CIĄŻA

W moim przypadku ciąża nie obyła się bez przygód niestety. Było to 9 ciężkich miesięcy (no może 7), ale warto było, warto było czekać, warto było leżeć, warto było się przemęczyć :-).

Nareszcie zobaczyliśmy te dwie upragnione kreski na teście - udało się :-) Na samym początku czułam się świetnie, myślałam sobie, że zawsze mogę chodzić w ciąży, do czasu... 
Po pierwszej wizycie u Pani Doktor okazało się, że mam w brzuszku 2 małe serduszka, że zamiast jednej dzidzi - będą dwie - pierwszy moment - przerażenie, jak my damy radę, co teraz będzie, chwila ciszy i nagle zaczęliśmy planować, jak ustawimy łóżeczka w pokoiku, jaki kupimy samochód, żeby zmieściły się dwa bobaski :-) 
Byliśmy w trakcie gruntownego remontu, pewnego ranka pojechałam pochodzić po sklepach (wybrać dodatki do salonu i sypialni), niestety zakupy zupełnie się nie udały - zemdlałam przy kasie, przyjechało pogotowie i mój Michał, przestraszyliśmy się bardzo. Okazało się, że mam ucisk na żyłę i niestety mdlałam bardzo często, zawsze i wszędzie, do tego zawroty głowy i mdłości, wszystkie objawy książkowe... Doszło do tego, że nie wstawałam z łóżka przez 8 h, jak M.był w pracy, zostawiał mi jedzenie i picie - jakoś funkcjonowałam. Któregoś dnia zaczęłam plamić, więc pojechaliśmy na wizytę do Pani Doktor, okazało się, że jednej dzidzi już nie ma :-(, a drugą musimy "reanimować" i wtedy się zaczęło - ciągłe leżenie, leki, wyniki, badania - dużo tego, ale najważniejsze, że się udało, że Matylda jest teraz z nami :-) Leżałam przez 4 miesiące, później chwilę było dobrze - rozpierała mnie energia (zrobiłam wyprawkę i urządziłam pokoik Małej). 
Mniej więcej od 4 miesiąca ciąży musiałam dziennie wypijać 3 litry wody, teraz nie mogę na nią patrzeć, bleee... - wody płodowe nie chciały się wytwarzać i trzeba było je samemu produkować. W 8 miesiącu wylądowałam na patologii ciąży - Mała strasznie rzucała mi się w brzuszku - wynikało to z małej ilości wód, nawodnili mnie porządnie i mogłam wrócić do domku. Najgorsze było to, że praktycznie z okna szpitala widziałam swój domek, a musiałam być na oddziale (nienawidzę szpitali)! Leżąc tam czułam się, jakbym była chora, a nie w ciąży, ciągle jakieś nieszczęścia, przygnębione kobiety, smutni tatusiowie..., to było trudne, ale czego się nie robi dla Ukochanej Istotki :-)

Przez całą ciążę przytyłam 18 kg, przy moich 157 cm wzrostu wyglądałam jak mała kuleczka, byłam cała spuchnięta i miałam ogromny brzuszek. Przed ciążą ważyłam około 48 kg - zawsze byłam szczupła, ale Dzidziulek musiał się gdzieś zmieścić :-) Pamiętam pierwsze pytanie Michała do Pani Doktor, jak zobaczył, że mamy dwie dzidzie:"gdzie one się tam zmieszczą, przecież Ona jest taka mała":-D

Oczywiście, że jest nam smutno z powodu straty jednego Maleństwa, ale cieszymy się bardzo, że chociaż Mati może być teraz z nami. To dość trudna sytuacja, bo i się cieszymy i się smucimy. Ciągle się ostatnio zastanawiam, jakby to było, gdyby teraz w pokoiku spały(?) 2 dzidzie, ale nie ma co gdybać, trzeba się radować tym, co mamy :-)

Dobrej nocy :-)

1 komentarz:

  1. Gratuluję. I współczuję.Przede wszystkim jednak gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger