TRZYDNIÓWKA

Rumień nagły, bo taką nazwę też ma trzydniówka. Co to takiego? Jak się objawia? Jak sobie z nią radzić?

My swoją trzydniówkę mamy prawie za sobą, pierwsza choroba Matyldy od urodzenia - moje maleństwo.

W niedzielę wracaliśmy z Warszawy, jechaliśmy w dzień. Bałam się, jak Mała zareaguje na długą podróż, ale chyba z racji temperatury przespała prawie całą drogę (jeszcze wtedy nie wiedziałam, że coś się dzieje). Dojechaliśmy do domu, Matylda zjadła i była marudna. Przytuliłam ją i poczułam, że jest jakoś nienaturalnie ciepła, więc termometr w ruch i widzę, że ma stan podgorączkowy. Nie panikowałam jeszcze. W nocy jakoś gorzej spała, ale pomyślałam, że to ząbki.

Rano zmierzyłam znów temperaturę i okazuje się, że ma 38,5 - przestraszyłam się, ale dałam Paracetamol i czekałam. Temperatura spadła i było ok. Dotykam główki Matyldy i czuję, ze ciemiączko jest dziwnie wypukłe, więc biegiem telefon do przychodni i już jedziemy do lekarza. Pani Doktor powiedziała, że widocznie Mati tak reaguje na temperaturę i mam się nie stresować, ale jakoś słabo mnie uspokoiła. W środę byłyśmy umówione na szczepienie - żółtaczka, więc wiedziałam, że podejdę za 2 dni z powrotem. Matylda miała tylko delikatny katarek, ale raczej nocą, w dzień nic. I temperatura nie była zbyt wysoka, nagle w ogóle przeszła, a Mati wczoraj wyskoczyły małe, rumiane krosteczki na karczku i za uszami. Wieczorem miała na pleckach i na brzuszku. Dzisiaj jeszcze plamki są, ale mam nadzieję, że już niebawem znikną - gdzieś wyczytałam, że na szczęście nie swędzą, nie pieką i nie przeszkadzają dziecku.

Do tej pory nie miałam pojęcia czym jest trzydniówka. Teraz już wiem :-) Nagła gorączką, może być dość wysoka, pojawia się nagle i nagle "znika". Może trwać od 3-5 dni, później pojawiają się rumiane krostki, plamki - mniej więcej są przez około 2 dni. Nie podaje się żadnych leków, tylko syropki/czopki na zbicie temperatury. Co ważne, to jak dziecko raz zachoruje, to uodparnia się na wirusa wywołującego chorobę.

Jakie ja przypisywałam teorie naszej pierwszej temperaturze, to wstyd się przyznać! Jestem totalną panikarą!

No i ząbkujemy, ale o tym innym razem. Jest ciężko, mega ciężko, ale damy radę. Szkoda mi Małej, wymyślam, kombinuję, żeby choć trochę ulżyć, ale wszystko działa na chwilę. Matylda momentami zachowuje się jak mały potwór, robi wszystko, żeby jak najszybciej podrapać sobie dziąsła. Biedne te nasze maluszki, tyle się musza umęczyć. Najlepiej jest przy cycku i koniec, czasem nic nie pomaga, a poleżenie sobie i po cmokanie tak, więc ciumkamy i ciumkamy, najważniejsze, że Matyldzie lepiej.

Może macie jakieś super sposoby na bolesne/swędzące dziąsła?

2 komentarze:

  1. Gdy moja Matylda ząbkowała (tak, tak też mam Tyldzię w domu) dawałam jej delikatnie schłodzony gryzaczek i działało. Nie kupowałam żadnych żeli na dziąsła.

    Pozdrawiam i zapraszam do nas.

    Ola.

    www.wiedzmanamiotle.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło bardzo :-) Nareszcie mamy swoją imienniczkę w pobliżu :-) Bo wszystkie Matyldy, to fajne dziewczyny!

      Z chęcią odwiedzimy :-)

      Usuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger