Moje sposoby na zadbane stopy zimą

Moje sposoby na zadbane stopy zimą

Jak dbasz o swoje stopy? Nawilżasz? Ścierasz? Może nie robisz nic i zapominasz, że masz taką część ciała? U mnie bywa różnie, wszystko zależy od czasu, który akurat mam, ale staram się robić absolutne minimum, jakim jest peeling i nawilżanie. Mimo wszystko raz w miesiącu robię porządny zabieg na stopy. Taki wiesz od a do z. Bez wymówek. Zaparzam herbatę, zamykam się w łazience i robię domowe SPA.


1. Zaczynam od starcia martwego naskórka pilnikiem do stóp, robię to bardzo delikatnie i tylko w miejscach, które naprawdę tego wymagają. Mam kilka odcisków, na które niestety nic innego nie działa. W między czasie zmywam paznokcie, żeby przygotować je nałożenia nowego lakieru.

2. Następnie przygotowuję kąpiel. I tu mogę poszaleć, bo dodać do wody mogę wszystko, na co mam tylko ochotę - mleko, olejki eteryczne, lanolinę, czy np. sól.

3. Kiedy stopy są już wymoczone robię peeling. Tu się na chwilę zatrzymam, bo od jakiegoś czasu używam bardzo fajnego peelingu Inell, to marka własna supermarketów E.Leclerc. Mój peeling jest z mięta pieprzową, którą uwielbiam, daje wrażenie jakby schłodzonych nóg. Scrub świetnie wygładza, stopy nie są tłuste po zabiegu, ale bardzo dobrze nawilżone. Ogromny plus za dużą ilość drobinek i za gęstość, dobrze się trzyma nogi, nie spływa, ale nie jest też trudny do spłukania. No i cena, uważam, że śmieszna w porównaniu z jakością. 




4. Teraz przygotowuję paznokcie, usuwam skórki i maluję paznokcie. Jeśli nakładam lakier hybrydowy, to cały zabieg trwa nieco dłużej, jeśli nie, to nakładam tylko odżywkę na paznokcie i przechodzę dalej.

5. Na stopy, które jeszcze do końca nie wyschły nakładam najpierw cienką warstwę balsamu, żeby zrobić masaż. Kiedy skończę, to nakładam grubą warstwę kremu i zakładam bawełniane skarpety. Śpię w nich, a rano cieszę się pięknymi, pachnącymi i zadbanymi stopami.  I w tym przypadku używam kosmetyków Inell - mam mleczko do ciała, ale świetnie się sprawdza do stóp. Zapach słodkich migdałów, to mój ulubiony zimowy zapach. Też tak masz, że dostosowujesz zapach do pory roku?




IV TYDZIEŃ WYZWANIA "30 DNI BEZ DRESU"

IV TYDZIEŃ WYZWANIA "30 DNI BEZ DRESU"

Trudno mi uwierzyć, że to już. Cztery szalone tygodnie dobiegają końca. Kończy się nasze wyzwanie, kończy się nasz wspólny czas. Dziewczyny piszą jak szalone, że jak to, ze już, że to niemożliwe, że musimy coś zorganizować z czymś nowym. Zobaczymy, co będzie jutro. Na razie mamy jeszcze kilka wspólnych dni, więc działamy dalej.


Ten tydzień chyba bardzo mocno zacieśnił nasze więzi, takie mam wrażenie. Wymieniłyśmy się swoimi doświadczeniami odnośnie kosmetyków, podzieliłyśmy się swoimi najlepszymi odkryciami, opowiedziałyśmy, co się sprawdza, a co nie. Wiesz, co jest najfajniejsze? To, że nikt nikogo nie ocenia, każda z nas ma lepsze i gorsze dni, każda z nas to rozumie. Potrafimy poklepać się po plecach, wtedy kiedy trzeba. Krzyknąć, że czas brać się w garść, że podnosimy tyłki z kanapy i działamy! 

W tym tygodniu szczególnie dbałyśmy o swoje wnętrza, ale i o to, co na zewnątrz. Peeling z kawy, czarne mydło, czy zestaw herbat ziołowych, to wszystko ma na nas wpływ. Jedna z Dziewczyn opowiedziała nam o swoim trudnym życiu. Pokazała, że można. Udowodniła, że Kobiety mają moc. A., wiesz, że wszystkie trzymamy za Ciebie kciuki.



Samo wyzwanie nie byłoby takie fajne, gdyby nie firmy, które zdecydowały się zmotywować Dziewczyny dając coś od siebie. W tym tygodniu nagród było sporo, cieszę się tym bardziej, bo będę mogła obdarować aż pięć uczestniczek. Fajnie, prawda? 


Malwatea przygotowała 5 zestawów herbat - melisa z gruszką o obłędnym zapachu, rumianek oraz herbatę wspomagającą odchudzanie. Melisa idealna dla rodziców, żeby nie eksplodować w najtrudniejszych chwilach, rumianek dla poprawy stanu skory i kompozycja ziół, która ma wspomóc, podkreślam wspomóc odchudzanie, a nie zadziałać jak czarodziejska różdżka. Herbaty powędrują do Agnieszki Janusz, Kamili Kamili i Oli Kozak. Gratuluję!


Zestaw herbat i książka pt. "Głowa" pojedzie do Moniki Kiełek - zadbasz i o ciało i o duszę, bo książka ma mega zbawienny wpływ na to, co dzieje się w nas.


Zestaw o którym marzyła każda z Dziewczyn. Kosmetyki do ciała od Eveline Cosmetics. Agnieszka Lesisz, to Ty będziesz się smarować i pielęgnować. Oczywiście też otrzymasz herbaty do kompletu. Niech Ci służy!


Jeszcze w tym tygodniu postaram się napisać podsumowanie całej akcji. Poproszę też, żeby Dziewczyny podzieliły się sowimi spostrzeżeniami. Niby to tylko 30 dni, a zmiana w każdej z nas zaszła ogromna. Widać to gołym okiem, serio.
Czasem zazdroszczę rodzicom jednego dziecka...

Czasem zazdroszczę rodzicom jednego dziecka...

Widzę zdjęcie mamy z dzieckiem. Śliczna mama, uśmiechnięta dziewczynka - ze zdjęcia biją niesamowite emocje. Magia. Mówię Ci. Wiem, że dziewczyny są we dwie, że nie ma z nimi nikogo, wyobrażam sobie, jaka więź je łączy. Zazdroszczę, że mają dla siebie tyle czasu, że mogą być ciągle razem... Tak, wiem, że to tylko zdjęcie, ale wzbudza we mnie takie emocje. Patrzę wtedy na Matyldę i zastanawiam się, czy nie będzie miała do mnie nigdy żalu, że tak krótko byłam tylko dla niej...


Różne mnie nachodzą myśli. Różne mam odczucia. Czasem zazdroszczę rodzicom jednego dziecka. Zazdroszczę, że mają więcej czasu dla niego. Zazdroszczę, że mogą czytać tylko dla niego. Zazdroszczę, że śniadanie jedzą tylko we dwoje, że w łóżku mogą się tulić tylko po jednej stronie, że ramiona nie muszą być naciągnięte od przytulania dwójki. Zazdroszczę, że na spacer mogą iść i trzymać tylko jedną rękę, że książek nie muszą czytać dwóch na zmianę... Tak bardzo zazdroszczę. 

Martwię się. Boję się, że nie mogę Ci dać tyle siebie, ile mogłam kiedyś. Boję się, że za bardzo odczuwasz, że jedna mama - jeden tata musi podzielić się na Waszą dwójkę. Wymieniamy się, staramy, ale tak rzadko bywamy sami. Już nie pamiętam, kiedy byłaś Ty, Tata i ja na spacerze - sami, bez Kajtka. Kajtek choruje, była Babcia, stwierdziliśmy, że skoro możesz wyjść na dwór, to idziemy tylko z Tobą. Taki czas jest nam potrzebny. Ile było w Tobie radości, kiedy miałaś mamę i tatę tylko dla siebie. Biegałaś, skakałaś, krzyczałaś: "szybko,szybko".  Musimy takie chwile zapewniać sobie częściej, wszyscy jesteśmy szczęśliwsi. Zrobię wszystko, żebyście nie odczuli, że rodzice muszą się czasem dzieli. Chcę, żeby każde z Was czasem mogło mieć mamę i tatę tylko dla siebie.











Kiedy tak o tym wszystkim rozmyślam, kiedy nachodzą mnie różne myśli - Ty zasypiasz własnie z Tatą. Śmiejesz się ostatkami sił, bo dzień spędziłaś na pełnych obrotach. Przepraszałaś Kajtka, bo zdecydowanie za mocno na niego wpadłaś, mówiłaś: "nie chciałam naprawdę, będę już uważać". Wołałaś: "mamusiu, patrz jak fajnie bawię się z Kajtkiem". "Kajtuś, powiedz: dobra". Podczas kąpieli pękaliście ze śmiechu. Co z tego, że łazienka pływała w wodzie, nic to. Najważniejsze były Wasze uśmiechy i ta ogromna radość. I kiedy tak o tym wszystkim rozmyślam, kiedy się zamartwiam, że może mogłam inaczej, to Ty i Twój Brat udowadniacie mi, że nie zrobiłam nic źle, że każda decyzja była dobra. Dałam Ci najlepszy prezent na świecie - dałam Ci Brata!


***************************************

Płaszcz, który mam na sobie, to jedyny, który znalazłam w swoim rozmiarze - płaszcze bonprix.
III tydzień wyzwania "30 DNI BEZ DRESU"

III tydzień wyzwania "30 DNI BEZ DRESU"

Czuje niedosyt. Ogromny niedosyt. Niebawem kończy się nasze wyzwanie, a ja czuję, że zrobiłam za mało. Miało być trochę inaczej, lepiej, bardziej motywująco. Dzisiaj zrobiłabym to inaczej, ale wiadomo, człowiek na błędach się uczy. Następnym razem będzie lepiej! Kolejny tydzień za nami. Dziewczyny walczyły o zakupy w FREESHION. Każda z nich marzyła o wygranej, niestety wygrać mogła tylko jedna.


Ten tydzień był dla mnie mega trudny. Chory Kajetan, który leży na mnie od kilku dni, skutecznie uniemożliwił mi codzienną pielęgnację. Noc spędzona na pogotowiu odbija mi się do teraz. Próbowałam, starałam się i jedyne co mi się udało, to brak dresów na tyłku. Dzisiaj jednak nadrobiłam za cały tydzień. Zrobiłam coś, czego nie zrobiłabym kilka miesięcy temu. Mam wrażenie, że to całe wyzwanie jest takim dopełnieniem ostatniego roku. Robię rzeczy, które kiedyś były tylko marzeniem. Wstałam dziś rano z myślą, że jeśli nie odpocznę, to w przyszłym tygodniu nie dam rady, nie będę miała siły. Musiałam odsapnąć. Ogarnęłam się, pogadałam z M. i pojechałam. Pojechałam do kina. Sama. Bez dzieci. Bez jakiegokolwiek towaryzstwa. Seans był na 10:15 - nic to, byłam podekscytowana, zestresowana i taka szczęśliwa. Uwielbiam robić coś nowego. Uwielbiam pokonywać własne słabości. Wiem, że dla wielu może to być niewyobrażalne, że jaram się kinem, ale ja serio byłam pierwszy raz w życiu sama w kinie. To jest to, co dodaje skrzydeł. Przeciągam swoje granice, wychodzę ze strefy komfortu, to ma moc. Nie bój się, korzystaj z życia!

Przeglądam telefon i chcę wrzucić jakąś sensowną fotkę z tego tygodnia, a w telefonie pustka. Wybaczcie, ale ten tydzień nie był zbyt udany. Kolejny będzie lepszy, obiecuję. Postaram się bardziej.


Przejdę do rzeczy, bo najważniejsza w dzisiejszym wpisie jest przecież nagroda. 200 zł do wykorzystania na zakupy w Freeshion otrzymuje: Angelika Klinowska. Tym razem zwyciężczynię wybierałyśmy wspólnie - zależało mi na jak największym zaangażowaniu, na dużej metamorfozie i na dobrej zabawie. Gratuluję i trzymam kciuki za udane zakupy!

Floating - każdy powinien to przeżyć chociaż raz w życiu.

Floating - każdy powinien to przeżyć chociaż raz w życiu.

Czujesz się przemęczona, zestresowana, czujesz, że nie masz już sił? W takim razie doczytaj mój post do końca. Jakiś czas temu M. mówi, ze znalazł dla mnie odpowiednie miejsce na odpoczynek - pokazał mi stronę Endorfii - delikatnie mówiąc powiedziałam mu, żeby się puknął w głowę, bo przecież ja w życiu nie dam się zamknąć w żadnej kabinie.


Widzisz te drzwi za mną? To właśnie ta kabina, ale od początku. Dlaczego się zdecydowałam? I czym jest w ogóle floating? Jaki ma na nas wpływ? I jak się czułam po jednej sesji? Dlaczego uważam, że każdy człowiek powinien choć raz w życiu tego spróbować? I co będę dawała swoim przyjaciołom w prezencie urodzinowym?

Czym jest floating?

Floating to lewitacja, polega na unoszeniu się na wodzie, na odcięciu większości bodźców, które do nas docierają. Pozwala to na osiągnięcie w krótkim czasie stanu głębokiego relaksu. Woda ma stałą temperaturę około 35 stopni, dzięki czemu mamy wrażenie połączenia z wodą. Głębokie zasolenie solą Epsom powoduje unoszenie się na wodzie bez jakiegokolwiek wysiłku. W kabinie nie jest ani za ciepło, ani za zimno, jest ciemno i cicho - dzięki temu odpoczywamy. Floating, a właściwie jedna godzina sesji odpowiada czterem godzinom regenerującego snu. Rozluźnienie mięśni, relaks, odpoczynek, to klucz do szczęśliwego życia. W kabinie jest przycisk do włączania delikatnego światła led oraz przycisk alarmowy.

Dlaczego się zdecydowałam? 

Siedzę z dziećmi w domu. Ciągły hałas, ciągły stres, wieczne zmęczenie. W nocy wstaję do Kajetana, w dzień przez ostatnie tygodnie jestem z dwójką maluchów sama, bo Matylda ciągle przeziębiona. Bywa mega ciężko, wiesz o czym mówię. Ugotuj obiad, wyprasuj, podaj picie, wyjdź na spacer - głowa momentami mi pękała, a czasami miałam wrażenie, że jeśli przez chwilę nie posiedzę w ciszy, to zwariuję. Poprosiłam M., żeby wziął wolne, chciałam wyjść z domu, odpocząć i wtedy znów usłyszałam:"idź do tej wody". Kurcze, może spróbuję. Napisałam, umówiłam się i poszłam. Bałam się jak przed jakimś egzaminem.

Jak było? Jak się czułam?

Moja sesja trwała godzinę, przez pierwsze 15 minut słyszałam relaksującą muzykę, później była zupełna cisza. Bałam się, że będzie mi zimno, nie było - temperatura była odpowiednia. Po pierwszych 5 minutach chciałam uciec, bo było nudno. Nie umiałam się wyciszyć, nie mogłam zrozumieć, dlaczego jest tak nudno. Przerażała mnie ta ciemność i cisza. Później zrobiło się błogo, dobrze, przyjemnie. Korzystałam z tej ciszy, chwilami zapadałam się w taki stan, jakbym zasypiała. Próbuję do czegoś porównać swoje odczucia i chyba najlepiej to opiszę mówiąc, że czułam się jakbym leżała na łódce na środku oceanu - było ciepło, miło i mega spokojnie - falowałam. Po wszystkim byłam taka zafascynowana, że nie wiedziałam do końca, co czuję, co myśleć i co powiedzieć. Już dawno nie czułam się taka zrelaksowana. Pan Paweł - właściciel Endorfii przed sesją wszystko rzetelnie wyjaśnił, odpowiedział na moje pytania, a po wszystkim kazał się wyciszyć - tak, tak - miałam totalny słowotok.





Tym wpisem chciałam powiedzieć, że moi przyjaciele nie będą ode mnie dostawać materialnych prezentów. Będą odpoczywać i doznawać takich odczuć jak moje. Zapewnię tym sobie szczęśliwych i zrelaksowanych najbliższych. Przyjemne z pożytecznym. Każdy człowiek powinien mieć możliwość odcięcia się od wszystkich bodźców. W normalnym życiu nie mamy szansy na jednoczesną ciszę, ciemność i brak jakiegokolwiek dotyku. To jakaś magia - nie czuć nic, nie widzieć, nie słyszeć. Koniecznie zajrzyj - ENDORFIA FLOATING.



Jest jeszcze jedno, czego nie mogę pominąć. Po wejściu do kamienicy, po przekroczeniu progu Endorfii byłam tak zafascynowana deskami na podłodze, surowym wystrojem, rzeźbionym stoliczkiem, że nie mogłam się skupić na niczym innym. Podziwiałam każdą deskę, na której wyrysowana jest historia, co to jest za miejsce, aż trudno mi to opisać. Jest pięknie! 
II TYDZIEŃ WYZWANIA "30 DNI BEZ DRESU"

II TYDZIEŃ WYZWANIA "30 DNI BEZ DRESU"

Ten tydzień, to jakiś armagedon. Dzieci chore, lekki spadek formy, ale dajemy radę, idziemy do przodu. Fajnie się wyklarowało, komu zależy, kto faktycznie chce coś zmienić w swoim życiu. Zżyłyśmy się z Dziewczynami, nie rozmawiamy już tylko o wyzwaniu. Poznajemy swoje dzieci, mężów, pokazujemy jak spędziłyśmy dzień - czuję się, jakbyśmy razem piły kawę każdego dnia. Przyłącz się do nas!


Ten tydzień, to tydzień makijażu. Niby nic, bo co tam nałożyć kilka warstw na twarz, pomalować oko, czy użyć szminkę. Żadna filozofia. Nic bardziej mylnego, bo większość dziewczyn w grupie, to mamy. I w związku z tym czasu na makijaż jest niewiele, sama wiesz, jak to działa. Dziecko przy nodze, papier toaletowy porozrzucany po całym domu, woda na środku pokoju. Chęć na malowanie, czesanie i ubieranie szybko przechodzi. Ale znalazłam na to sposób. W sumie, to sposób znalazł mnie. Kosmetyki mineralne. Znasz? Stosowałaś? Bałam się ich jak ognia, chociaż kompletnie nie miałam o nich pojęcia. Mimo to postanowiłam spróbować. Na pewno napiszę szerszy post o samych kosmetykach, ale powiem Ci, że jeśli jesteś mamą, jeśli nie masz czasu, a zależy Ci na szybkim i starannym makijażu, to zainwestuj i wypróbuj zestaw od Lily Lolo.



Wiesz, co jest dla mnie najtrudniejsze w tym całym wyzwaniu? Robienie sobie zdjęć. Dla mnie, to czarna magia. Nie lubię stać przed obiektywem, nie umiem, krępuje się i absolutnie zawsze uważam, że mam głupią minę. Mam jednak jedno takie zdjęcie, które podoba mi się tak bardzo, że nie mogę Ci go tu nie wkleić. Jest czad!



Kolejny tydzień, to kolejna nagroda. Dziewczyny się mega starały, bo nagroda nie byle jaka. Każda z nas chciałaby mieć taki komplet w swojej kosmetyczce. Pędzel Kabuki oraz podkład mineralny od Costasy. Zadanie konkursowe polegało na wykonaniu makijażu i pokazaniu się PRZED i PO. I powiem Ci, że jest moc. Gdybym tylko mogła, to obdarowałabym każdą z Dziewczyn, bo wszystkie piękne, wszystkie potrafią podkreślić swoją urodę, wszystkie chcą zrobić coś dla siebie. Patrzę na te Wasze zdjęcia i nie wiem. Mam totalną pustkę, bo nie umiem zdecydować, która z Was powinna cieszyć się takim zestawem. Najlepiej wszystkie! Nie mam niestety takiej mocy, więc muszę zdecydować. Zestaw Lily Lolo powędruje do: Eweliny Pawłowskiej. Dlaczego? Dlatego, że pomalowałaś się bardzo ładnie, ale delikatnie. W makijażu wyglądasz jak zupełnie inna osoba. Jesteś piękna, a makijażem to tylko podkreśliłaś. Gratuluję. :-D

III tydzień wyzwania będzie pod znakiem mody - chcesz zobaczyć, jak wspólnie się motywujemy? Przyłącz się!
Zadbaj o siebie Mamo!

Zadbaj o siebie Mamo!

Do tego wpisu skłoniła mnie krótka wymiana myśli z Patrycją - Matka nie Polka. Rozmawiamy rzadko, bo to wiecznie zabiegany człowiek, ale z każdej rozmowy wynoszę coś wartościowego. Cyka piękne zdjęcia, robi świetne projekty DIY, głowę ma pełną pomysłów, tylko doby nie może wydłużyć. I Patrycja, i ja ostatni tydzień pewnie chciałybyśmy schować głęboko do szafy i zapomnieć... Szkoda, że się nie da.


Patrycja nawiązała do mojego wyzwania, że fajnie zadbać o to, co na zewnątrz, ale bardzo ważne jest też to, co w środku. Zgadzam się z Tobą, Patrycja. Dlatego, każda z nas powinna dwa razy do roku zrobić podstawowe badania. Dbamy o mężów, dzieci, rodzinę, dbamy o wszystkich, zapominamy tylko o sobie. Podajemy syropy, robimy herbatę, gotujemy rosół, a gdzie w tym wszystkim my - mamy? Bez Ciebie wszystko się posypie, bo to Ty znasz swoje dziecko najlepiej, bo to Ty wiesz, ile podać syropu i kiedy, bo to Ty zauważysz pierwsze niepokojące sygnały... Pamiętaj Mamo, żeby zegar chodził potrzebuje baterii, w domu tą baterią jesteś Ty. To tak jak w samolocie - najpierw maskę tlenową zakładasz sobie, dopiero później dziecku! Mamo, żebyś mogła pomagać innym, musisz pomóc najpierw sobie. Nie zastanawiaj się dłużej, jeśli boli Cię kręgosłup, to leć do lekarza. Jeśli czujesz się słabo, to leć do lekarza. Jeśli dawno nie odwiedzałaś ginekologa, zmień to, umów się i zbadaj. Działaj, bo jesteś potrzebna. Kochasz i jesteś kochana, nie pozwól swoim dzieciom tęsknić za mamą...



W domu mamy szpital - chory Kajtek, chora Matylda - taki czas. Jestem zmęczona, wiadomo, ale wiem też, że na pewne rzeczy nie mam wpływu. Matylda do swoich trzecich urodzin nie chorowała prawie wcale - nie mówię o katarze - swój pierwszy antybiotyk przyjęła dwa tygodnie temu. Wydawało mi się, że ma dobrą odporność, że choroby nas ominął. Niestety. Matylda choruje, ale dajemy radę. Kajetan na szczęście nie łapie wszystkiego, co przyniesie Mati, to pewnie też zasługa mojego mleka. Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdybym na to wszystko zachorowała i ja... Kiedy zaboli mnie gardło, szybko biorę syrop z cebuli i na razie jakoś daję rade. Miesiąc temu złapaliśmy grypę żołądkową, może zjedliśmy coś nieświeżego, nie wiem. Całą noc spędziłam w toalecie, do tego Kajetan, który pampersa zapełniał z prędkością światła, M. poszedł w moje ślady, oszczędziło tylko Matyldę. Wtedy zrozumiałam, że wszyscy mogą być chorzy, ale kiedy zachoruje MAMA, to świat się wali. Dbajmy o siebie Dziewczyny!

Miałam dziś wolne od dzieci. Taki zaplanowany urlop. Byłam w cudnym miejscu, o którym opowiem Ci w przyszłym tygodniu. M.wziął wolne, chciał mnie trochę odciążyć, pozwolić odpocząć. Taki dzień dla mnie, to mega wyczyn, bo musi być zaplanowany sporo wcześniej, nie mamy nikogo do pomocy tu na miejscu. Chciałam wykorzystać ten dzień na maksa. Wstałam wcześnie rano, ogarnęłam się, ubrałam przepiękną sukienkę i pojechałam. Wszędzie, gdzie byłam latałam jak poparzona, bo wydawało mi się, że muszę się śpieszyć. Ciągle myślałam o dzieciach, bo przecież chore, a ja wyrodna matka wyszłam sobie z domu. Wróciłam szybciej niż planowałam, ale byłam jakaś taka rozleniwiona, że zamknęłam się w pokoju i spędziłam trochę czasu sama ze sobą. Zadbałam o makijaż, wypróbowałam nowe kosmetyki. Zaczęłam czytać książkę, wypiłam herbatę. Kurcze, zrobiłam coś dla siebie. Mimo że w tle słyszałam dzieciaki, to starałam się nie reagować. Poleżałam sama, wzięłam gorącą kąpiel. Zadbałam o siebie. Pozwoliłam sobie na regenerację. Każda z nas powinna od czasu do czasu odpocząć, zrelaksować się. Badania robiłam całkiem niedawno, jedyne o co muszę zadbać, to wzrok, bo odpuściłam noszenie okularów i widzę tego skutki. Okulary będą priorytetem. Do dzieła Dziewczyny, umawiamy się do lekarza, badamy, a później dopieszczamy siebie od środka, żeby maszyna działała!







**************************************************

Moja sukienka - FREESHION

Jeśli nie dołączyłaś jeszcze do wyzwania "30 DNI BEZ DRESU", to szybko nadrabiaj - w przyszłym tygodniu do wygarnia będzie cudowna nagroda właśnie od Freeshion
I tydzień wyzwania "30 DNI BEZ DRESU"

I tydzień wyzwania "30 DNI BEZ DRESU"

Dzieje się. Dzieje się magia. Fajnie jest. Motywujemy się, wspieramy, gadamy, pokazujemy, doradzamy. Wiesz, że już dawno nie czułam się tak dobrze? Kobiety mają moc, naprawdę. Niby głupie wyzwanie, niby zabawa, ale dla kogoś, kto chce się zmienić, to strzał w dziesiątkę. Dla mnie to taka motywacja, że każdego dnia chce mi się więcej i więcej. Pisałam Ci ostatnio o naszym wyzwaniu - możesz się jeszcze przyłączyć i sama się przekonać, że każdego dnia możesz zrobić więcej.


Pomyślisz, że to powierzchowne - może i tak, ale zaraz Ci udowodnię, że taka zmiana była mi mega potrzebna. Wyglądałam jak lump. Ciężko mi było zmobilizować się samej dla siebie, potrzebowałam pomocy - stąd pomysł na grupę. Wiesz, przed publicznością łatwiej. Wstaję rano i już myślę, że to kolejny dzień, kiedy chcę się starać, bo nie mogę zawieść moich dziewczyn, bo nie mogę zawieść siebie. Przed wyzwaniem wyglądałam tak:


Słabo, prawda? Wstydzę się, bo teraz wiem, że można. Nie jest łatwo, bo każdego dnia mam tyle samo obowiązków, a na dokładkę muszę zadbać o siebie, ale wiem, że jest to możliwe. Może nie ma jakichś spektakularnych zmian, ale samo to, że poszłam do fryzjera jest już wielkim osiągnięciem, pomalowane usta, to kolejny krok, ale najważniejsze jest to, że nawet jednego dnia nie spędziłam w dresie. Wciąż się łapie na tym, że szukam luźnych spodni, kiedy wstaję rano. Jak wracam do domu, to chce się od razu przebrać w domowe ubrania, ale tego nie robię. Dlatego teraz wyglądam tak:


Zapytałam też Dziewczyny, jak się czują po pierwszym tygodniu, czy czują jakieś zmiany, jak podoba się samo wyzwanie. Odpowiedzi mnie mega uskrzydliły. Kiedy robisz coś dla kogoś, a jednocześnie sama z tego korzystasz, to nie czujesz zmęczenia. Dziękuję Dziewczyny!


Cała akcja nie byłaby taka fajna, gdyby nie nagrody. Ufundowane przez wspaniałe firmy, które stwierdziły, że wyzwanie ma potencjał. W tym tygodniu tematem przewodnim były WŁOSY. Firma Wax Angielski PILOMAX - przekazała zestaw regeneracyjny do włosów. Mam ten zestaw i ja, sprawdziłam, wypróbowałam i powiem Ci, że działa. Włosy są miękkie, nawilżone i wyglądają na bardziej zadbane. W grupie mamy Dziewczyny, które już kiedyś stosowały ten zestaw i potwierdziły, że działa, ale wymaga systematyczności i czasu. W zestawie jest grzebień. Grzebień z szeroko rozstawionymi zębami, który okazał się bardzo pomocny przy moich włosach. Nigdy nie miałam takiego grzebienia, ale tego nie oddam nikomu. Jeśli masz problem z wypadającymi albo zniszczonymi włosami, to ten szampon i serum jest dla Ciebie.


Biłam się z myślami, zastanawiałam się, czytałam, kombinowałam, bo musiałam wybrać jedną z Dziewczyn, która otrzyma właśnie ten zestaw. W końcu przerzuciłam odpowiedzialność na kogoś innego i już wiem. Zestaw otrzyma Kinga Latosińska - dlaczego Ty? Dlatego, że jesteś na obrotach od samego rana. Widzę, jak kochasz swoje dzieci, jak za wszelką cenę chcesz zrobić więcej i więcej. <3 

Jutro poniedziałek, nowy tydzień - II tydzień wyzwania - tydzień pod znakiem makijażu i dbania o twarz. Będzie się działo. Chcesz się do nas przyłączyć? Klikaj i zapraszamy - miejsce jest dla każdej z nas!
Copyright © 2014 ja-matka.pl , Blogger