KIEROWCO, MYŚL!

Wróciłyśmy ze spaceru. Jestem wściekła jak osa. Niby prawo jazdy ma, to przepisy znać powinna, a nawet jak nie zna, to trochę kultury obowiązuje..., ale od początku.

Idziemy zaśnieżonym chodnikiem, ledwo pcham wózek, bo śniegu pełno, mniejsza z tym. Widzę z daleka samochód - nic nadzwyczajnego - samochód stoi na chodniku - też nic wielkiego - samochód stoi na chodniku przy samym wejściu do sklepu - myślę - za nim dojdę, odjedzie. O jak ja się pomyliłam. Piękna pani grzebie coś w aucie od strony pasażera, ja dochodzę i coraz bardziej się irytuję. Jestem już obok niej, pańcia zamyka drzwi od i patrzy na mnie - uśmiecha się głupio - mi już prawie czapka z głowy spada z nerwów, a pani dalej uśmiech. Ewidentnie widać, że nie przejadę, nie zmieszczę się, nawet jakbym miała spacerówkę - parasolkę, to bym się nie zmieściła! Pani dalej patrzy i  nagle zmierza w kierunku drzwi wejściowych do sklepu. Nie zwróciła nawet na nas uwagi!

Mówię:
- może by Pani odjechała tym samochodem, wystarczy kawałek do tyłu
- ale ja tylko na sekundkę
- to ja mam teraz stać i czekać, aż Pani zrobi zakupy?
- ja tylko na chwilkę - dalej mówi babsko
- szkoda, że do sklepu Pani nie wjechała, będĘ teraz dźwigać wózEK, bo Pani nie mogła stanąć kawałek dalej
- babsko mówi:"trudno, takie jest życie" - zamknęła drzwi i weszła do sklepu. 

Ależ ja się wkurzyłam! Żałuję, że na policję nie zadzwoniłam albo mogłam jej bok porysować wózkiem i powiedzieć:"trudno, takie jest życie". Co za baba. A wiecie, co było najgorsze - że w aucie z tyłu miała fotelik samochodowy, więc jeszcze niedawno sama z wózkiem przemierzała świat. Gdyby chociaż cokolwiek powiedziała, oj przepraszam, albo źle stanęłam, ale nie, bo przecież królowa musi mieć blisko do wejścia. Babsko miało gdzie stanąć, mogła odjechać, mogła cofnąć kilka centymetrów.

Non-stop się to zdarza, ale tak ograniczonego babska jeszcze nie spotkałam. Ostatnio facet też tak stanął, ale czekał, żeby zerknąć, czy się zmieszczę, następny przeniósł mi wózek, babka odjechała - bo ja też jestem kierowcą, ja też czasem nie mam gdzie stanąć, ale naprawdę zwracam uwagę na wszystko dookoła. Wiem, że nie ma parkingów, że znalezienie miejsca graniczy z cudem, ale bez przesady. Najgorsze jest to, że jak jesteś kierowcą, to patrzysz tylko na swój czubek nosa, a jak jesteś pieszym, to wszystko widzisz tylko ze swojej perspektywy. 

6 komentarzy:

  1. Oj wiem coś o tym. Kiedyś byłam w Rossmannie na zakupach. No i jak to z maluszkiem chciałam tylko wejść wziąć co mi trzeba i szybko wyjść bo maluszek szybko się grzeje w tych wszystkich betach i od razu zaczyna krzyczeć. Ale oczywiście się nie udało, a niby czemu, a niby temu, że jakaś starsza Pani stanęła sobie przy półce i oglądała jakieś tam pierdoły, a koszyk na zakupy "usrała" na środku przejścia. A więc pytam grzecznie czy to jej koszyk, na co usłyszałam tak mój a co nie zmieści się Pani, a więc wkurzona staram się przejechać. Niestety nie udało mi się, a Pani co robi patrzy się jak jadę tym wózkiem po jej koszyku ciągnąc go za sobą i nie uwierzycie nic nie robi. Więc wkurzona mówię do niej mogłaby Pani zabrać ten koszyk, a nie się głupio pytać czy się zmieszczę. Normalnie krew mnie zalała. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. To tylko jedna z wielu takich sytuacji. Kolejna zdarzyła się kiedy z wózkiem usiłowałam przejść przez takie nietypowe skrzyżowanie, gdzie Pani jadąca samochodem na trąbiła na mnie bo jej po drodze szłam. Nie ważne, że zmierzałam na drugą stronę ulicy i już byłam prawie na chodniku. Masakra. Dopiero będąc mamą dostrzega się takie sytuacje. Można by pisać i pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie jakoś zawsze byłam na to uczulona, bo sobie myślałam, a jak ja będę chodziła z wózkiem, to też chciałabym, żeby było mi wygodnie. Tak jak mówisz, ciągłe przeszkody!

      Usuń
  2. Chciałam dodać, że nie zawsze są tylko takie sytuacje. Chodząc z wózkiem spotyka się również życzliwych kierowców, którzy przepuszczają na przejściu dla pieszych. Więc nie jest tak źle, ale czasami to aż ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety często tak jest, ludziom brak wyobraźni..
    Ja tez często się wkurzam ale tez potrafię powiedzieć co by potem w domu na nikim się nie wyżywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko było mi z wózkiem gonić za babskiem do sklepu :-p A było zbyt zimno, żeby na nią czekać, więc musiałam się wyżyć tutaj, ale następnym razem będę mądrzejsza :-D

      Usuń
  4. Ja już z wózkiem nie jeżdżę, ale pamiętam, że takie sytuacje zdarzały się bardzo często. Kiedyś natknęłam się na nieprawidłowo zaparkowany samochód, przy samochodzie straż miejska, myślę sobie, że fajnie, chociaż gościu mandat dostanie. Zbliżam się do samochodu, wózek mieści się na styk i słyszę strażnika: "Pani uważa z tym wózkiem, żeby samochodu nie zarysować"

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger