czapkę zakupioną w Egipcie - szkoda, że z niej wyrósł.

    A tak to nosi czapki z daszkiem. Jak był młodszy kupowałam kapelusiki. Czasem nawet chustka na głowę, a czasem nic. Parasol w wózku i budka wystarczyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki Mati w wózku, to też mi budka wystarcza, ale zaraz zacznie latać i głowę będę musiała czymś osłonić, a nic mi się nie podoba. W weekend zerknę w H&M - dzięki :-)

      Usuń
  4. U nas to odwieczny problem. Ja uważam, że mała ma słabe uszka i zakładam opaski a mąż uważa, że przesadzam i zdejmuje. Faktycznie większość kapelusików kupiliśmy w H & M i zawsze się sprawdzały. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matylda woli jednak niższe temperatury.
      Nasz pediatra mówi, że dzieci nie chorują na uszka od orzewiewów, a raczej od kataru i u nas się to potwierdza :-)

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger